Unia wreszcie ma plan, jak całkowicie odciąć się od gazu z Rosji. Ale może wpaść z gazociągu pod rynnę

Po wcześniejszych opóźnieniach Komisja Europejska opublikowała "mapę drogową" do całkowitego odcięcia się od rosyjskich paliw kopalnych. Podano datę, po której w Unii nie powinno już być rosyjskiego gazu w żadnej formie. Analitycy zwracają uwagę, że Europa nie może teraz pozwolić sobie, aby uzależnienie od jednego kraju zamienić na inny.
Gazowiec (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. REUTERS/Stringer

Do końca 2027 roku kraje Unii Europejskiej mają ostatecznie skończyć z importem rosyjskich paliw kopalnych. We wtorek w Brukseli ogłoszono nowy program - "mapę drogową", która wyznacza kierunki zmian w sektorze energii. W tym właśnie porzucenie rosyjskich paliw. W tej chwili import z Rosji stanowi ok. 13 proc. całości. 

Zobacz wideo Czas decyzji. Kanada i Watykan [CTB odc. 55]

Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej, od końca tego roku ma zacząć obowiązywać zakaz zawierania nowych kontraktów na zakup gazu oraz w ramach jednorazowych transakcji na bieżąco. To około jedna trzecia importu. Także w przyszłym miesiącu mają zostać przyjęte narzędzia, które pozwolą na zakończenie pozostałych umów długoterminowych, ale to potrwa jeszcze ponad dwa lata. - Na koniec 2027 roku będziemy wolni od rosyjskich paliw - zapewnił na konferencji prasowej komisarz ds. energii Dan Jørgensen. Dodał, że w ostatnich kilku latach kraje UE wydały na rosyjskie paliwa tyle, ile starczyłoby na zakup 2500 myśliwców. 

Proces odcinania się od importu paliw kopalnych z Rosji zaczął się tuż po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Pierwszym - i najłatwiejszym - z nich był węgiel. O wiele trudniejsze okazało się porzucenie rosyjskiej ropy, a szczególnie gazu.

W 2024 roku niektóre kraje Europy nie tylko wciąż kupowały z Rosji skroplony gaz LNG - jego import wzrósł w porównaniu z poprzednim rokiem. - Każdego dnia, gdy UE opóźnia jasne cele i twarde środki, takie jak embargo na LNG lub ograniczenia handlowe, miliardy nadal płyną do skarbca wojennego Kremla, a ukraińskie miasta są coraz bardziej niszczone - powiedziała dr Svitlana Romanko, założycielka organizacji Razom We Stand. Podkreśliła, że zaprezentowana we wtorek europejska "mapa drogowa" na rzecz zakończenia importu paliw kopalnych z Rosji to "nie tylko kwestia działań na rzecz klimatu, ale też "pokoju i bezpieczeństwa dla mieszkańców Ukrainy i Europy".

Pakiet aktów prawnych, który zaproponowała Komisja, musi zostać przyjęty większością głosów państw UE. To znaczy, że - inaczej niż w przypadku sankcji - nie jest potrzebna jednomyślność. I nawet jeśli któryś kraj nie będzie się zgadzał, to po przyjęciu i tak będzie musiał dostosować się do zasad. 

Wciąż kupujemy rosyjski LNG

Przed 2022 rokiem rosyjski gaz płynął przede wszystkim rurociągami, zaś zastąpienie go paliwem np. z USA czy Bliskiego Wschodu wymagało innej infrastruktury - przystosowanej do importu gazu skroplonego LNG.

Udział rosyjskiego gazu rurociągowego w imporcie do UE spadł z ponad 40 proc. w 2021 r. do około 8 proc. w 2023 r., a od 1 stycznia 2025 roku zakończył się transport paliwa rurociągiem przez Ukrainę. Jednak rosyjski gaz - w zdecydowanej większości w formie - LNG wciąż trafia do niektórych europejskich portów.

Jak zwraca uwagę Bloomberg, "mapa drogowa" do całkowitego odcięcia się od rosyjskich paliw miała zostać opublikowana już wcześniej w tym roku. Opóźniono to jednak, by dokonać oceny działań podejmowanych przez administrację Donalda Trumpa wobec Ukrainy i Rosji. 

Unia chce także uderzyć w rosyjską "flotę cieni", która służy do obchodzenia zachodnich sankcji. 

Poza paliwami kopalnymi KE zapowiedziała też obostrzenia dotyczące importu wzbogaconego uranu z Rosji oraz wprowadzenie obowiązkowej dywersyfikacji paliwa nuklearnego. - Aby zagwarantować bezpieczeństwo dostaw, będzie to wprowadzane stopniowo - zapewnił Dan Jørgensen.

Z gazociągu pod rynnę?

Stopniowe porzucanie importu gazu z Rosji oznacza, że zapotrzebowanie na energię trzeba pokryć w inny sposób. W krótkim terminie oznacza to m.in. import z innych kierunków. I tak gazociągi zastąpiły w dużej mierze gazowce i terminale LNG, którymi przypływa gaz z Kataru, Algierii, Nigerii - ale przede wszystkim ze Stanów Zjednoczonych. Dlatego decyzję UE o całkowitym odcięciu się od paliwa z Rosji może z zadowoleniem przyjąć Donald Trump, który chce jeszcze zwiększyć eksport paliwa.

Tymczasem jak zwróciła uwagę Tatiana Mindekova, analityczka w think-tanku Ember, "zamiast zamieniać jedną zależność na drugą, potrzebujemy zdecydowanego zobowiązania do zakończenia importu z Rosji, większych inwestycji w odnawialne źródła energii i mądrzejszego wykorzystania istniejącej infrastruktury".

Według analityków zamiana uzależnienia od jednego dostawcy na innego to wpadanie z deszczu pod rynnę, a nie rozwiązanie problemu. Nawet jeśli nie mowa o kraju z wrogimi intencjami, to import wciąż jest problematyczny z wielu powodów. Po pierwsze - to wciąż naraża bezpieczeństwo energetyczne, bo dostawy mogą być sabotowane lub blokowane. Po drugie, oznacza to, że miliardy euro wypływają z UE do obcych krajów i zasilają ich gospodarkę. Wreszcie gaz - niezależnie od tego, skąd pochodzi - jest paliwem kopalnym i jego spalanie przyczynia się do ocieplenia klimatu. 

- Zastąpienie rosyjskiego gazu amerykańskim LNG jest geopolitycznym hazardem, a tym samym pogarsza bezpieczeństwo energetyczne UE. Miliardy euro marnowane każdego roku na import gazu można lepiej wydać na europejską gospodarkę w sposób, który zmniejszy zapotrzebowanie na gaz: zwiększając elektryfikację, izolując domy i zajmując się ubóstwem energetycznym - podkreśliła Linda Kalcher, dyrektorka think-tanku Strategic Perspectives.

Komisarz Jørgensen mówił - podobnie jak powtarzają analitycy - że musimy uniezależnić się nie tylko od paliw z Rosji, ale od importu paliw w ogóle. Dlatego konieczna jest szybka dekarbonizacja. Jørgensen także podkreślił, że zmniejszenie zużycia paliw kopalnych przyniesie setki miliardów euro oszczędności, a pieniądze zostaną w krajach UE i będą mogły być wykorzystane na inne cele. 

Gaz niszczący klimat

Gaz jest często przedstawiany jako czystsza alternatywa wobec węgla, czy też "paliwo pomostowe", które zastosujemy pomiędzy wysokoemisyjnym węglem a czystymi źródłami energii. Jednak jak stwierdził prof. Robert Howarth z Cornell University, jego badania wykazały, że amerykański LNG ma większy ślad węglowy niż jakiekolwiek inne paliwo kopalne.

Samo spalanie gazu emituje mniej dwutlenku węgla na jednostkę energii niż węgiel. Jednak to tylko część - a nawet mniejsza część - całkowitych emisji gazów cieplarnianych. Te pojawiają się też przy wydobyciu, przetwarzaniu i transporcie gazu. Gaz ziemny to w zdecydowanej większości metan, którym sam jest gazem cieplarnianym, i jego uwalnianie się podczas wydobycia i transportu przyczynia się do zmiany klimatu.

- Jeśli celem jest zapewnienie czystej i bezpiecznej energii, musimy szybko odejść od wszystkich paliw kopalnych, w tym LNG, jednocześnie zwiększając skalę krajowej energii odnawialnej - powiedział prof. Howarth. 

Więcej o: