Trump ogłasza "stan wyjątkowy w energetyce". "Będziemy wiercić, skarbie, wiercić"

Donald Trump podczas swojego zaprzysiężenia ogłosił "stan wyjątkowy" w kluczowym segmencie gospodarki. Chce zakończyć politykę poprzedniej władzy.
Ceremonia inauguracji drugiej kadencji prezydenckiej Trumpa
Fot. REUTERS/Chip Somodevilla

Co się dzieje? - Będziemy wiercić, skarbie, wiercić. (...) Kryzys inflacyjny został spowodowany przez ogromne nadmierne wydatki i rosnące ceny energii - podkreślał w swoim pierwszym przemówieniu Donald Trump, ogłaszając "krajowy stan wyjątkowy w energetyce". Po tych słowach dostał owacje na stojąco od osób zgromadzonych w Gabinecie Owalnym.

Duża zmiana: - Dzięki moim dzisiejszym działaniom zakończymy Zielony Nowy Ład i cofniemy nakaz dotyczący pojazdów elektrycznych, ratując nasz przemysł samochodowy i dotrzymując mojej świętej przysięgi złożonej moim wspaniałym amerykańskim pracownikom przemysłu samochodowego. Innymi słowy, będziecie mogli kupić samochód według własnego wyboru. Ponownie będziemy produkować samochody w Ameryce w tempie, o jakim nikt nie mógł marzyć jeszcze kilka lat temu - przekonywał.

Zobacz wideo Donald Trump odbiera hołdy od kolejnych technologicznych gigantów. Bezos zapłacił 40 mln pierwszej damie

Co oznacza "stan wyjątkowy"? Media opisywały już wcześniej, że Donald Trump zdecyduje się na taki krok tuż po zaprzysiężeniu. Szczegóły tego jak ma w praktyce wyglądać "stan wyjątkowy" na razie nie są znane, ale nieoficjalne informacje mówią o tym, że ma wpłynąć na szybsze zatwierdzanie nowych projektów związanych z ropą, gazem i energią elektryczną. Ma także umożliwić eksploatację zasobów naturalnych w Alasce. 

Przeczytaj też: W sumie są warci biliony dolarów. Oto goście na zaprzysiężeniu Trumpa. "Błagali, by tam być".

Źródła: ReutersCNBS

Więcej o: