Magazyn "Nature Geoscience" opublikował 7 lutego wyniki najnowszego badania dotyczącego topnienia lodowców na Antarktydzie. Choć badacze zajmowali się wydarzeniami, do których doszło około ośmiu tysięcy lat temu, ich odkrycie ma ważne znaczenie dla współczesnego świata. Uzyskane dane rzucają bowiem nowe światło na poważny problem, z którym obecnie się borykamy.
Naukowcy ustalili, że pod koniec ostatniej epoki lodowcowej, w ciągu dwustu lat część pokrywy lodowej na Antarktydzie przerzedziła się o 450 metrów. Autorzy badania podkreślili, że to pierwsze w historii odkrycie, które udowadnia, że lodowce mogą topnieć w tak szybkim tempie. Dane stanowiły ogromne zaskoczenie.
- Spędziliśmy dużo czasu na sprawdzaniu, czy nie popełniliśmy błędu w analizie - powiedział cytowany przez CNN Eric Wolff z Uniwersytetu Cambridge, jeden z autorów badania. - Teraz jest jasne, że w przeszłości pokrywa lodowa przerzedzała się bardzo szybko - dodał naukowiec.
Pokrywa lodowa Antarktydy Zachodniej, gdzie prowadzono badania, zawiera taką ilość wody, która może podnieść poziom mórz o pięć metrów. Badaczka Isobel Rowell powiedziała, że jeśli sytuacja, do jakiej doszło pod koniec epoki lodowcowej się powtórzy, to "naprawdę niewiele będziemy mogli zrobić, aby powstrzymać proces", który doprowadzi do katastrofy klimatycznej.
Eric Wolff zauważył, że "nadal możemy uniknąć punktów krytycznych" globalnego ocieplenia. Naukowcy zaznaczyli jednak, że jak najszybciej musimy podjąć działania, które zahamują niekorzystne zmiany klimatyczne.