Jak bardzo turystyka szkodzi klimatowi? Na lotnisku w Palmie start lub lądowanie co 90 sekund

Upały, susza, pożary lasów - ostatnie dni coraz bardziej uświadamiają nam zmiany klimatu. Za osiem procent emisji gazów cieplarnianych odpowiada turystyka.

Gdy na Majorce panuje pełnia sezonu, nad wakacyjną wyspą co chwila można zaobserwować do dziesięciu samolotów na horyzoncie. Na lotnisku w Palmie w ostatni weekend zaplanowano dokładnie 2014 ruchów samolotów – średnio jeden start lub lądowanie co 90 sekund. Jest to normalny poziom ruchu lotniczego dla Majorki w miesiącach letnich.

100 bilionów ton CO2 w ciągu 20 lat

– Niewiele miejsc na świecie przyczynia się tak bardzo do globalnego ocieplenia jak Majorka – krytykuje Jaume Adrover, rzecznik majorkańskiej grupy ekologicznej Terraferida. – I to tylko dzięki jednej branży: turystyce.

W ciągu ostatnich 20 lat, jak mówi, lotnisko na wyspie zarejestrowało 1,4 mln ruchów samolotów z 194,5 mln pasażerów. Większość z nich to urlopowicze z krajów takich jak Niemcy czy Wielka Brytania. Konsekwencje modelu turystycznego wyspy dla klimatu są ogromne, jak twierdzi ekolog. W ciągu ostatnich dwóch dekad tylko w wyniku ruchu lotniczego na Majorce uwolniono 100 bilionów ton CO2.

Złoto w Polsce jest najdroższe od 2012 r.Niemcy masowo wykupują polskie złoto. Robią to anonimowo i wracają do kraju

Wyspa jest tylko jednym szczególnie ekstremalnym przykładem. Według ekspertów turystyka jest odpowiedzialna za około osiem procent globalnej emisji gazów cieplarnianych. – Na pierwszy rzut oka może to wydawać się niewiele – mówi Wolfgang Strasdas, szef badań w Centrum Zrównoważonej Turystyki na Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Eberswalde.

Mimo to, jak mówi, każda branża, w tym turystyka, musi mieć swój wkład w oszczędzanie. – Turystyka jest ważną branżą, gdy mówimy o redukcji emisji gazów cieplarnianych. Przede wszystkim chodzi tu o mobilność. W końcu większość emisji powstaje podczas podróży do i z miejsca przeznaczenia.

– Oczywiście to, co jemy na wakacjach, również odgrywa rolę - dodaje Wolfgang Strasdas. Turyści jedzą znacznie więcej "emisyjnego" jedzenia, na przykład przez spożywanie większej ilości mięsa niż zwykle i z powodu bufetów. Kilka lat temu Niemieckie Stowarzyszenie Hoteli i Restauracji ustaliło, że na jednego gościa i nocleg przypada od 17 do 50 kilogramów CO2, w zależności od kategorii gwiazdkowej hotelu. Zużycie wody na osobę w pięciogwiazdkowych hotelach wynosi nie mniej niż 522 litry dziennie.

Zobacz wideo Niski poziom wody w Wiśle. Nagraliśmy, jak susza wpłynęła na rzekę w stolicy

Branża rejsowa również ma sporo do nadrobienia. – Przed branżą, jako całością, jeszcze daleka droga, by na czas zrealizować cele paryskiego porozumienia klimatycznego – mówi Niemiecki Związek Ochrony Przyrody NABU.

Mateusz Waligóra w Tatrach''Wracam zachwycony. Jak z każdej wyprawy po Polsce''. Mateusz Waligóra ukończył trwającą ponad miesiąc podróż przez Tatry

"Nie możemy tak dalej"

Branża turystyczna również zdała sobie sprawę, że czasy beztroskiego podróżowania minęły. – Nie możemy tak dalej postępować – powiedział Norbert Fiebig, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Turystycznego (DRV).

Latanie i spowodowane nim emisje są "piętą achillesową" przemysłu. Celem musi być mobilność neutralna pod względem emisji CO2. Światowa Organizacja Turystyki widzi również potrzebę odpowiedzialności ze strony branży. Emisja CO2 z turystyki wzrosła o 60 proc. w latach 2005-2016, jak wynika z tzw. deklaracji z Glasgow, przedstawionej na konferencji klimatycznej ONZ w 2021 roku, którą podpisało dotychczas 600 przedstawicieli branży turystycznej. Wszyscy oni zobowiązali się do osiągnięcia neutralności klimatycznej najpóźniej do 2050 roku.

Nie będzie to jednak łatwe. Bo na przykład w branży lotniczej nie należy się spodziewać fundamentalnych zmian, przynajmniej w najbliższym czasie. – Postęp w tej dziedzinie jest tak powolny, że uzasadnione są poważne wątpliwości, czy przemysł lotniczy jest zdolny do osiągnięcia celu zerowej  misji do połowy stulecia – krytykuje think tank Transport & Environment.

Czekanie na rozwój paliw alternatywnych może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego, ponieważ produkcja na dużą skalę jest jeszcze bardzo odległa. Ponadto z roku na rok ruch lotniczy stale się zwiększa, co niweluje wszelkie oszczędności.

– Obecnie zmniejszenie liczby lotów jest najskuteczniejszym sposobem na zmniejszenie emisji – piszą eksperci think tanku.

Wakacje na Majorce już nie dla wszystkich

Kolejny problem można dostrzec nawet przy pobieżnym zajrzeniu do wyszukiwarek internetowych: każdy, kto chce w ostatniej chwili zarezerwować urlop na Majorce w sierpniu, może znaleźć loty z Niemiec za jedyne 140 euro; tam i z powrotem. Dla badacza turystyki  Wolfganga Strasdasa sprawa jest jasna: To zdecydowanie za tanio. Taryfy lotnicze powinny odzwierciedlać rzeczywiste koszty, należałoby znieść korzyści podatkowe, z których nadal korzysta przemysł lotniczy, oraz wprowadzić międzynarodowy system handlu emisjami CO2.

Jego zdaniem fakt, że wielu ludzi może nie być już w stanie zapłacić wakacji na Majorce, nie stanowi problemu. – To nie jest coś, co należy do "praw człowieka" – mówi. – Nie chodzi o to, by pozbawić kogokolwiek możliwości wyjazdu na wakacje. Można przecież pojechać pociągiem nad Morze Śródziemne lub wybrać się na wakacje nad Bałtyk – mówi.

Jaume Adrover również chciałby, aby na Majorkę przyjechało o jednego lub dwóch urlopowiczów mniej. Ale tak naprawdę nie wierzy w taki scenariusz. Niepokoją go obecne plany inwestycyjne operatora lotniska. W samej Palmie, według oficjalnych raportów, firma inwestuje właśnie około 200 milionów euro w działania modernizacyjne. Adrover podejrzewa, że przy tej okazji potajemnie może być zwiększana przepustowość lotniska. Wtedy na niebie nad Majorką zrobiłoby się jeszcze bardziej tłoczno.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

 
Więcej o: