Z badania "Nastawienie Polaków do termomodernizacji" zleconego przez ING Bank Śląski wynika, że Polacy mają niską wiedzę na temat wymogów wynikających z unijnej dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD), zwanej inaczej "dyrektywą budynkową".
ING BSK przeprowadził badanie na grupie właścicieli mieszkań i domów, by sprawdzić ich nastawienie do termomodernizacji oraz wiedzę o dyrektywie budynkowej. Z badania wynika, że 62 proc. respondentów nisko ocenia swoją wiedzę na temat termomodernizacji, choć większość z nich spotkała się już z tym terminem. O samej dyrektywie EPDB słyszało jedynie 3 proc. właścicieli nieruchomości.
- Luka w wiedzy, pomimo istotności tematu i jego realnych konsekwencji, wynika z braku wiarygodnych źródeł informacji do podejmowania decyzji. Aktualnie są nimi Internet (68 proc.) lub znajomi (39 proc.) - komentuje Stanisław Kijowski, Dyrektor ds. strategii w ING Banku Śląskim.
Z badania wynika, że 53 proc. Polaków chciałoby wiedzieć więcej o dyrektywie budynkowej, 33 proc. planuje termomodernizację, 27 proc. ją odrzuca, a 40 proc. nie ma na razie zdania w tym temacie. Natomiast główne powody odrzucenia termomodernizacji to:
Wśród negatywnych skutków dyrektywy budynkowej, ponad połowa respondentów spodziewa się wzrostu cen mieszkań dostępnych na rynku (66 proc.) czy utrudnień w procesie uzyskiwania zgody na budowę domu (52 proc.). Brak wiedzy o założeniach stojących za termomodernizacją i wprowadzoną dyrektywą dobrze widać na przykładzie spodziewanej zmiany cen mieszkań i domów - podkreślają eksperci z ING.
Tylko jedna trzecia Polaków przewiduje, że wartość rynkowa budynków, które nie spełniają wymogów, może być niższa, bo będą wymagały przeprowadzenia termomodernizacji przez nowych właścicieli. Jeśli chodzi o nastawienie Polaków do rozwiązań termomodernizacyjnych przeważają opinie, że to inwestycje, na których skorzystają tylko nieliczni, najzamożniejsi, a same koszty pewnie nigdy się nie zwrócą. Wśród osób, które planują termomodernizację (33 proc. badanych), dominują osoby z dochodem gospodarstwa powyżej 10 tys. zł.
Częściej o takich inwestycjach myślą właściciele domów, co może wynikać z tego, że dla nich oferta dostępnych rozwiązań jest znacznie większa niż dla mieszkańców domów wielorodzinnych czy bloków. - Budynki odpowiadają za ponad jedną trzecią emisji gazów cieplarnianych w UE, z tego 60 proc. emitują obiekty mieszkalne. Modernizacja istniejących budynków na podstawie już dostępnych technologii może pomóc zmniejszyć emisje o 60-90 proc. i przyczynić się do zmniejszenia wydatków na energię nawet o połowę - mówi Andrzej Sowa, dyrektor ING odpowiedzialny za kredyty i ubezpieczenia dla klientów.
- Wymogi EPBD dotyczące m.in. wprowadzenia klas energetycznych budynków w najbliższych latach czy zeroemisyjności nowych budynków i zakazu montażu samodzielnych kotłów na paliwa kopalne od 2030 mają prowadzić do poprawy efektywności energetycznej budynków. W połączeniu z wdrożeniem systemu ETS2 w budynkach i transporcie od 2027-28, spalanie węgla czy gazu w budynkach będzie obciążone opłatą emisyjną, co powinno zachęcać do inwestycji termomodernizacyjnych i przechodzenia na bardziej ekologiczne rozwiązania - komentuje z kolei Leszek Kąsek, starszy ekonomista w Biurze Analiz Makroekonomicznych ING BSK. Dodaje, że koszty użytkowania mieszkań lub domów wykorzystujących paliwa kopalne jako źródła ogrzewania wzrosną w ciągu najbliższych 3-5 lat. - Może to prowadzić do wzrostu cen mieszkań o najwyższej charakterystyce energetycznej i prawdopodobnie spadku cen budynków-wampirów energetycznych - uważa.
W marcu tego roku europarlament zatwierdził rewolucję dotyczącą budynków. To jeden z kluczowych elementów Zielonego Ładu. Polska i inne kraje członkowskie będą musiały przełożyć unijną dyrektywę na prawo krajowe. Nowe unijne prawo wymaga, by wszystkie nowe budynki od 2030 roku były zeroemisyjne. To oznacza, że wymagany będzie wysoki standard energooszczędności - nie będzie miejsca na ogrzewanie paliwami kopalnymi jak węgiel czy gaz. Dla budynków publicznych ten wymóg zacznie obowiązywać już w 2028 r.
Także od 2030 r. obowiązkowe będzie montowanie paneli fotowoltaicznych na dachach domów. Jednak pod jednym warunkiem - jeśli będzie to "technicznie i ekonomicznie możliwe". Ponadto przepisy przewidują wyjątki dla budynków rolniczych oraz zabytkowych, a kraje UE będą mogły dodatkowo zdecydować o wyłączeniu z nowych wymogów kościołów i tymczasowych budowli. Możliwe będzie też zastosowanie wyjątków od minimalnych wymogów energetycznych w przypadku szczególnie trudnej sytuacji mieszkańców oraz gdy remont stałby się nieopłacalny.