Nasza gospodarka aż w 68 proc. opiera się na węglu kamiennym i brunatnym. Między innymi dlatego energia w Polsce jest dużo droższa niż w krajach z bardziej zielonym miksem energetycznym. W pierwszym kwartale tego roku cena energii wynosiła w naszym kraju 82 euro za megawatogodzinę (MWh). W Niemczech było to 68, a na przykład w Czechach 72 euro. Z powodu "brudnego" prądu polski przemysł traci konkurencyjność. Rząd ma jednak plan.
Rząd chce ratować konkurencyjność polskiego przemysłu poprzez utworzenie specjalnych stref OZE. Ma to być rodzaj stref ekonomicznych, w których energia dostępna będzie jedynie z zielonych źródeł. "Ich utworzenie to zresztą konieczność: w listopadzie 2023 r. weszła w życie unijna dyrektywa RED III, która przewiduje przyspieszenie wydawania zezwoleń dla nowych źródeł OZE" - podaje "Rzeczpospolita".
Państwa UE powinny ją implementować do 2026 r. Ustawowe zmiany muszą być przyjęte jeszcze w tym roku, tak by Polska w tym zakresie mogła skorzystać z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Ministerstwo Klimatu i Środowiska informuje, że prowadzi już "zaawansowane prace legislacyjne nad przygotowaniem ram prawnych w celu wyznaczenia obszarów przyspieszonego rozwoju OZE".
Resort dodaje, że lokalizacja oraz liczba zielonych stref dla przemysłu będzie możliwa do określenia dopiero po zmapowaniu terenów o największym potencjale dla rozwoju energetyki odnawialnej na terenie Polski. Poprzedni rząd jesienią ubiegłego roku proponował wyznaczenie sześciu specjalnych stref energetycznych, gdzie inwestorzy budujący zakłady przemysłowe mogliby liczyć na niższe rachunki za energię elektryczną. Chodziło o okolice Słupska, Suwałk, Ostaszewa w pobliżu Torunia, Szubina w pobliżu Bydgoszczy oraz Olsztyna.
Warto przy tym wspomnieć, że nowe regulacje przygotowywane przez Komisję Europejską mogą mocno uderzyć w jeden z ważnych sektorów polskiej gospodarki. Chodzi o produkcję baterii litowo-jonowych do samochodów elektrycznych. Polska jest jednym z największych wytwórców na świecie. Nowe przepisy szykowane przez Brukselę mogą pogrążyć ten wart 38 mld zł sektor polskiej gospodarki. Za zmianami w przepisach lobbuje Francja. To także duży europejski producent baterii.
Jeden z aktów do tzw. rozporządzenia bateryjnego dotyczy obliczania śladu węglowego baterii produkowanych do samochodów elektrycznych. W obliczeniach ma się uwzględniać strukturę produkcji energii w danym kraju, a nie to, z jakiej energii korzysta produkująca baterię firma. Taka zmiana faworyzuje producentów z tych państw, które już dziś korzystają głównie z odnawialnych źródeł energii lub energii atomowej, a jednocześnie zamyka drogę do nowych inwestycji w Polsce i innych krajach z produkcją energii, która wciąż oparta jest na paliwach kopalnych.