Sąd uchylił decyzję środowiskową ws. wydobycia węgla w kopalni Turów!

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję środowiskową dotyczącą wydobycia węgla w kopalni Turów. To na jej podstawie poprzedni rząd wydał koncesję na pracę kopalni do 2044 roku. Decyzję zaskarżyły organizacje ekologiczne. Wyrok jest nieprawomocny i nie oznacza, że kopalnia i elektrownia musi wstrzymać prace.
Bogatynia, Elektrownia Turów
Fot. Krzysztof Ćwik / Agencja Wyborcza.pl

Jest decyzja sądu w głośnej sprawie dot. kopalni Turów. Wojewódzki Sąd Administracyjny zdecydował o uchyleniu decyzji środowiskowej dotyczącą wydobycia węgla w kopalni Turów. - Ten wyrok, choć nieprawomocny, to sygnał, że Turów nie działa zgodnie z prawem. Ten prawny węzeł gordyjski wokół kopalni powinien zostać przecięty - mówi nam mecenas Agnieszka Stupkiewicz, radczyni prawna z Frank Bold. Jej zdaniem nadszedł moment, by wszystkie strony - rząd i samorząd, PGE, górnicy, mieszkańcy i organizacje pozarządowe usiadły do rozmów i zaplanowały sprawiedliwą transformację regionu.

Zobacz wideo Urszula Zielińska: Zastaliśmy w ministerstwie 27 procedur naruszeniowych, niektóre grożą nam karami finansowymi

Sprawa dotyczyła decyzji środowiskowej Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ) z 2022 r. ws. dalszej eksploatacji złoża węgla brunatnego Turów. Na podstawie tej decyzji wydano koncesję na wydobycie do 2044 roku. Uchylenie decyzji to sytuacja bez precedensu, a jej konsekwencje nie są jasne.

- Sąd wskazał, że bezpośrednim powodem uchylenia decyzji środowiskowej była niezgodność z umową polsko-czeską, która zakończyła spór wokół kopalni. GDOŚ w swojej ocenie nie oparł się na tej umowie i podnosiliśmy, że jest to błąd. Umowa bardzo precyzyjnie określa warunki środowiskowe dot. hałasu, zapylania, monitorowania stanu wód, co powinno być uwzględnione w decyzji środowiskowej - powiedziała mec. Stupkiewicz. Dodała, że sąd zgodził się też z oceną organizacji nt. negatywnych konsekwencji dla środowiska i klimatu z długotrwałej działalności kopalni.

Co dalej z Turowem? Nie wiadomo

Wcześniej koncesja Turowa była przedłużona do 2026 roku i pojawił się argument, że nawet uchylenie decyzji środowiskowej nie wpłynie na jej obowiązywanie. Jednak zdaniem Stupkiewicz PGE - właściciel kopalni - nie może "wybierać sobie", z jakiej koncesji korzysta, a uchylona decyzja dotyczy "całego przedsięwzięcia", a nie konkretnej koncesji. Czy oznacza to więc, że kopalnia powinna stanąć?

Co ważne, w tej chwili wyrok nie jest prawomocny i jeśli np. PGE złoży kasację, sprawa rozstrzygnie się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Do tego - jak relacjonowała Stupkiewicz - sąd pokreślił, że w tej chwili nie ma przesłanek do stwierdzenia, że kopalnia powinna dziś przestać działać. 

Prawniczka zwróciła też uwagę, że nawet w przypadku uprawomocnienia się wyroku "nie ma przepisów, które w praktyce pozwalałyby np. na wznowienie postępowania koncesyjnego z powodu uchylenia decyzji środowiskowej". - Jeśli wyrok się uprawomocni, będziemy podnosić, że koncesja jest niezgodna z prawem i nie ma prawomocnej decyzji środowiskowej, natomiast nie ma przepisu, który wprost dawałby możliwość uchylenia koncesji - wyjaśniła. 

Organizacje wskazują na rządzących, w tym Ministerstwo Klimatu, jako odpowiedzialnych za rozwiązanie prawnego galimatiasu. 

- Przed rządem stoi poważne zadanie rozwiązania problemu i doprowadzenia do sytuacji, w której kopalnia działa zgodnie z prawem - mówi prawniczka. Do tego według organizacji pozarządowych transformacja energetyczna w regionie jest "nieunikniona", a produkcja energii z węgla stanie się wkrótce nieopłacalna. Dlatego poza rozwiązaniem kwestii prawnych konieczne jest stworzenie planu sprawiedliwej transformacji i wygaszania pracy kopalni tak, by pracownicy, mieszkańcy i region na tym nie ucierpieli. - Wyrok WSA potwierdza to, co od lat podnoszą organizacje społeczne w sprawie Turowa – kopalnia szkodzi środowisku i ludziom. Choć wiadomo, że trzeba będzie ją zamknąć, to wciąż brak na to jasnego i uczciwego wobec mieszkańców planu - mówi prawniczka. 

O co chodzi w sporze o Turów?

Skargę na decyzję środowiskową z 2022 roku złożyły m.in. Fundacja Frank Bold, Greenpeace i Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA oraz niemieccy samorządowcy z przygranicznych miejscowości. Dotyczyła tego, czy decyzja środowiskowa dot. kopalni została wydana zgodnie z prawem. To na podstawie tej decyzji przedłużono koncesję na wydobycie węgla do 2044 roku, a więc stanowi podstawę jej działania na najbliższe dekady. 

Organizacje ekologiczne uważają, że decyzja środowiskowa została wydana w ramach błędnej procedury, bez raportu środowiskowego, bo władze spieszyły się, by zdążyć przed wygaśnięciem dotychczasowej koncesji. To ich zdaniem było złamaniem prawa, przez co decyzja w ich opinii była nieważna. Ekolodzy podkreślali, że winny sytuacji był ówczesny rząd, bo gdyby cała procedura była przeprowadzona zgodnie z prawem, to sprawy by nie było.

Poza wątpliwościami prawnymi, organizacje krytykują pomysł utrzymywania pracy kopalni aż do 2044 roku. Ich zdaniem oznacza to "dalsze problemy okolicznych mieszkańców z wodą pitną, zasolenie rzeki Miedzianki, niszczenie środowiska i klimatu oraz brak możliwości skorzystania przez mieszkańców regionu z wielomilionowego unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji".

Szansa na unijne pieniądze

W 2022 roku Komisja Europejska zaakceptowała Plany Sprawiedliwej Transformacji dla pięciu polskich regionów. W sumie kilka miliardów złotych z systemu unijnych dotacji trafi m.in. na Śląsk, do wschodniej Wielkopolski czy regionu Bełchatowa. Mają pomóc w radzeniu sobie z konsekwencjami wygaszania pracy kopalń i elektrowni, np. wspierać rozwój przedsiębiorczości czy przekwalifikowanie pracowników. 

Region Turowa też mógł z tych środków skorzystać - ale do tego konieczne było wykazanie, że rzeczywiście jest tam plan transformacji i odchodzenia od węgla. Plan wydobycia do połowy lat 40. były niezgodne z wymogami Komisji Europejskiej. Jednak możliwe, że jeszcze nie wszystko stracone. 

Greenpeace zwraca uwagę, że w przyszłym roku Komisja Europejska rozpocznie planowanie unijnego budżetu na lata 2028–2034. Wtedy rozstrzygnie się też kwestia kontynuacji Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Można zakładać, że Polski rząd będzie o to zabiegać, bo potrzeby regionów węglowych pozostają u nas dużym wyzwaniem. Do tego planowanie unijnego budżetu zbiegnie się w czasie z prezydencją Polski w Radzie Unii Europejskiej.

- Jednym z priorytetów polskiego rządu powinno być zagwarantowanie, żeby Fundusz Sprawiedliwej Transformacji był kontynuowany. Powiat zgorzelecki ma szansę na ogromne środki, które pozwolą na stworzenie nowych miejsc pracy i transformację. Jednak, żeby tak się stało, konieczne jest już teraz wypracowanie planu, który zakłada zamknięcie kopalni w najbliższych latach. Liczymy na to, że taki proces zostanie zainicjowany przez nowy rząd. Zbyt długo mieszkańcy byli okłamywani, że odkrywka i elektrownia będą działać jeszcze dwadzieścia lat - mówi Anna Meres z Greenpeace. 

- Obecna koalicja rządząca ponosi odpowiedzialność za prowadzenie dialogu społecznego i przyspieszenie procesu transformacji, który przez lata był zaniedbany i blokowany. Mobilizacja samorządów i organizacji społecznych nie wystarczy – potrzebny jest impuls ze strony rządu. Region i jego mieszkańcy oczekują nowych miejsc pracy poza sektorem wydobywczym, a także lepszych warunków dla biznesu i współpracy transgranicznej opartej na nowoczesnych technologiach. Doświadczenia innych regionów Europy pokazują, że sukces jest możliwy - powiedział Tomasz Waśniewski, prezes Fundacji "RT-ON".

Więcej o: