Jest gorzej, niż sądzili. "Lodowiec Zagłady" podmywany od spodu. "Gwałtowne topnienie"

Radary z kosmosu wykonały prześwietliły wielki lodowiec Antarktydy. Thwaites jest bacznie obserwowany z racji na swoją potencjalnie dramatyczną rolę w podnoszeniu poziomu mórz. Badania wskazały właśnie, że jest sytuacja może być znacznie gorsza, niż myśleli naukowcy.
Lodowiec Thwaites
fot. Stuart Rankin / Flickr / CC BY-NC 2.0

"Lodowiec Zagłady" to bardzo medialne określenie lodowca, którego oficjalna nazwa to Thwaites. Potoczne imię lodowca jest chwytliwe, ale niepozbawione podstaw. Thwaites jest ogromny, zresztą to tak naprawdę część lądolodu Antarktydy. Jego półka lodowa (inaczej: lodowiec szelfowy), czyli fragment unoszący się już częściowo na wodzie, pełni rolę swego rodzaju "korka" zatykającego lądolodowi Antarktydy dostęp do Morza Amundsena.

Zobacz wideo Globalne ocieplenie. Glacjolog: Mniejsze lodowce są już zasadzie zgubione

Antarktyda. Niedobre wiadomości z "lodowca zagłady" 

Tyle że ten korek w przypadku Thwaites nie jest już bardzo stabilny, do tego sam lodowiec położony jest w Antarktydzie Zachodniej, czyli części kontynentu, która charakteryzuje się większą w porównaniu do wschodniej podatnością na topnienie. No i sam "Lodowiec Zagłady" jest po pierwsze wielki, a po drugie najmniej stabilny na Antarktydzie. Gdyby stopił się cały, poziom mórz według szacunków podniósłby się o 65 cm. Warto mieć na uwadze, co takie stopienie by za sobą pociągnęło - a byłoby to rozpadnięcie się pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej. Scenariusz apokaliptyczny, choć raczej w geologicznej (a nie ludzkiej, historycznej) perspektywie czasu. 

Oczywiście, nie ma mowy o tym, żeby Thwaites stopił się w czasie szybkim z naszego punktu widzenia, niemniej jednak już teraz ma istotny wpływ na poziom mórz i oceanów - ma około 4 proc. udziału w jego podnoszeniu. A do poważnego zagrożenia bytu ludzi mieszkających przy wybrzeżach nie potrzeba dziesiątków centymetrów wody więcej, wystarczy kilka.

Więcej ciekawych informacji na temat Thwaites i jego wpływu na otoczenie można przeczytać na blogu glacjologa dr Jakuba Małeckiego w artykule "'Lodowiec Zagłady' zmiecie nas z powierzchni Ziemi? Wyjaśniamy". 

"Lodowiec jest bardziej podatny na topnienie" 

Naukowcy stanem tego lodowca już wcześniej się martwili, a w każdym razie pilnie je monitorowali. Teraz dostaliśmy nową porcję danych radarowych zbieranych między marcem a czerwcem 2023 r. Z przestrzeni kosmicznej wykonano prześwietlenie rentgenowskie Thwaites. Jak wyjaśnia CNN, naukowcy stworzyli obraz tzw. linii ugruntowania, czyli granicy, na której lodowiec "schodzi" z lądu i zaczyna częściowo unosić się na wodzie. Widać, że ciepła woda oceaniczna dostaje się pod półkę lodowca na kilometry w głąb. Dzieje się to w ruchu falującym w rytm przypływów i odpływów - słona, cieplejsza woda niejako "wypłukuje" tę słodką, która wytopiła się pod lodowcem. To wszystko powoduje "gwałtowne topnienie" Thwaites od spodu. 

"Napływ wody morskiej pod lodem na znaczne odległości sprawia, że lodowiec jest bardziej podatny na topnienie pod wpływem cieplejszego oceanu niż przewidywano, co z kolei zwiększa prognozy utraty masy lodu" - piszą naukowcy we wstępie do swojej pracy, opublikowanej w Proceedings of the National Academy of Sciences.

"W przeszłości dysponowaliśmy jedynie sporadycznymi danymi" - powiedział CNN Eric Rignot, profesor nauk o systemach Ziemi na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine i współautor badania. "W tym nowym zestawie danych, generowanym codziennie przez kilka miesięcy, mamy solidne obserwacje tego, co się dzieje".

Naukowcy nie są obecnie w stanie określić, kiedy "zagłada" z potocznej nazwy lodowca może stać się realna. "W tej chwili nie mamy wystarczających informacji, aby w ten czy inny sposób określić, ile czasu pozostało, zanim wtargnięcie wody oceanicznej [pod lodowiec - red.] stanie się nieodwracalne" - mówi dr Christine Dow, autorka badania i profesorka na Wydziale Środowiska Uniwersytetu Waterloo. "Martwimy się, że prędkość zmian lodowca nie jest doceniana, a może być katastrofalna dla społeczności przybrzeżnych na całym świecie" - dodaje, cytowana w komunikacie swojej uczelni. 

Według szacunków ONZ na świecie w rejonach zagrożonych bezpośrednio podnoszeniem się poziomu mórz żyje 10 proc. globalnej populacji. 

Więcej o: