Hvaldimir nie żyje. Dryfował u wybrzeży Norwegii. Białuchę "oskarżano" o szpiegowanie dla Rosji

31 sierpnia norwescy rybacy dokonali tragicznego odkrycia. U wybrzeży kraju odnaleźli dryfujące zwłoki walenia Hvaldimira. W mediach spekulowano wcześniej, że ssak był trenowany na szpiega przez rosyjskie służby.
screen z portalu X @SkyNews
Fot. @SkyNews / X.com, Fot. Michal Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Norweski nadawca NRK poinformował o odnalezieniu martwego Hvaldimira w zatoce Risavika u południowych wybrzeży kraju. Ssak stał się sławny, gdy w 2019 roku podpłynął do wędkarzy na Morzu Norweskim, a na jego ciele widoczna była uprząż z możliwością montażu kamery z podpisem "Equipment of St. Petersburg". W mediach pojawiły się wtedy pierwsze głosy, że Hvaldimir mógł być szkolony do wykonywania zadań szpiegowskich.

Zobacz wideo Orka z francuskiego oceanarium mówi ludzkim językiem

Waleń Hvaldimir nie żyje. Przyczyna śmierci białuchy nie jest jeszcze znana

- Niestety znaleźliśmy Hvaldimira unoszącego się na wodzie. Przyczyna śmierci nie jest obecnie znana - skomentował dla NRK biolog morski Sebastian Strand, który obserwował walenia przez ostatnie trzy lata. - To okropne. (W piątek) był w dobrym stanie. Musimy więc ustalić, co mogło się wydarzyć - dodał badacz. Na ciele niałuchy nie były widoczne obrażenia. 

W Norwegii zakładano możliwość przybycia Hvaldimira z Rosji, gdzie żył w zamknięciu. Oprócz spekulacji związanych ze szpiegostwem istniały również podejrzenia, że waleń był zwierzęciem terapeutycznym. 

Ssak miał być przeniesiony na północ kraju

Waleń był nazywany przez Norwegów "Hvaldimirem" oraz "Hvalem" w skrócie. Imię powstało z połączenia norweskiego słowa "hval" - czyli waleń oraz nawiązania do prezydenta Rosji Władimira Putina.

Regina Crosby Haug z organizacji One Whale poinformowała NRK, że od dawna zabiegano o przeniesienie ssaka na północ Norwegii. - Prowadziliśmy dyskusję z Dyrekcją ds. Rybołówstwa w sprawie przeniesienia Hvalidimira. Zaangażowaliśmy eksperta od transportu wielorybów i samolot był już zarezerwowany. Byliśmy tak blisko - dodała w rozmowie - To był zdrowy, młody wieloryb bez oznak choroby. Mam nadzieję, że jego śmierć nie jest związana z udziałem człowieka. 

Więcej o: