Pływający pod panamską banderą statek towarowy "Fremantle Highway" zmierzał z Niemiec do Singapuru. Pożar wybuchł w nocy z wtorku na środę u wybrzeży Holandii. Możliwą przyczyną pożaru, jak pisała Agencja Reutera, było samozapalenie się jednego z przewożonych pojazdów elektrycznych. Statek ma na pokładzie łącznie 2857 samochodów, w tym 25 elektryków.
W wyniku pożaru śmierć poniosła co najmniej jedna osoba, a kilka kolejnych zostało rannych. Śmigłowce ewakuowały w środę 23 członków załogi. Jednak ogień wciąż nie został ugaszony - podaje Associated Press. W czwartek płonący statek znalazł się w okolicy wysp na Morzu Wattowym - obszarze objętym ochroną. Znajdują się tam siedliska ptaków wędrownych.
Holenderska straż przybrzeżna przekazuje, że "sytuacja w tej chwili jest pod kontrolą" - pisze Associated Press. Niemiecka ministerka środowiska Steffi Lemke wskazała jednak, że płonący statek może zatonąć. - Transport samochodów drogą morską może przerodzić się w katastrofę ekologiczną o nieznanej skali - oceniła.
W środę strażacy polewali boki płonącego statku wodą, aby go schłodzić. Następnie holenderska straż przybrzeżna wyjaśniła w czwartek, że zrezygnowano z polewania wodą, aby zapobiegać przedostawaniu się zbyt dużej ilości wody na pokład. Oceniono, że zagraża to stabilności statku. Nie wiadomo, kiedy operacja gaszenia statku dobiegnie końca.
Do podobnego zdarzenia doszło w marcu 2022 r., kiedy na Atlantyku zapalił się statek przewożący samochody z Niemiec do Stanów Zjednoczonych. Po 13 dniach od wybuchu pożaru ogień na pokładzie "Felicity Ace" został ugaszony. Jednak statek podczas holowania przechylił się na prawą burtę i zatonął.