Co się dzieje? - Będziemy wiercić, skarbie, wiercić. (...) Kryzys inflacyjny został spowodowany przez ogromne nadmierne wydatki i rosnące ceny energii - podkreślał w swoim pierwszym przemówieniu Donald Trump, ogłaszając "krajowy stan wyjątkowy w energetyce". Po tych słowach dostał owacje na stojąco od osób zgromadzonych w Gabinecie Owalnym.
Duża zmiana: - Dzięki moim dzisiejszym działaniom zakończymy Zielony Nowy Ład i cofniemy nakaz dotyczący pojazdów elektrycznych, ratując nasz przemysł samochodowy i dotrzymując mojej świętej przysięgi złożonej moim wspaniałym amerykańskim pracownikom przemysłu samochodowego. Innymi słowy, będziecie mogli kupić samochód według własnego wyboru. Ponownie będziemy produkować samochody w Ameryce w tempie, o jakim nikt nie mógł marzyć jeszcze kilka lat temu - przekonywał.
Co oznacza "stan wyjątkowy"? Media opisywały już wcześniej, że Donald Trump zdecyduje się na taki krok tuż po zaprzysiężeniu. Szczegóły tego jak ma w praktyce wyglądać "stan wyjątkowy" na razie nie są znane, ale nieoficjalne informacje mówią o tym, że ma wpłynąć na szybsze zatwierdzanie nowych projektów związanych z ropą, gazem i energią elektryczną. Ma także umożliwić eksploatację zasobów naturalnych w Alasce.
Przeczytaj też: W sumie są warci biliony dolarów. Oto goście na zaprzysiężeniu Trumpa. "Błagali, by tam być".
Źródła: Reuters, CNBS