Pękła bańka "suwerenności energetycznej" i "zapasów na 200 lat". Rząd zmierza w węglowy tunel [KOMENTARZ]

Embargo na rosyjski węgiel miało być tym najłatwiejszym dla polskiej gospodarki - w porównaniu do gazu i ropy import ze wschodu stanowi jedynie małą część zużycia w Polsce. Teraz ceny opału wzrosły 2- lub 3-krotnie, czasem węgla kupić się nie da. Rząd stara się ratować sytuację dopłatami i sprowadzaniem go z drugiego końca świata. A przez lata przekonywano, że to węgiel jest podstawą "suwerenności energetycznej".
Zobacz wideo „Nie możemy żyć tylko marzeniami o polskim węglu. Musimy wykorzystać okazję"

Kiedy minęło te 200 lat? - mogą zapytać ci, którzy pamiętają słowa prezydenta Andrzeja Dudy na szczycie klimatycznym w Katowicach w 2018 roku. Na forum, którego celem jest zaplanowanie końca paliw kopalnych, polski prezydent przekonywał:

Węgiel jest naszym strategicznym surowcem, jak podają eksperci, mamy zapasy na 200 lat. Trudno, żebyśmy z naszego surowca, dzięki któremu mamy zapewnioną suwerenność energetyczną, całkowicie zrezygnowali. Byłoby to z punktu widzenia polityki, którą realizuje nasze państwo, dziwne. Suwerenność energetyczna jest tutaj priorytetem.

W czerwcu 2022 r. można zapytać: gdzie ten węgiel na 200 lat? I gdzie ta "suwerenność energetyczna"? Choć import węgla z Rosji stanowił tylko niewielką część całkowitego zużycia w Polsce, to niezależne od niego są przede wszystkim elektrownie. Ale już w ciepłownictwie sieciowym i ogrzewaniu domów brak jest bardzo odczuwalny. Ceny na składach poszybowały do nawet 3000 zł za tonę tzw. groszku, a jego kupno czasem po prostu jest niemożliwe. Problem dotyczy nie tylko osób samodzielnie ogrzewających domy.

Dziennikarz Bartłomiej Derski pisał, że jedna z ciepłowni w Wielkopolsce kupuje węgiel za 1900 zł za tonę, a wcześniej płaciła 500-600 zł. Planuje podwyższyć cenę ciepła dla mieszkańców o 70 procent. Jak pisał think tank Forum Energii, "marazm i odwlekanie decyzji doprowadziły do tego, że wiele przedsiębiorstw ciepłowniczych będzie potrzebowało programu ratunkowego, aby przetrwać najbliższe lata".

Elektrowniom węglowym surowca nie brakuje, ale ceny prądu także szybują i czekają nas podwyżki. 

To wszystko pokazuje, że stała śpiewka rządu w odpowiedzi na postulaty szybkiego odchodzenia od węgla była tylko mrzonką. Odcięci od rosyjskiego węgla znaleźliśmy się w kryzysowej sytuacji i staramy ratować, jak możemy, by złagodzić kryzys tej zimy. Wiemy też, że w polskim węglu nie ma przyszłości. Inwestowanie w wydobycie jest nieracjonalnie nie tylko z perspektywy ochrony klimatu, ale też ekonomicznej.

Polski węgiel nie będzie taniał (a ceny w składach i tak nie oddają rzeczywistości - w budżecie wszyscy zrzucamy się na miliardowe dopłaty np. dla Polskiej Grupy Górniczej). Jego wydobycie jest też coraz trudniejsze. Tylko w ostatnich miesiącach w kopalniach zginęło lub zostało rannych kilkudziesięciu górników.

Jak ujęła to szefowa Forum Energii Joanna Pandera, to "wielki paradoks": uzasadnialiśmy spalanie węgla (pomimo jego negatywnych skutków, jak smog i emisja CO2) tym, że to tanie, dostępne w kraju paliwo. Tymczasem w rzeczywistości ciepło w naszych domach było uzależnione od taniego, rosyjskiego węgla. 

Politycy PiS w SejmieZamiast odważnych decyzji i szczerości - zrzutka na zyski z węgla

Ślepy węglowy zaułek

Trwanie przy węglu i mamienie Polaków - a przede wszystkim samych górników - mrzonkami o "zapasach na 200 lat" i "suwerenności energetycznej" wpędziły nas w ciemnym węglowy zaułek. Płacimy teraz - dosłownie - za błędy polityków z obecnej ekipy rządowej, a także z wcześniejszych rządów.

Niestety teraz rząd PiS zmierza głębiej w węglowy tunel, zamiast zawrócić w stronę światełka na drugim końcu. Dziurę po rosyjskim imporcie chce zasypać sprowadzaniem krwawego węgla z Kolumbii czy RPA.

Z drożyzną chce walczyć dopłatami. Jednak obejmą one tylko niektórych i to tylko jedna z wątpliwości. Wciąż nie jest pewne, czy węgla wystarczy. Według Derskiego może zabraknąć 40 proc. z 11 mln ton węgla zużywanych w gospodarstwach domowych. 

Tymczasem - jak pisał już w kwietniu think tank Forum Energii - "rezygnacja z węgla z Rosji oznacza, że powinniśmy wyeliminować to paliwo z ogrzewnictwa, co poprawi jakość powietrza i zmniejszy emisje CO2. Zmniejszy też presję rosnących kosztów – choć wymagać będzie dużych nakładów inwestycyjnych".

Możliwe, że w sytuacji kryzysowej, w jakiej jesteśmy, jakiś dodatkowy import i dopłaty są uzasadnione, by chronić ludzi przed zimnym domem i ubóstwem energetycznym. Ale jednocześnie trzeba przyspieszyć koniec węgla w ogrzewaniu i postawić na odnawialne źródła energii, elektryfikację, czyste ogrzewanie jak pompy ciepła oraz efektywność energetyczną. Więcej o tych rozwiązaniach przeczytasz tutaj. 

Skorzystamy na tym na kilku poziomach - uniezależniając się od importu z Rosji i nie tylko, a więc i wahań cen; zmniejszając smog, który zabija tysiące ludzi rocznie; i wreszcie zmniejszając emisje gazów cieplarnianych, które destabilizują klimat. Na postawieniu przez rząd sprawy szczerze i uczcie skorzystaliby też sami górnicy. Mając jasny i realistyczny plan odchodzenia od węgla, możemy zaplanować dla nich sprawiedliwą transformację tak, by na tym nie ucierpieli. Bo era węgla skończy się prędzej niż później. I bez przygotowania to właśnie pracownicy sektora odczują to najboleśniej - choć nie muszą. 

W woj. śląskim rozmawiają o sprawiedliwej transformacjiNajwiększy region górniczy w Europie. Na Śląsku rozmowy o końcu węgla

Więcej o: