Dymisja szefa Fronteksu. W tle pushbacki i zarzuty o niegospodarność

Fabrice Leggeri, który sam podał się do dymisji, był oskarżany o tolerowanie nielegalnego "odpychania" migrantów oraz nieprawidłowości w zarządzaniu największą agencją UE. Frontex ma siedzibę w Warszawie.

Francuz Fabrice Leggeri w piśmie, w którym oddał się do dyspozycji zarządu Fronteksu, nie wskazał na żadne wysuwane przeciw niemu zarzuty. Jednak na szefostwo tej szybko rozrastającej się agencji od miesięcy spadały kolejne oskarżenia o nierespektowanie praw człowieka na granicach Unii oraz o nadużycia w zarządzaniu. W Fronteksie, czyli Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej, pierwsze skrzypce - ze względu na jej uprawnienia w dziedzinie bezpieczeństwa - odgrywają kraje członkowskie Unii, a nie wspólnotowe instytucje z Brukseli. Zarząd Fronteksu, który przyjął w piątek [29.04.22] dymisję Leggeriego, składa się z dwóch wysłanników Komisji Europejskiej oraz z przedstawicieli 26 krajów UE (bez Irlandii). Stanowcza większość poparła dymisję bez wszczynania postępowania dyscyplinarnego wobec Francuza.

Zobacz wideo Co ulegnie zmianie w kwestiach pomocy innym krajom? Ekspert wyjaśnia

Pushbacki w śledztwach dziennikarskich

Rezygnacja Leggeriego nastąpiła po dochodzeniu prowadzonym przez unijną agencję ds. zwalczania nadużyć finansowych OLAF. Jego wyniki są na razie poufne, ale zdaniem francuskiego "Le Point" raport miał wytykać szefowi Fronteksu, że nie przestrzegał procedur, źle zarządzał personelem. Z kolei w tym tygodniu wyniki swego kolejnego śledztwa co do uwikłania Fronteksu w nielegalne "odpychanie" migrantów (pushbacki) opublikowała organizacja Lighthouse Reports wraz z m.in. "Der Spieglem" i "Le Monde". Ustalono, że Frontex odnotowywał przypadki pusbacków na wodach greckich w okresie od marca 2020 r. do września 2021 r. jako - to forma tuszowania łamania prawa - "operacje mające na celu zapobieganie napływowi migrantów przeprowadzane na wodach tureckich".

Więcej wiadomości ze świata i gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>> 

Działacze Lighthouse Reports oraz m.in. "Der Spiegla" uzyskali dostęp do bazy danych Fronteksu i potem dopasowywali jej rejestry do zdjęć oraz filmów z operacji pushbacków. Jak pisze "Der Spiegel", to śledztwo dziennikarskie prowadzi do podejrzeń, że Frontex mógł być uwikłany - co najmniej poprzez swój brak interwencji w nielegalne działania - w pushbacki kilkuset migrantów od marca 2020 r. do września 2021 r. - Natomiast w 22 z tych przypadków dostępność informacji ze źródeł otwartych, takich jak zdjęcia uchodźców w greckich tratwach ratunkowych, pozwala bez żadnych wątpliwości określić je jako pushbacki - przekonuje "Der Spiegel".

Przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej i Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas konferencji prasowej w NBP. Warszawa, 16 maja 2018'Mamy do czynienia z zezem rozbieżnym'. Z inflacji będzie duży kłopot

Dylematy Leggeriego

Leggeri już w zeszłym roku został ostro skrytykowany przez specjalną komisję Parlamentu Europejskiego, która oskarżyła Frontex o brak dostatecznej troski o ochronę praw człowieka w przypadku osób ubiegających się o azyl. Natomiast 54-letni Leggeri przekonuje w swym piśmie rezygnacyjnym, że "oddaje swój mandat zarządowi, ponieważ wydaje się, że mandat Fronteksu, na którego podstawie został wybrany, został po cichu zmieniony". Istotnie, Francuz w ostatnich miesiącach publicznie mówił, że jest zdezorientowany, czy jego rolą jest utrudnianie migrantom wjazdu do Europy czy nadzorowanie właściwego traktowania osób ubiegających się o azyl przez krajowe agencje graniczne. - Jak mamy działać pomiędzy imperatywem, by nie pozwalać na nielegalne przekraczanie granicy, a zasadą non-refoulement rozumianej tak, że każdy może prosić o ochronę - pytał Leggeri.

Posłuchaj podcastu Ceny komputerów zaczęły spadać. Czy to moment na zakup nowego laptopa?

Podczas kryzysu na polskim pograniczu z Białorusią organizacje humanitarne - bez skutku - domagały się od władz Polski zaproszenia tam do współpracy Fronteksu, ale Leggeri nie krytykował postępowania Polski. Gdy rząd w ramach łagodzenia zadrażnień z Brukselą zaprosił Leggeriego na pogranicze w październiku 2021 r., ta wyprawa Francuza potwierdziła sceptycyzm co do roli tej instytucji i jej szefa w walce o poszanowanie prawa humanitarnego w UE.

"Dyrektor Leggeri dokonał przeglądu działań polskiej Straży Granicznej i był pod wrażeniem środków zastosowanych w celu zabezpieczenia granicy. Podziękował Polsce za współpracę z Fronteksem od początku kryzysu poprzez bieżącą wymianę informacji oraz przekazywanie danych o sytuacji na polskim odcinku granicy. Polska aktywnie udziela pomocy także innym krajom pod presją migracyjną" - ogłosił Frontex po tej wizycie swego szefa.

Ropa naftowa"NYT": UE przygotowuje stopniowe embargo na rosyjską ropę. Padła data

Leggeri kierował Fronteksem od 2015 r., czyli od czasu, gdy ta wcześniej niezbyt znacząca agencja przekształciła się w kluczowy element unijnej polityki kontroli granic. Po kryzysie migracyjnym w 2015 r. przywódcy UE zgodzili się przyznać agencji z siedzibą w Warszawie większe uprawnienia, personel i pieniądze. Do 2027 r. Frontex ma rozrosnąć się do 10 tysięcy funkcjonariuszy straży granicznej i przybrzeżnej.

Do piątkowego popołudnia Leggeri publicznie nie skomentował swej dymisji. Natomiast Eric Mamer, rzecznik Komisji Europejskiej, jeszcze przed jej zatwierdzeniem przez zarząd Fronteksu, jedynie podkreślał, że ta agencja ma "bardzo ważne zadanie pomocy krajom UE w ochronie wspólnych granic zewnętrznych UE przy jednoczesnym przestrzeganiu praw podstawowych" i dla osiągnięcia tego celu "Frontex musi dysponować stabilną i dobrze funkcjonującą strukturą".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

 
Więcej o: