Strażacy w Północnej Macedonii walczą z dziesiątkami pożarów, które od początku tygodnia roznosi po kraju silny wiatr. Wysoka temperatura i suche powietrze sprawiły, że mniejsze pożary wybuchały również w Grecji i na Bałkanach - donosi agencja Reutera. Drogi, pola i domy zostały zakryte przez dym m.in. w Sztipie, 100 kilometrów na wschód od stolicy Macedonii, Skopje.
"Z powodu wysokiej temperatury mamy suchą roślinność i bardzo gorąca glebę, co utrudnia nam pracę" - powiedział Goran Stojanovski z macedońskiego centrum zarządzania kryzysowego. Nie jest jasne, jak duże są straty w skali kraju. Pożary z początku tygodnia pochłonęły dziesiątki domów, zginął też jeden starszy mężczyzna. Z 66 pożarów we wtorek, w środę wciąż 12 pozostawało jeszcze poza kontrolą służb.
Z pomocą Macedończykom przyleciał helikopter z Serbii, a pomoc powietrzną zaoferowali też Czesi i Niemcy. Kraj we wtorek poprosił o pomoc Unię Europejską. Szef centrum kryzysowego Stojanche Angelov powiedział, że jeśli sytuacja się pogorszy, rząd powinien o pomoc poprosić NATO.
Ostatnie gorące tygodnie, w których bardzo mało padało, doprowadziły do serii pożarów na całych Bałkanach, nie tylko w Macedonii. W Albanii we wtorek ewakuowano turystów z Shëngjin. Do środy ogień nie został całkowicie wygaszony, ale zdawał się być już opanowany - mówił agencji Reutera jeden ze świadków.
Na górzystej granicy Grecji i Bułgarii strażacy muszą polegać na wsparciu z powietrza w gaszeniu pożarów, które trawią roślinność w niższych rejonach. Inny rodzaj pomocy jest niemożliwy, w związku z licznymi minami, które znajdują się w regionie po konfliktach wojennych. Strażakom dzięki siłom powietrznym udało się zapobiec przedarciu ognia z Macedonii na stronę grecką w okolicach jeziora Dojran. Dwukrotnie z pożarem w tym tygodniu musiała mierzyć się Eubea, grecka wyspa na północny wschód od Aten. Trzeba było z niej ewakuować cztery wioski, a wielka chmura czarnego dymu dotarła aż do greckiej stolicy.
W środę wieczorem agencja AP donosiła z kolei, że chorwaccy strażacy mają za sobą trudną dobę, w której ponad 1000 z nich musiało z pomocą 20 samolotów gasić przeszło 100 pożarów. Największy pożar wybuchł w Tuczepi, silny wiatr rozciągnął ogień na kilka kilometrów. W środę policja zatrzymała 65-latka podejrzanego o przypadkowe wzniecenie pożaru podczas pracy przy ulach. Mężczyźnie postawiono zarzuty zagrażania bezpieczeństwu publicznemu. Pożary poskutkowały odcięciem źródeł prądu, słychać było też wybuchające zbiorniki z gazem.
Dalej na północ Chorwacji we wtorek strażacy walczyli z pożarem w okolicach Szibeniku, ogień mógł dotrzeć do Parku Narodowego Krka, znanego ze swoich wodospadów. Dzięki ich wysiłkom i pomocy mieszkańców udało się uchronić park, który w środę był otwarty dla zwiedzających. W Chorwacji ciągle panuje temperatura powyżej trzydziestu stopni, a prognozy nie zapowiadają w najbliższych dniach opadów - podaje IAR.
W Hiszpanii, na wschodzie kraju, w środę wybuchły co najmniej dwa pożary. W Benasau w Walencji ewakuowano setki ludzi na wypadek przedarcia się pożaru przez pobliskie wzgórza. W Cuenca ogień od wtorku spalił 1,5 tys. ha roślinności. Oba pożary zakwalifikowano jako poważne. W reszcie kraju obowiązują czerwone alerty ostrzegające przed upałami i ryzykiem wybuchu pożaru - donosi agencja Reutera.
Duży pożar wybuchł też w środę w Rzymie, w okolicy siedziby publicznej stacji telewizyjnej oraz budynku sądu. Ogień na Monte Mario był powodem ewakuacji kilku pobliskich budynków, w tym obserwatorium astronomicznego i budynku telewizji, co zmusiło stację RAI do odwołania popołudniowych programów - czytamy na stronie agencji Reutera.
Wzrost temperatury, wraz z nim silniejsze fale upałów i zmiana wzorców pogodowych (jak bardziej intensywne, ale rzadsze opady), to przewidywane przez badaczy skutki globalnego ocieplenia. To sprawia, że w dotkniętych nimi regionach zwiększa się zagrożenie pożarami. Na przykład w raporcie naukowym przygotowanym na zlecenie australijskiego rządu oceniono, że w wielu rejonach kraju ocieplenie o 2 stopnie Celsjusza zwiększy intensywność pożarów o 25 proc., powiększy teren objęty pożarami o połowę i zmniejszy okres między pojawianiem się ognia.
W rejonach charakteryzujących się występowaniem pożarów, jak Kalifornia czy Australia, mogą być one groźniejsze niż wcześniej. Ekstremalna susza i upały pozwalają np. na powstawanie gigantycznych pożarów - pojedyncze osiągają nawet 500 tys. hektarów. Taka skala ognia jest nie do opanowania przez strażaków. Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl.