Zmiany klimatyczne dotykają nie tylko atmosfery czy lądów. Mocno wpływają też na oceany, które ulegają zakwaszeniu. Dochodzi do niego wówczas, gdy dwutlenek węgla jest nadmiernie absorbowany przez ocean. Powoduje to wzrost stężenia jonów wodorowych i obniżenia pH wody morskiej. Często zakwaszenie nazywa się "złym bliźniakiem" kryzysu klimatycznego. Jego konsekwencje to uszkadzanie raf koralowych i innych siedlisk oceanicznych, a w skrajnych przypadkach nawet rozpuszczanie skorup zwierząt morskich.
Ziemskie ekosystemy nie są zdolne do ciągłej regeneracji i przyjmowania w nieograniczonej ilości niekorzystnych czynników. Dlatego stworzono pojęcie "granicy planetarnej". Po jej przekroczeniu może dojść do nagłej i nieodwracalnej zmiany w danym środowisku. Naukowcy uważają, że w przypadku zakwaszenia oceanów "granicę planetarną" już osiągnięto. Stwierdzono przy tym, że globalnie przekroczono już sześć z dziewięciu najważniejszych granic planetarnych. Zakwaszenie byłoby siódme. To smutny wniosek, tuż przed odbywającą się we Francji konferencją ONZ w sprawach oceanów.
Zgodnie z najnowszym badaniem, które przeprowadziło brytyjskie Plymouth Marine Laboratory (PML), National Oceanic and Atmospheric Administration z siedzibą w Waszyngtonie oraz Oregon State University's Co-operative Institute for Marine Resources Studies, granica zakwaszenia została już osiągnięta około pięciu lat temu. Korzystając ze starych i nowych pomiarów rdzeni lodowych oraz modeli komputerowych stwierdzono, że do 2020 roku średni stan globalnych oceanów był już bardzo blisko planetarnej granicy, a w niektórych miejscach ją przekraczał. W tym przypadku próg stanowi stężenie węglanu wapnia w wodzie morskiej o ponad 20 proc. niższe niż przed epoką przemysłową. Na głębokości 200 metrów pod powierzchnią aż 60 proc. światowych wód przekroczyło już bezpieczny poziom zakwaszenia.
- Zakwaszenie oceanów to nie tylko kryzys środowiskowy - to tykająca bomba zegarowa dla ekosystemów morskich i gospodarek przybrzeżnych - stwierdził prof. Steve Widdicombe z PML, który jest także współprzewodniczącym Globalnej Sieci Obserwacyjnej Zakwaszenia Oceanów. Jak dodała badaczka Helen Findlay większość organizmów oceanicznych żyje także na głębszych wodach, a ich zmiana może być znacznie gorsza, niż przypuszczaliśmy. Ma to ogromne znaczenie dla niezwykle istotnych podwodnych ekosystemów takich jak rafy koralowe. Przy spadku poziomu pH dochodzi do osłabienia muszli i struktur wielu stworzeń, wolniejszego wzrostu i mniejszej reprodukcji oraz ogólnego pogorszenia wskaźników przeżycia. Z kłopotami mierzą się również hodowle np. ostryg w północno-zachodniej części USA.
- Ten raport mówi jasno: kończy nam się czas, a to, co teraz zrobimy - lub czego nie zrobimy - już determinuje naszą przyszłość - skomentowała wyniki Jessie Turner, dyrektor Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Walki z Zakwaszeniem Oceanów. Dodała też, że rządy nie mogą sobie pozwolić na ignorowanie zakwaszenia w głównych programach politycznych. Z pewnością niezbędna jest redukcja emisji CO2. Jednym z proponowanych rozwiązań jest też geoinżynieria oceaniczna, która wypróbowuje różne metody usuwania nadmiaru dwutlenku węgla z oceanów. Nieznane są jednak długofalowe skutki takich działań.
Czytaj też:Coś złego dzieje się z oceanami. Są coraz ciemniejsze. "Prawdziwy powód do zmartwień"
Źródła: Guardian1, Guardian2, UN