Olbrzymia kara dla Greenpeace: Organizacja ma zapłacić ponad 660 milionów dolarów odszkodowania. Tak zdecydował amerykański sąd ze stanu Dakota Północna, który ukarał Greenpeace za organizowanie protestów przeciwko budowie rurociągu Dakota Access. W mowie końcowej Trey Cox, adwokat powodów, tj. Energy Transfer, powiedział, że protest spowodował straty w wysokości 265-340 mln dolarów.
Protest sprzed prawie dekady: Greenpeace pozwała firma Energy Transfer, która zajmuje się transportem ropy i gazu. Jej zdaniem organizacja finansowała w latach 2016-2017 protesty podczas budowy Dakota Access. Protestujący mieli fizycznie zakłócać budowę rurociągu i rozpowszechniać kłamstwa na temat inwestycji. Sędziowie podzielili opinię Energy Transfer i przyznali firmie gigantyczne odszkodowanie.
Greenpeace się odwoła, bo inaczej pójdzie z torbami: Ekolodzy nie zgadzają się z wyrokiem. Greenpeace uznał orzeczenie za atak na wolność słowa i zapowiedział, że odwoła się od wyroku. W ubiegłym miesiącu organizacja poinformowała, że sprawa może zmusić ją do ogłoszenia bankructwa, co zakończyłoby niemal 50 lat aktywizmu pod tym szyldem. Greenpeace twierdzi, że to nie on przewodził tysiącom protestujących, a rdzenni amerykanie, którzy sprzeciwiali się budowie rurociągu. Organizacja przekonywała, że jedynie wsparła protestujących "szkoleniem w zakresie bezprzemocowych akcji bezpośrednich".
Greenpeace odpowiedział kontrpozwem: Wyrok objął Greenpeace USA, Greenpeace Fund Inc oraz spółkę matkę z siedzibą w Amsterdamie, czyli Greenpeace International. Dlatego też organizacja odpowiedziała kontrpozwem złożonym w holenderskim sądzie, twierdząc, że Transfer Energy próbuje w nieuczciwy sposób wykorzystać system do uciszenia krytyków. Przez wniosek sądowy złożony na początku marca Greenpeace chce odzyskać wszelkie poniesiony koszty procesowe oraz odszkodowania. Organizacja określa pozew Energy Transfer jako rażący przykład SLAPP-u, czyli strategicznego pozwu, którego celem jest uciszenie krytyków poprzez obciążenie ich wygórowanymi kosztami prawnymi.
Jeden z największych protestów ekologicznych w historii: Rurociąg Dakota Access został uruchomiony w 2017 roku. Przeciwko jego budowie protestowali aktywiści klimatyczni i rdzenni Amerykanie z plemienia Standing Rock Sioux. Był to jeden z największych protestów ekologicznych w historii USA, w czasie którego doszło do aktów przemocy oraz wandalizmu i aresztowano setki osób. W obozie rozbitym przez protestujących w szczytowym momencie przebywało przeszło 10 tys. osób, w tym przedstawiciele przeszło 200 plemion rdzennych amerykanów, setki weteranów wojskowych, aktorzy i politycy, w tym obecny sekretarz zdrowia - Robert F. Kennedy Jr.
Rzekomo nielegalny rurociąg i fałszywa narracja: Choć wspomniany rurociąg został otwarty w 2017 roku, to wciąż nie otrzymał stosownych pozwoleń do działania pod jeziorem Oahe w Południowej Dakocie. Lokalne plemiona naciskają z tego powodu na przeprowadzenie obszernego audytu środowiskowego całego projektu. Podczas trzytygodniowego procesu współzałożyciel Energy Transfer oraz członek zarządu Kelcy Warren przekonywał natomiast, że protestujący stworzyli "całkowicie fałszywą narrację" wokół jego firmy. Adwokat firmy dodawał z kolei, że Greenpeace wykorzystał rurociąg do promocji "własnych, samolubnych interesów".
Mrożący efekt i przegrana wszystkich Amerykanów: "Skala wyroku wywoła efekt mrożący na środowiskowe oraz inne spory dotyczące interesów publicznych" - twierdzi Carl Tobias, profesor prawa na University of Richmond w Wirginii. Jego zdaniem wyrok może też skłonić inne podmioty do składania podobnych pozwów. - Uważam, że to jedna z najgorszych decyzji w historii Pierwszej Poprawki (do Konstytucji, która zakazuje ograniczania wolności słowa - red.). To przekracza ludzkie pojęcie - stwierdził z kolei śledzący proces Marty Garbus, prawnik zajmujący się prawami człowieka.
Ten werdykt to przegrana Greenpeace, ale też przegrana prawa do wolności słowa i nas wszystkich Amerykanów. Jeśli wielkie korporacje mogą to zrobić jednostce, to mogą to zrobić wszystkim
- mówił z kolei James Wheaton, założyciel i starszy doradca w First Amendment Project.
Czytaj też: Aktywiści Greenpeace skarżą Polskę do Komisji Europejskiej. Chodzi o rzeki
Źródła: IAR, BBC, CNN, Greenpeace