"Spadł na cztery łapy! Jan Tabor był drugą osobą w Lasach Państwowych za PiS - współdecydował o wszystkim, co się w tym mrocznych czasach działo w lasach. Został odwołany, ale... teraz został wicedyrektorem Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej (BULiGL). Czyli dalej będzie jednym z kluczowych rozgrywających sytuację polskich lasów" - poinformował anonimowy profil "Nasze Lasy". Jan Tabor był zastępcą poprzedniego dyrektora Lasów Państwowych, ziobrysty Józefa Kubicy.
Na wpis zareagowała ministerka klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska. "Pana Tabora powołał pan Dawidziuk z SLD (dyrektor BULiGL - red.) bez konsultacji ze mną. Biuro Urządzania Lasów jest jednostką niezależną od Ministra". Decyzja spotkała się z oburzeniem, bo poprzednie władze LP są odpowiedzialne za masową wycinkę lasów. A jak się okazuje, Jan Tabor to nie jedyny członek kierownictwa instytucji, który na powrót znalazł w niej pracę.
Józef Kubica miał jeszcze dwójkę zastępców - Magdalenę Kapuścińską oraz Krzysztofa Janeczko. Oni również wrócili do Lasów Państwowych i otrzymali posady nadleśniczych - ustaliła wyborcza.pl. To jedne z najlepiej opłacanych stanowisk w LP. Kapuścińska będzie nadzorować nadleśnictwo Brzeziny, podlegające pod łódzką dyrekcję Lasów Państwowych. Janeczko trafił do nadleśnictwa w Grójcu, które podlega pod regionalną dyrekcję w Radomiu.
Decyzja o powołaniu p. Jana Tabora na wicedyrektora Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej budzi istotne zastrzeżenia. Nie była konsultowana z Ministerstwem, co stoi w sprzeczności z przepisami. Przeprowadzimy natychmiastową kontrolę, a o jej wynikach będziemy informować
- tak zareagowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Do wpisu załączono wideo z wypowiedzią rzecznika resortu, Huberta Różyka, który tłumaczy, że "zgodnie z przepisami zastępcę dyrektora przedsiębiorstwa powołuje i odwołuje dyrektor przedsiębiorstwa za zgodą rady pracowniczej".
- Nie ma zgody ministerstwa na zatrudnianie osób, które jeszcze niedawno współdecydowały o niszczeniu polskiej przyrody. Podejmiemy wszelkie działania, aby możliwie szybko wyjaśnić tę bulwersującą sytuację. Nie wyobrażamy sobie, aby ta osoba mogła mieć nadal wpływ m.in. na plany urządzenia lasów. Po wynikach kontroli poinformujemy o dalszych krokach, jakie podejmie ministerstwo - mówi Różyk na nagraniu.
Nasze Lasy zwracają jednak uwagę, że choć rzeczywiście kierownictwo BULiGL wybiera Rada Pracownicza, to nie jest to instytucja niezależna od resortu klimatu. Dowodem jest załącznik do zarządzenia Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 2 lutego 2024 r. (Dz. Urz. Min. Klim. i Środ. poz. 8). Jak wynika z dokumentu, BULiGL podlega pod Podsekretarza Stanu, Głównego Konserwatora Przyrody Mikołaja Dorożałę, który z kolei odpowiada bezpośrednio przed szefową resortu klimatu, Pauliną Henning-Kloską. W zarządzeniu czytamy, że Dorożała "realizuje kompetencje organu założycielskiego w stosunku do Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej". Organ ten zresztą twierdzi, że przekazał ministerstwu informację o tym, że Jan Tabor dostał pracę w BULiGL.
BULiGL przekazało bowiem wyborczej.pl, że o zatrudnieniu Tabora wiedział "dyrektor departamentu leśnictwa i łowiectwa w Ministerstwie Klimatu i Środowiska". Nie pada jego nazwisko, ale dziś tę funkcję sprawuje dr Aleksander Jakubowski. Biuro przekazało ponadto, że nie ma prawnego obowiązku przeprowadzenia konkursu na stanowisko zajmowane przez Jana Tabora, ani formalnego wymogu poinformowania właściwego ministra. "Pan Jan Tabor został zatrudniony z uwagi na doświadczenie zawodowe w zakresie urządzania lasu oraz w leśnictwie" - poinformowało BULiGL.
Resort klimatu i środowiska nie odniósł się do sprawy pozostałej dwójki zastępców Józefa Kubicy. Wyborcza.pl jednak drążyła i jak się dowiedziała od LP, również w przypadku szefostw nadleśnictw konkursy na te stanowiska nie są obligatoryjne. Lasy Państwowe twierdzą, że powołanie na te stanowiska nastąpiło z zachowaniem procedur wynikających z zarządzenia z 2015 roku, które przywołała wyborcza.pl. Zdaniem portalu to "niejako potwierdza, że nowe kierownictwo LP wiedziało, że Kapuścińska i Janeczko zostali nadleśniczymi". Lasy Państwowe wyliczyły kompetencje oraz doświadczenie obojga nadleśniczych, które "niewątpliwie" były brane pod uwagę podczas ich zatrudnienia. Ponadto instytucja poinformowała, że zarówno Kapuścińska jak i Janeczko nawiązali "nowe stosunki pracy, z nowymi pracodawcami (w Lasach Państwowych każda jednostka ma status odrębnego pracodawcy), na nowych warunkach".
Z wyliczeń wyborcza.pl wynika, że nadleśniczy w zależności od stopnia zaszeregowania i kilku innych czynników może zarabiać od 10,7 do 26,5 tys. złotych brutto. Lasy Państwowe przekazały natomiast, że średnie wynagrodzenie na tym stanowisku wynosi 16 987,27 zł brutto.
BULiGL odmówiło podania dokładnej kwoty zarobków Jana Tabora, argumentując, że nie jest osobą publiczną. Biuro poinformowało jednak, że "limit stawki wynagrodzenia dla tego stanowiska to sześciokrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w IV kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Wynagrodzenie przyznane zastępcy dyrektora BULiGL mieści się w tym limicie i stanowi kwotę zbliżoną do dolnej jego granicy". W IV kw. 2023 roku średnie przeciętne wynagrodzenie wynosiło 7767,61 zł. Szczegółowe informacje o zarobkach Jana Tabora mają zostać uzyskane ramach kontroli Ministerstwa Klimatu i Środowiska.