Foczka "Hela do ocalenia" za 150 zł wywołała burzę. Ta zabawka nie uczy ekologii. "Durne, szkodliwe"

Pluszową zabawkę na baterię, reklamowaną jako "foczka Hela do ocalania", da się "oswobodzić" z rybackiej sieci i oczyścić z plam ropy. Producent twierdzi, że to odpowiedź na "panujący trend eko". Czy o trend powinno chodzić? "Kolejny dowód na to, że kapitalizm wszystko obróci w pieniądz" - krytykuje Szymon Bujalski z popularnego w mediach społecznościowych profilu "dziennikarz dla klimatu". Negatywnych komentarzy jest więcej: "Marna zabawka, która zaraz stanie się elektroodpadem, ma uczyć dzieci ekologii".

- Hela potrzebuje pomocy! Zdejmij plamę oleju z jej sierści, wyplącz ogonek z sieci, nałóż plasterek, a potem nakarm. Wyczesz i ozdób, by znów była szczęśliwa. Hela odwdzięczy się słodkimi dźwiękami - mówi głos w reklamie zabawki Heli, którą można kupić w sklepach w cenie ok. 150 zł (średnia cena w sieci - 147,90 zł). Pluszowa foczka na baterie (przez producenta polecana szczególnie dla dziewczynek) ma być "odpowiedzią na panujący trend eko".

"Interaktywna foka Hela to odpowiedź na panujący trend eko. Dzięki niej dzieci nie tylko nauczą się troski i empatii, ale również dowiedzą się, jak ogromny wpływ na środowisko ma działalność ludzi. Wyciągnij fokę z sieci rybackiej i wyczyścić jej futerko z zanieczyszczeń, a zobaczysz jaka jest wdzięczna i szczęśliwa. Hela reaguje na głaskanie oraz wydaje ponad 20 dźwięków" - czytamy w opisie produktu na stronie producenta Epee.

Więcej o środowisku przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zmiany klimatu w Tatrach. Morskie Oko przestanie zamarzaćZmiany klimatu w Tatrach. Morskie Oko przestanie zamarzać

"Zabawka, która zaraz stanie się elektroodpadem, ma uczyć dzieci ekologii"

"Dla mnie to kolejny dowód na to, że kapitalizm wszystko obróci w pieniądz i przekuje na zyski, Podszywając się pod coś szczytnego, przemieli wszelkie wartości i wypaczy sens" - ocenia Szymon Bujalski, który zwrócił uwagę na problem i opisał, dlaczego pluszowa zabawka z ekologią nie ma nic wspólnego.

A wszystko za mniej niż 150 zł! Czyż to nie cudownie?!
No nie. Nie cudowne. Dla mnie to kolejny dowód na to, że kapitalizm wszystko obróci w pieniądz i przekuje na zyski, Podszywając się pod coś szczytnego, przemieli wszelkie wartości i wypaczy sens. „Odpowiedź na panujący trend eko" - to zdanie z opisu producenta zapamiętam bardzo dobrze. Zostanie w mej pamięci niczym plama oleju na źle wyczyszczonej przez dziecko foczce

- pisze Bujalski, i dodaje:

"Co kolejne? "Halinka, krówka do uratowania z ubojni"?, "Rajesh, głodujący chłopiec z Indii do nakarmienia"?, „Abdu, migrant klimatyczny z Afryki do przetransportowania łodzią"?
Ale ok, skoro tak chcecie się z nami - nomen omen - bawić, to proszę bardzo. Oto kilka propozycji zabawek ode mnie: Jacek, kupujący polityków lobbysta naftowy w drodze do więzienia"; Adam, szef rządu niszczącego planetę na ławie oskarżonych", Janusz, producent zabawek, którego firma upadła przez greenwashing".
 

Negatywnych reakcji jest więcej. "Marna zabawka, która zaraz stanie się elektroodpadem, ma uczyć dzieci ekologii" - komentuje Katarzyna Sprengel, autorka bloga eko-poczatki.pl. "Żenujące, durne i szkodliwe na wielu poziomach" - podsumowała Katarzyna Zajączkowska, wykładowczyni i edukatorka oraz autorka podcastu "Odpowiedzialna Moda" oraz książki o tej samej nazwie.

Donald TrumpTrump o kryzysie klimatycznym. "Będziemy mieli więcej domów na plaży"

"No i to tworzywo sztuczne, z którego jest zrobiona ta foczka, raczej środowisku nie pomoże... Dziecku się znudzi i wyląduje na wysypisku" - komentuje internautka. "Kolejny gadżet, który poleci do śmieci, których nie można recyklingować" - piszą inni.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Zobacz wideo Dlaczego Polska jest skazana na energię z wiatru?
Więcej o: