Jest ostateczna decyzja Unii ws. "rewolucji" dot. budynków. Polska nie była za

Kraje europejskie zgodziły się na zmianę dyrektywy, która ma wesprzeć remonty budynków, likwidowanie "wampirów energetycznych" i przechodzenie na zielną energię. To jeden z filarów Zielonego Ładu. Skutkiem ma być nie tylko zmniejszenie zanieczyszczeń, ale też obniżenie rachunków za energię i poprawa komfortu życia.
Termomodernizacja (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Karolina Krzysztoforska / Agencja Wyborcza.pl

Kraje Unii Europejskiej wydały ostateczną zgodę na zmiany w dyrektywie ws. poprawy charakterystyki energetycznej budynków. Tak zwana dyrektywa budynkowa jest kolejnym kluczowych elementów europejskiego Zielonego Ładu. Aż blisko 40 proc. emisji gazów cieplarnianych w Europie to te związane z budynkami, np. z ogrzewania węglem i gazem. 

Zobacz wideo Paweł Lachman o tzw. dyrektywie budynkowej: spójrzmy na nią w kontekście szans, a nie obowiązków

Polska wstrzymała się od głosu

Wcześniej na przyjęcie zmian w dyrektywie zgodził się Parlament Europejski. Teraz w osobnym głosowaniu zgodziły się państwa członkowskie, chociaż nie było jednomyślności. Przeciwko zmianom prawa głosowały Włochy i Węgry. Z kolei kilka innych państw - w tym Polska - wstrzymało się od głosu. Uzyskano jednak wymaganą większość. 

Zadowolenie z przyjęcia dyrektywy wyraziła Komisja Europejska. Podkreśliła, że nowe prawo zwiększy niezależność energetyczną Europy, dzięki ograniczeniu naszego wykorzystania importowanych paliw kopalnych. Zmieniona dyrektywa zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej i wejdzie w życie w najbliższych tygodniach. Następnie państwa członkowskie będą musiały ją przełożyć na prawo krajowe.

Dyrektywa budynkowa. Co się zmieni?

Jak informuje KE, celem zmienionej dyrektywy jest ograniczenie emisji zanieczyszczeń i zużycia energii w budynkach w całej Unii, od domów i miejsc pracy po szkoły, szpitale i inne budynki publiczne. "Przyczyni się to do poprawy zdrowia i jakości życia ludzi" - przekonuje Komisja. 

Zgodnie z dyrektywą, wszystkie nowe budynki od 2030 roku mają być zeroemisyjne. To oznacza, że wymagany będzie wysoki standard energooszczędności, nie będzie miejsca na ogrzewanie paliwami kopalnymi jak węgiel czy gaz. Dla budynków publicznych (np. szkoły czy urzędy) ten wymóg zacznie obowiązywać już w 2028 roku. Także od 2030 roku obowiązkowe będzie montowanie paneli fotowoltaicznych na dachach domów - ale pod warunkiem, że to "technicznie i ekonomicznie możliwe".

Dyrektywa stawia cele dot. poprawy efektywności energetycznej istniejących budynków. To będzie oznaczać konieczność remontów - począwszy od tzw. wampirów energetycznych, czyli budynków, w których marnuje się najwięcej energii. Podstawą do tego będzie minimalny standard efektywności energetycznej budynków (obowiązkowy dla budynków użyteczności publicznej, opcjonalny dla budynków mieszkalnych).

Dyrektywa nie nakłada jednak sztywnego wymogu tego, ile i jakich domów musi zostać wyremontowanych. Wyznacza za to krajom cele ograniczenia zużycia energii w budynkach i to rządy - w ty polski - będą decydować, w jaki sposób to zrealizować. Można spodziewać się np. wsparcia dla głębokiej termomodernizacji, szczególnie "wampirów energetycznych", a także wymiany źródeł ciepła. To w pewnym stopniu dzieje się już w ramach programu Czyste Powietrze.

Unijne przepisy przewidują wyjątki dla budynków rolniczych oraz zabytkowych, a kraje członkowskie będą mogły dodatkowo zdecydować o wyłączeniu z nowych wymogów kościołów czy tymczasowych budowli. Możliwe będzie też zastosowanie wyjątków od minimalnych wymogów energetycznych w przypadku szczególnie trudnej sytuacji mieszkańców lub gdy remont byłby nieopłacalny.  

Ogrzewanie bez gazu i węgla

Konieczna będzie nie tylko poprawa efektywności energetycznej, ale też odejście od paliw kopalnych w ogrzewaniu. Zgodnie ze wciąż obowiązującą Polityką Energetyczną Polski, przyjętą za rządów PiS, Polska planuje wycofanie węgla z ogrzewania budynków w większych miastach do 2030 roku, a w całym kraju - do 2040 roku.

Dyrektywa wymaga jednak, by do 2040 roku całkowicie skończyć z wykorzystaniem paliw kopalnych do ogrzewania - a więc nie tylko pieców na węgiel, ale też na gaz czy olej opałowy. Już od przyszłego roku nie będzie można dotować m.in. kotłów gazowych. Dotychczas w Polsce można było otrzymać dopłatę w ramach rządowych programów (jak Czyste Powietrze) do wymiany "kopciucha" na kocioł gazowy (wyjątkiem będą systemy hybrydowe, łączące np. kocioł gazowy z instalacją solarną do podgrzewania wody).

Jednocześnie korzystanie z węgla i gazu będzie stawać się coraz bardziej nieopłacalne. Za kilka lat zacznie obowiązywać rozszerzony europejski system handlu uprawnieniami do emisji, który obejmie ogrzewanie i transport. W praktyce oznacza to dodatkową opłatę do gazu czy węgla. Środki te zasilą Społeczny Fundusz Klimatyczny, który będzie miał wesprzeć szczególnie osoby w trudnej sytuacji (np. przez dopłaty do remontu czy wymiany kotła na węgiel na pompę ciepła).

Więcej o: