RDOŚ w Białymstoku zabrała głos po tym, jak sprawa rzekomego pogryzienia przez wilki zyskała rozgłos w mediach. W nagłówkach pisano o "ataku wilka", a nawet "kolejnym" rzekomym pogryzieniu człowieka przez te zwierzęta.
Do zdarzenia doszło na początku kwietnia. Według relacji mężczyzny, mieszkańca gminy Janów, dwa wilki miały zaatakować go, gdy był na spacerze z psem niedaleko domu. Do domu wrócił z pogryzioną nogą, jednak rany - relacjonowała żona - opatrzył samodzielnie.
Trzy dni później żona mężczyzny poinformowała wójta gminy o tym, że mąż miał zostać zaatakowany przez wilki. Sprawę zgłoszono do służb, a z czasem opisały ją media. W artykułach - opierających się głównie na relacji żony mężczyzny - pisano o "ataku dwóch wilków".
Jednak opis zdarzenia wzbudził wątpliwości ekspertów. Przede wszystkim wilki są płochliwe i zazwyczaj uciekają, gdy poczują lub zobaczą człowieka. Do bardzo żadnych przykładów ataku na człowieka dochodzi zazwyczaj w przypadku wilków, które np. urodziły się lub były trzymane w niewoli, przez co nie boją się ludzi i zachowują nietypowo, lub gdy zwierzę jest mieszanką wilka i psa. Po drugie bardziej prawdopodobne byłoby, że zaatakują psa, a nie mężczyznę.
Sprawie przyjrzała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku. W komunikacie oświadczyła, że:
Na podstawie oceny zaangażowanych instytucji i specjalistów oraz zebranych materiałów stwierdzamy, że nie ma dowodów potwierdzających, że doszło do ataku wilka na człowieka.
Szef RDOŚ i Regionalny Konserwator Przyrody rozmawiali ze zgłaszającym pogryzienie mężczyzną, a także obejrzeli jego obrażenia. Zdjęcia oraz relacje przekazali ekspertom od zachowań wilka, którzy twierdzą, że nie wskazują one na atak tego zwierzęcia.
Sprawę bada jeszcze policja, która przeprowadzi dochodzenie w sprawie ewentualnego uszkodzenia ciała i jej wynikach poinformuje opinię publiczną.
Chociaż dzięki ochronie gatunku liczba wilków w Polsce wzrosła, to ataki na człowieka są niezwykle rzadkie, a od co najmniej II wojny światowej nie było przypadku zabicia człowieka przez wilka.
Do kilku ataków wilków doszło w 2018 roku. Wtedy - jak mówił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr Maciej Szewczyk z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego - za kilka ataków odpowiadały dwa wilki, które w jego ocenie zachowywały się nietypowo. Mogły być chore; niewykluczone też, że były trzymane w niewoli przez człowieka.
Jak zwrócił z kolei uwagę prof. Michał Żmihorski, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, podczas gdy ataków wilków w najnowszej historii Polski było tylko kilka, to co roku dochodzi do kilkudziesięciu tysięcy pokąsań przez psy. Zdarza się, że relacje dotyczące agresywnych wilków czy nawet ataków tych zwierząt w rzeczywistości dotyczą zdziczałych psów.