Atmosfera Ziemi robi się coraz bardziej "spragniona". Zjawisko będzie miało bolesne konsekwencje

Skąd susza, skoro "przecież padało"? Wraz ze zmianą klimatu ilość deszczu może spadać lub wzrastać, a czasem nie zmieniać się znacząco, zależnie od regionu. Jednak na całym świecie rośnie "pragnienie" atmosfery, które potęguje suszę. Dotyka to także Polski.
Susza
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

W ostatnich latach susza staje się coraz poważniejszym problemem w różnych częściach świata, a rok 2022 był rekordowy pod względem jej intensywności. Wiadomo, że zmiana klimatu odgrywa tu rolę, jednak nie jest ona wcale oczywista. W niektórych miejscach suma opadu nie spada, tylko pozostaje mniej więcej podobna, a nawet rośnie.

Jednak ilość deszczu nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na suszę. Ważne jest też parowanie i "pragnienie" atmosfery, czyli to, ile wilgoci może ona wchłonąć. Nowe badanie pokazuje, że rośnie ono bardzo szybko, a "spragnione" wody powietrze przyspiesza wysychanie na świecie, od regionów pustynnych po najbardziej deszczowe.

Zobacz wideo Prof. Chojnicki: Wyższa temperatura nie zawsze sprowokuje przyrost roślin

"Spragniona" atmosfera

Susza najczęściej kojarzy nam się po prostu z brakiem deszczu. I oczywiście niedobór opadów powodował brak wody w rzekach i krajobrazie w Polsce, Europie i innych częściach świata. Przyczynia się do tego także zaburzenie wzorców pogodowych, a więc bardziej intensywne opady w krótkim czasie rozdzielone dłuższymi okresami bez deszczu. 

Dotychczas brakowało nam jednak solidnej wiedzy o tym, jak wraz z ociepleniem klimatu wpływa na susze "pragnienie atmosfery". Chodzi o zjawisko określane w języku angielskim jako atmospheric evaporative demand, czyli dosłownie atmosferyczne zapotrzebowanie na parowanie lub mówiąc prościej - potencjalne parowanie. Określa się nim ilość wilgoci, którą może wchłonąć atmosfera w danych warunkach. 

Podstawy fizyki mówią nam, że w cieplejszym powietrzu "zmieści się" więcej wilgoci. Przykłady tego widzimy w życiu codziennym - choćby susząc pranie. Oczywiście kiedy mowa o atmosferze Ziemi i globalnej zmianie klimatu, sprawy stają się bardziej skomplikowane. Grupa amerykańskich naukowców postanowiła sprawdzić związek między zmianą klimatu, "pragnieniem" atmosfery i suszą. Wyniki badania opisano w prestiżowym piśmie "Nature" - i dają one powody do niepokoju. 

Ziemia ociepla się i wysycha

Badacze wykorzystali dane historyczne z ponad 100 lat oraz modele klimatu. Wyniki - jak mówił jeden ze współautorów, Chris Funk z Uniwersytetu Kalifornijskiego - nie były "kompletnie zaskakujące", ale dają duże powody do niepokoju. 

W okresie 1901–2022 intensywność suszy na świecie zwiększyła się, a "pragnienie" atmosfery spotęgowało susze o przeciętnie 40 proc. w skali planety. W tym samym czasie stale rośnie średnia temperatura Ziemi, co jest spowodowane naszymi emisjami zanieczyszczeń ze spalania węgla, ropy i gazu. 

W publikacji zauważono:

Nie tylko typowo suche regiony stają się coraz bardziej suche, ale także obszary wilgotne doświadczają tendencji do wysychania. W ciągu ostatnich 5 lat (2018-2022) obszary dotknięte suszą powiększyły się średnio o 74 proc. w porównaniu z latami 1981-2017.

Wzrost potencjalnego parowania atmosfery przyczynił się do aż 58 proc. tego wzrostu. Naukowcy zwracają uwagę, że rok 2022 był rekordowy, z 30 proc. lądów dotkniętymi umiarkowanymi i ekstremalnymi suszami. Z tego 42 proc. przypisują zwiększonemu potencjalnemu parowaniu.

"Nasze odkrycia wskazują, że wzrost potencjalnego parowania odgrywa coraz ważniejszą rolę w napędzaniu poważnych susz" - piszą naukowcy. Co gorsza, na tym nie koniec, bo im bardziej ocieplimy klimat Ziemi, tym większy będzie wpływ tego zjawiska na suszę. 

Badanie pokazuje nie tylko pilną potrzebę zatrzymania zmiany klimatu, aby warunki wodne nie pogarszały się dalej, ale też dostosowania się do zachodzących zmian. Poza powstrzymaniem dalszego ocieplenia, nie mamy możliwości stałej zmiany temperatury czy sumy opadów. Ale możemy uczyć się lepiej zatrzymywać wodę przez naturalną retencję, a także wykorzystywać ją efektywniej.

Susza w Europie

W Polsce i nie tylko susza coraz bardziej staje się nie tyle klęską, która przychodzi raz na jakiś czas, ale stałym i pogłębiającym się zjawiskiem.

Wiosną tego roku susza ponownie dawała się we znaki w dużej części naszego kontynentu, w tym w Polsce. W maju większość północnej i środkowej Europy, a także południowe regiony Rosji, Ukrainy i Turcji były bardziej suche niż przeciętnie - pokazują dane europejskiego programu klimatycznego Copernicus. W kilku innych częściach kontynentu było za to wyjątkowo wilgotno.

Maj i deficyt wody w części Europy na mapach programu Copernicus
Maj i deficyt wody w części Europy na mapach programu CopernicusMapa: Copernicus Climate Change Service

W czasie całej wiosny części północno-zachodniej Europy odnotowały najniższe opady i poziomy wilgotności gleby od co najmniej 1979 roku, a utrzymujące się suche warunki doprowadziły do najniższego wiosennego przepływu rzek w całej Europie od 1992 roku.

W Polsce wiosna była okresem narastającej suszy po bezśnieżnej i raczej ciepłej zimie. Choć ostatnie tygodnie przyniosły w niektórych regionach chłodniejszą i deszczową pogodę, to problem nie zniknął zupełnie. W kilku regionach kraju, w tym na północnym wschodzie, wciąż obowiązują ostrzeżenia w związku z suszą hydrologiczną. Ponadto uzupełnienie zasobów wodnych w krajobrazie, a szczególnie w wodach podziemnych, wymaga długiej i stałej "dostawy" deszczu. Bez tego wystarczy kolejny ciepły, suchy okres, by znów wrócić do warunków suszy.

Więcej o: