Władze Izraela chcą ratować Jezioro Galilejskie, zanim zmiany klimatyczne przyniosą nieodwracalne skutki. O tym, że działania są konieczne praktycznie natychmiast, przekonano się podczas pięcioletniej suszy, która zakończyła się w 2018 r. Wtedy obowiązywał bezwzględny zakaz pompowania wody z jeziora, a i tak poziom wody osiągnął niespotykanie niski poziom.
Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
Zakaz czerpania wody z Jeziora Galilejskiego i konieczność jego zasilania zasobami z morza to "dramatyczna zmiana" - podaje CNN i przypomina, że to z tego zbiornika kiedyś pochodziła woda pitna dla całego Izraela.
Kraj ma duże doświadczenie w odsalaniu. Od ponad dwóch dekad pobiera wodę morską z Morza Śródziemnego i oczyszcza ją w procesie zwanym odwróconą osmozą. Dzięki temu z wody usuwa się sól i czyni ją zdatną do picia. W innych częściach świata, np. w Kalifornii, korzysta się z tego rozwiązania w przypadku suszy. Dla Izraela to codzienność. Prawie wszyscy obywatele kraju (9,2 mln ludzi) mają wodę pitną dzięki pięciu zakładom odsalania wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego.
Gideon Gal, naukowiec z Izraela i szef Centrum Badań Oceanograficznych i Limnologicznych mówił CNN, że eksperci przyjrzeli się przyszłym zmianom klimatycznym i temu, co stanie się z opadami deszczu na tym obszarze.
Naukowcy przyjrzeli się też wzrostowi populacji i prognozowanemu wzrostowi zapotrzebowania na wodę. I zdali sobie sprawę, że za 30-40 lat będzie poważny problem z utrzymaniem poziomu [wody - przyp. red.] w jeziorze i utrzymaniem jakości wody, chyba że coś zrobimy
- mówił naukowiec.
Projekt zaopatrzenia Jeziora Galilejskiego zakłada, że odsolona woda trafi dzięki rurze o średnicy 1,6 m i długości 31 kilometrów do strumienia Tsalmon, który zasila jezioro.
- Oczekuje się, że w ciągu kilku miesięcy nowy rurociąg o wartości 264 milionów dolarów będzie funkcjonalny i będzie w stanie przenosić 120 milionów metrów kwadratowych wody rocznie, ale będzie pompował ją do jeziora tylko wtedy, gdy będzie to konieczne - mówił CNN Ben Shoa, główny inżynier w izraelskiej narodowej firmie wodociągowej Mekorot. To rozwiązanie pozytywnie wpłynie na rolnictwo, które do podlewania upraw również korzystało z wody z jeziora.
Gal z kolei podkreślił, że nikt jeszcze nie czerpał i odsalał wody morskiej, żeby transportować ją do zbiornika śródlądowego.
Nawet jeśli sól zostanie usunięta, skład wody różni się również pod innymi względami. Kiedy mieszasz odsoloną wodę z naturalną wodą, widzisz wpływ na biologię w eksperymentach. Będziemy przynosić do jeziora rzeczy, które mogą nie istnieć naturalnie
- ocenił Gideon Gal. Ekspert przyznał, że nie ma jeszcze jednoznacznych badań, które dowodzą tej hipotezy. Raczej spodziewa się większych korzyści z procesu. Podkreślił, że "ryzyko wprowadzenia odsolonej wody jest ryzykiem, które warto podjąć".
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>