Jak informuje Państwowa Straż Pożarna, w weekend 29-30 marca br., odnotowano aż 1118 wypaleń traw oraz 81 pożarów lasów. Najwięcej interwencji miało miejsce w województwach mazowieckim, świętokrzyskim, dolnośląskim, lubelskim oraz małopolskim. Niestety, to nie pierwszy przypadek w tym roku. Strażacy alarmują, że takie działania prowadzą do realnych zagrożeń.
Za wypalanie traw grożą wysokie kary zgodnie z art. 130a ustawy o ochronie przyrody. Mandat może wynosić do 30 tys. zł, co jest jedną z najwyższych grzywien za działania związane z niszczeniem przyrody. Dodatkowo w przypadku pożaru o dużych rozmiarach, który zagraża zdrowiu lub życiu wielu osób, sprawca może zostać skazany na karę pozbawienia wolności do nawet 10 lat.
Rolnicy, którzy korzystają z dopłat bezpośrednich i obszarowych za takie wykroczenie, mogą stracić część lub całość środków. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa od 2015 roku nałożyła sankcje finansowe na 156 rolników, z których 18 całkowicie utraciło dofinansowanie.
Wbrew mitom, że takie działanie poprawia jakość gleby, pożary niszczą warstwę próchniczną, czyniąc ją jałową i nieżyzną na długie lata. W efekcie wartość plonów znacząco spada, a ziemia wymaga wielu zabiegów, aby odzyskać swoją żyzność. Ogień niszczy również siedliska zwierząt, prowadząc do śmierci organizmów tj. owady, ptaki czy małe ssaki. Ponadto pożary mogą rozprzestrzenić się na lasy, domy mieszkalne czy zabudowania gospodarcze, powodując ogromne straty materialne. To też bezpośrednie zagrożenie dla życia ludzi. Czy drony to skuteczne narzędzie w namierzaniu osób wypalających trawy? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.