Morawiecki chce powrotu do węgla. Ekspert: Będziemy palić odpadem nadającym się do utylizacji

- Dziś, wszystko to, co kopalnie musiały utylizować, zostanie sprzedane klientom w różnego rodzaju mieszankach. W efekcie będziemy spalać węgiel zanieczyszczony siarką, popiołem, metalami ciężkimi - tak Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego komentuje ostatnią decyzję rządu. Zniósł on na 60 dni normy dotyczące węgla dopuszczonego do sprzedaży. - W transformacji energetycznej jesteśmy w stanie dryfu, dyktowanego przez węglowy elektorat PiS - ocenia z kolei Radosław Gawlik ze stowarzyszenia ekologicznego EKO-UNIA.

W poniedziałek rząd podjął decyzję o dopuszczeniu do sprzedaży węgla, który nie spełnia norm. To jeden ze sposobów rządu na zmniejszenie cen surowca, którego ceny znacząco wzrosły w wyniku inwazji Rosji na Ukrainę. 

Zobacz wideo Bayraktar to przyjaciel ukraińskich żołnierzy. Użycie dronów w wojnie budzi jednak etyczne wątpliwości

Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego, w rozmowie z Gazeta.pl, nie kryje rozczarowania. - Rząd najpierw zdecydował się dofinansować sektor wydobywczy potężną dotacją w wysokości 3 mld zł, a teraz ponownie, pośrednio, finansuje branżę węglową. Znosząc na 60 dni normy dotyczące sprzedawanego węgla, stworzył okno sprzedażowe, kiedy będzie mogła zbywać każdy urobek, który ma na hałdach - wyjaśnia ekspert.

Jego zdaniem decyzja rządu przyczyni się do pogorszenia stanu środowiska. - Skoro zezwolono na odstąpienie od norm jakości, będzie sprzedawany węgiel, który nie spełnia norm, który wcześniej był odpadem nadającym się jedynie do utylizacji. Dziś, wszystko to, co kopalnie musiały utylizować, zostanie sprzedane klientom w różnego rodzaju mieszankach. W efekcie będziemy spalać węgiel zanieczyszczony siarką, popiołem, metalami ciężkimi - stwierdza rozmówca next.gazeta.pl. 

Morawiecki o powrocie do węgla w imię bezpieczeństwa. Ekspert: Na węglu nie można polegać

Siergiej odnosi się też do stanowiska premiera przedstawionego na łamach "Financial Times". Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że europejskie bezpieczeństwo nie powinno zostać narażone przez zieloną transformację. Dodaje, że może to wymagać tymczasowego powrotu do tradycyjnych źródeł energii, jak węgiel.

- Węgiel jako paliwo - z racji zmian geopolitycznych - jest bardzo niestabilny pod względem cen. Dawniej były niskie, teraz są bardzo wysokie. Te fluktuacje będą się utrzymywać. Węgiel to nie jest paliwo, na którym można by polegać - twierdzi ekspert Alarmu Smogowego. 

Wiatraki w cieśninie OresundDroga zielona energia? "Przy obecnych cenach wydamy 200 mld na paliwa"

Ekspert: Rząd powinien ocieplać domy, a nie sprowadzać statki z węglem

Piotr Siergiej zwraca też uwagę brak konsekwencji rządu. - Analizując ostatnie wnioski składane w programie Czyste Powietrze, który pozwala na wymianę kopciuchów na bardziej ekologiczne źródła ciepła, widać sporą zmianę. Ok. 60 proc. osób składa wniosek o pompę ciepła. Ponad 20 procent to wnioski o kocioł gazowy. Polacy nie tylko odchodzą od gazu, ale decydują się na odnawialne źródła energii. Nie z powodu jakieś szczególnej sympatii, ale dlatego, że one są po prostu opłacalne - wyjaśnia ekspert. 

Jego zdaniem obecna polityka rządu powinna polegać nie na powrocie do węgla, ale inwestowaniu w efektywność energetyczną. - Po to, abyśmy nie byli tak mocno uzależnieni od paliw kopalnych. Ważne jest, by w programie Czyste Powietrze pojawiły się transze lepiej skoncentrowane właśnie na efektywności. Wówczas nie potrzebowaliśmy 9-10 mln ton węgla, tylko znacznie mniej. Bo ocieplony dom to mniejsze zużycie energii - dodaje.

Zdaniem eksperta dzięki temu moglibyśmy uniknąć niepewności i wydatków. - Nie mielibyśmy dyskusji o tym, ile okrętów do nas przypłynie, bo tego węgla byśmy po prostu nie potrzebowali - stwierdza i dodaje, że importowanie węgla wiąże się z wydawaniem sporych pieniędzy za granicą, podczas gdy lepsze dla nas byłoby inwestowanie w kraju. 

Ekspert: Jesteśmy w stanie dryfu, dyktowanego przez węglowy elektorat PiS 

Radosław Gawlik, który reprezentuje stowarzyszenie ekologiczne EKO-UNIA, również jest rozczarowany decyzją rządu. - Jest rozbieżność między słowami i czynami premiera i rządu co do realizowanej strategii transformacji energetycznej. Także w tej materii, gdy premier mówi o tymczasowym powrocie do węgla, dyktowanym sytuacją napaści Rosji Putina na Ukrainie - zauważa.

Jego zdaniem postępy związane z transformacją energetyczną w Polsce są zbyt wolne. - Polska cały czas tkwi po uszy w coraz droższym węglu i prądzie z węgla. W transformacji jesteśmy w stanie dryfu, dyktowanego przez węglowy elektorat PiS - ocenia. 

Jako przykład Gawlik podaje Turów. - Straciliśmy ponad 1,5 mld zł, płacąc kary i opłaty do KE i Czechów oraz nie dostając funduszy na sprawiedliwą transformację. Na razie wojna i hasła o bezpieczeństwie są argumentem za dalszym dryfem, wspieraniem węgla i blokowaniem różnych OZE - wiatrowych, słonecznych oraz bardzo ważnych bilansowych opartych na biogazie - wyjaśnia. 

Rząd pozwala sprzedawać węgiel złej jakości. "Będziemy chorować i umierać"

Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl decyzja rządu będzie miała daleko idące konsekwencje. - Zniesienie norm jakości dla węgla to porażka ruchów antysmogowych i nas wszystkich, którzy w sezonie grzewczym będziemy chorować i umierać z powodu wzrostu zanieczyszczenia powietrza - ubolewa Gawlik. Jak dodaje, decyzja rządu oznacza, że minister środowiska staje w interesie bezpieczeństwa lobby produkującego i handlującego kiepskiej jakości węglem.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: