Rosja tonie razem z Putinem? Powódź wdziera się do kolejnych regionów. "Wstydźcie się"

Fala powodziowa rozlewa się po Rosji. W związku z gwałtownymi roztopami podnosi się poziom lokalnych rzek, zatapiając okoliczne miejscowości. Najtrudniejsza sytuacja jest w obwodzie orenburskim, a w obwodach tiumeńskim i tulskim ogłoszono stan alarmowy. Ludzie zaczynają protestować i domagają się odszkodowań.
Powódź w Rosji - Orsk, 9 kwietnia
Fot. REUTERS/Reuters Tv

W rejonie miejscowości Orsk na Uralu w obwodzie orenburskim 5 kwietnia woda przerwała 80-letnią tamę. Fala powodziowa zagroziła ponad 100 miejscowościom na Uralu, Syberii i obszarach Kazachstanu w pobliżu rzek takich jak Ural i Toboł. 8 kwietnia żywioł przerwał tamę w innym miejscu. Liczba zalanych domów sięgnęła łącznie około 10 tysięcy.

Zobacz wideo Chiny wasalizują Rosję

Powódź w Rosji. Kolejne miejscowości zalane

Do tej pory powodzie odnotowano w obwodzie orenburskim, na terenie Syberii oraz okolicach rzeki Wołgi. W obwodzie orenburskim, w którym leży Orsk, ogłoszono stan wyjątkowy. Mer Orenburga Siergiej Sałmin ostrzegł wcześniej, że od 8 kwietnia będzie jeszcze gorzej. - Wszyscy, którzy znajdują się w strefie podtopień, muszą opuścić swoje domy - zaapelował do mieszkańców. W rejonie Orenburga ewakuowano do tej pory około 6 tys. osób. Rozpoczęto też przesiedlanie mieszkańców syberyjskiego miasta Kurgan - podało CBS News. Spodziewano się tam zwiększenia poziomu wody w rzece Toboł.

"Rosyjskie miasto Kurgan i kilka dzielnic obwodu Orenburg ogłosiło natychmiastową ewakuację ze względu na zagrożenie powodzią. Na południe od Kurganu, w jednej ze wsi, lokalni mieszkańcy rozpoczęli budowę tamy, powiedział gubernator regionu Wadim Szumkow" - przekazał 9 kwietnia portal NEXTA.

W obwodzie tulskim fala powodziowa wlała się do siedmiu regionów, nie wytrzymało trzynaście mostów. Stan alarmowy ogłosiła administracja obwodu tiumeńskiego. W Orenburgu tamy i wały były wzmacniane, gdy poziom rzeki Ural wzrósł do prawie 10 metrów, mieszkańcy poruszają się tam jedynie dzięki łodziom. W Kazachstanie z powodu powodzi ewakuowano ponad 86 tys. osób - mowa o obszarach na wschodzie i północy kraju. Woda dotarła też do Pawłodaru, który graniczy z Rosją - przekazała Agencja Reutera.

Rosyjskie ministerstwo od sytuacji nadzwyczajnych poinformowało, że powodzie są następstwem wzrostu temperatury. Ocieplenie spowodowało, że pokrywa śnieżna zaczęła się gwałtownie topić. Władze przekazały, że około 100 ratowników przybyło do zachodniej Syberii z Uralu, aby pomóc mieszkańcom. W obwodzie orenburskim straty oszacowano na 21 miliardów rubli (około 888 mln złotych).

Rosja. Władimir Putin chce powołać komisję, która zajmie się powodzią

W niedzielę 7 kwietnia prezydent Rosji nakazał powołanie specjalnej komisji rządowej, która ma zająć się wszystkimi sprawami związanymi z powodzią. Władimir Putin przekazał też, że nie planuje wizyty w zalanych miejscowościach, jednak jest na bieżąco informowany "anomaliach przyrodniczych" na terenie kraju - przekazało CBS News. Wszczęto też dochodzenie w sprawie ewentualnego naruszenia przepisów budowlanych, w wyniku czego doszło do przerwania tamy. Według lokalnych władz tama mogła wytrzymać napór około sześciu metrów wody. W sobotę 6 kwietnia poziom wody osiągnął jednak 9,3 metra i wciąż wzrastał. 7 kwietnia było to już 9,7 metra - podała agencja informacyjna AP.

W Orsku co najmniej 100 osób publicznie prosiło Władimira Putina o pomoc. W stronę lokalnych urzędników skandowano też hasła "wstydźcie się". Zdaniem mieszkańców robią oni za mało, aby zniwelować skutki powodzi - przekazał Reuters. Jak poinformowała agencja informacyjna AP, mieszkańcy Orska zażądali również odszkodowań po przerwaniu się tamy. Nie jest to codzienny widok w Rosji, gdzie władze szybko rozprawiają się z jakimikolwiek formami sprzeciwu. Gubernator regionu Orenburg, Denis Pasler miał obiecać odszkodowania w wysokości 10.000 rubli miesięcznie (około 420 złotych) wypłacanych przez sześć miesięcy dla osób, które musiały opuścić swoje domy.

Więcej o: