Władze Kampali przekazały na swoim profilu na platformie X, że dotychczasowo spod składowiska śmieci wydobyto już ciała ośmiu osób, w tym dwojga dzieci. Do tragedii doszło w Kiteezi, na północnych obrzeżach stolicy Ugandy.
Agencja Reutera opisała, że zdaniem ratowników do tragedii mogły przyczynić się ulewne deszcze, które nawiedziły Kampalę w ciągu kilku ostatnich dni. Mimo ostrzeżeń o zagrożeniu burmistrza stolicy Ugandy Eriasa Lukwago, na przepełnione już składowisko każdego dnia dokładano ponad 2 tys. ton odpadów.
Akcja ratunkowa, w której bierze udział ugandyjska policja, Ministerstwo Robót Publicznych i Transportu, Ministerstwo ds. Gotowości na Katastrofy oraz przedstawiciele Czerwonego Krzyża wciąż trwa. Dzięki ich działaniom udało się już uratować 14 osób, które zostały przetransportowane do szpitali Mulago i St. Steven. Pod stosami śmieci mogą jednak wciąż znajdować się ludzie.
Jak również informowaliśmy, silne opady deszczu doprowadził do osunięć ziemi w Indiach w lipcu bieżącego roku. Na południu kraju miało wtedy zginąć ponad 100 osób, a kolejne kilkadziesiąt trafiło do szpitala.
Do tragedii odniósł się w mediach społecznościowych premier Indii Narendra Modi. "Jestem zrozpaczony osuwiskami w częściach Wayanad. Moje myśli są ze wszystkimi, którzy stracili swoich bliskich. Modlę się za rannych" - napisał na platformie X 30 lipca. Premier ogłosił wtedy również odszkodowania sięgające 200 tysięcy rupii - około 9,5 tysiąca złotych dla rodzin ofiar oraz 50 tysięcy rupii - około 2,4 tysiąca złotych dla rannych.