W środę Europarlament może zdecydować o końcu samochodów spalinowych. Jest data

To może być jedno z najważniejszych głosowań w Parlamencie Europejskim w tym roku. W środę europosłowie zdecydują, czy na 2035 rok zostanie wyznaczony cel redukcji emisji CO2 z samochodów o 100 proc. W praktyce oznaczałoby to koniec sprzedaży nowych aut z silnikiem spalinowym.
Zobacz wideo Czym się różni pogoda od klimatu? „Są jak nastrój kontra charakter"

Na środę w Parlamencie Europejskim zaplanowano głosowania nad ośmioma kluczowymi tematami związanymi z kryzysem klimatycznym i zieloną transformacją. Dotyczą m.in. zmian w systemie handlu emisjami i utworzenia specjalnego funduszy społecznego m.in. dla dotkniętych ubóstwem energetycznym.

Pod głosowanie zostanie poddany także plan obcięcia emisji dwutlenku węgla z samochodów osobowych i dostawczych o 100 proc. do 2035 roku. To będzie w praktyce oznaczało przestawienie motoryzacji na auta bezemisyjne i koniec sprzedaży samochodów z silnikiem spalinowym za 13 lat. Komisja Środowiska w PE poparła taki cel. W środę zdecyduje cały parlament.

Polska sama - na ubiegłorocznym szczycie klimatycznym - zadeklarowała, że do 2035 roku skończy ze sprzedażą nowych samochodów z silnikiem spalinowym. Jak pisaliśmy, później Ministerstwo Klimatu rakiem wycofywało się z tego, mówiąc, że to jeszcze nic pewnego.

Koniec samochodów spalinowych jest konieczny, żeby osiągnąć neutralność klimatyczną przed połową stulecia. Jeśli nie zetniemy emisji we wszystkich sektorach do zera przed 2050 rokiem, to stracimy szansę na zatrzymanie wywołanych przez człowieka zmian klimatu na umiarkowanie bezpiecznym poziomie. Koniec aut spalinowych ma przynieść też dodatkowe korzyści - wraz z dwutlenkiem węgla znikną inne spaliny z rur wydechowych, które dziś powodują zanieczyszczenie powietrza i przyczyniają się do śmierci milionów ludzi na świecie.

Marek SuskiSuski o chruście z lasu: niewielka grupa skorzysta

Ambitny cel popierają niektóre firmy

Marcin Korolec, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych (FPPE) i były minister środowiska przekonuje, że dojście do 100-procentowo czystego transportu jest "w interesie wszystkich Europejczyków".

Jak argumentuje, to nie tylko pozwoli obniżyć emisje gazów cieplarnianych, zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza oraz uniezależnić się od importowanej ropy, ale też przełoży się na "rozwój gospodarczy i przejście do pierwszej ligi światowej gospodarki, gdzie z poddostawcy części, staniemy się producentem kluczowych elementów elektromobilnej gospodarki".

Jak informuje FPPE, Polska jest jednym liderów produkcji baterii i eksportu autobusów elektrycznych. Prawie 3 proc. wartości całego polskiego eksportu stanowią akumulatory litowo-jonowe.

Wspólny apel o poparcie przez europosłów celu 100 proc. redukcji emisji samochodów podpisało 26 firm i organizacji branżowych, w tym FPPE, PIRE, PSPA, GreenWay, Ekoenergetyka, InPost, Shell Polska czy Panek Carsharing.

Jasny cel zamiast chaosu

Wśród propozycji jest alternatywa dla 100-procentowego ścięcia emisji. To wyznaczenie celu na poziomie 90 proc. i wprowadzenie do systemu paliw syntetycznych. Zdaniem FPPE to "wprowadziłoby chaos, dodatkowe koszty dla gospodarek i zagroziło realizacji celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku".

Z kolei cel całkowitego odejścia od aut spalinowych "da jasny sygnał rynkowi motoryzacyjnemu i przyczyni się do szybszego zwiększenia podaży samochodów elektrycznych oraz zmniejszenia ich ceny". Według wyliczeń, na które powołuje się FPPE, przed 2030 rokiem samochody elektryczne staną się tańsze w zakupie od spalinowych. "W najpopularniejszych segmentach - samochodów małych i średnich – cena zrówna się w pomiędzy 2026 a 2027 rokiem" - piszą. 

Gdańsk. Podtopienia po gwałtownej ulewie w 2018 roku"Dużo mówi się o retencji wody. Ale mało o tym, co konkretnie trzeba robić"

Więcej o: