NASA uderzy asteroidę, a Europa sprawdzi, czy się udało - nadchodzi Hera. "Spychanie kosmicznych skał"

Statek kosmiczny NASA już za dziesięć miesięcy uderzy w asteroidę Dimorphos, gdy ta będzie znajdować się blisko Ziemi. DART to jednak niejedyna misja, która ma na celu przygotowanie się do obrony naszej planety. Europejska Agencja Kosmiczna przygotuje misję HERA, która zbierze dane potrzebne do dalszych działań.
Zobacz wideo Nowy król średniej półki? Huawei nova 9 zaskakuje aparatem i nie tylko [TEST]

W środowy poranek 24 listopada NASA wystartowała z pierwszą w historii misją obrony planetarnej. DART (Double Asteroid Redirection Test), bo o niej mowa, ma na celu sprawdzenie, czy faktycznie jesteśmy w stanie zmienić trajektorię lotu asteroidy w realnych warunkach, w kosmosie. Amerykański statek z prędkością 6,6 km/s (24 tys. km/h) uderzy w obiekt minimalnie zmieniając jego prędkość, co ma też wpłynąć na zmianę orbity planetoidy.

Takie "spychanie" kosmicznych skał z niesprzyjającego nam kursu mogłoby w przyszłości okazać się dla ludzkości zbawienne. Może uchronić Ziemię od kosmicznej katastrofy, w razie gdy badacze wykryją obiekt, który z dużym prawdopodobieństwem może trafić w naszą planetę.

Naukowcy z NASA za cel swojego eksperymentu wybrali asteroidę Dimorphos. To niewielka, licząca 170 metrów średnicy kosmiczna skała, która jest księżycem większej asteroidy Didymos (ok. 780 metrów średnicy). Obie obiegają wspólny środek masy i wędrują w ten sposób wokół Słońca na kursie bliskim kolizyjnemu z naszą planetą. Obie zalicza się z tego powodu do grupy planetoid bliskich Ziemi oraz asteroid potencjalnie niebezpiecznych.

Kolizja z asteroidą. Działa nie tylko NASA, ale i ESA

Zderzenie statku kosmicznego z asteroidą zaplanowano na drugą połowę września 2022 roku, a całą operację rejestrować będzie miniaturowy satelita LICIACube zbudowany przez Włoską Agencję Kosmiczną, który 10 dni przed uderzeniem oddzieli się od statku DART. Włoskie urządzenie ma przesłać na Ziemię fotografie uderzenia, pióropusza pyłu powstałego podczas kolizji oraz krateru na powierzchni asteroidy.

LICIACube to jednak niejedyny przejaw zainteresowania europejskich naukowców wziętą przez NASA na cel asteroidą Dimorphos. W rzeczywistości misja DART w przeszłości miała być jedynie jednym z elementów współpracy agencji NASA i Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) nad wspólną misją AIDA (Asteroid Impact and Deflection Assessment).

Więcej o misjach kosmicznych NASA i ESA przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Obie agencje zaplanowały, że jako pierwsza do asteroid Didymos i Dimorphos poleci europejska sonda kosmiczna AIM (Asteroid Impact Mission). Miała wejść na orbitę wokół systemu i poczekać na uderzenie amerykańskiej sondy DART. Zadaniem europejskiej części misji AIDA było zarejestrowanie kosmicznej katastrofy i bardzo precyzyjna analiza zmian orbity asteroidy prowadzona z niewielkiej odległości.

Ostatecznie jednak Europejczycy z ESA porzucili plany budowy sondy AIM i po namyśle zdecydowali się na stworzenie innego statku nazwanego Hera (bogini mitologii greckiej, żona Zeusa). Problemy te kosztowały oczywiście ESA sporo czasu, a naukowcom zza oceanu nieszczególnie po drodze było z opóźnianiem swojej części misji, aby czekać na kolegów z Europy. Dalsze kontynuowanie współpracy Amerykanów z europejską agencją w tej formie nie miało już sensu i misje rozdzielono, jednak sam zespół AIDA badaczy pozostał.

Plan pierwszych misji obrony planetarnej NASA i ESAPlan pierwszych misji obrony planetarnej NASA i ESA fot. ESA-F. Zonno

Nadchodzi europejska misja Hera

ESA planów budowy statku Hera też nie porzuciła. Ba, o tym, że jest właśnie w trakcie prac na Herą przypomniała na kilka dni przed startem misji DART. Europejczycy uważnie śledzą amerykańską misję, a także zapewniają naziemne wsparcie Amerykanom. Przygotowują się do lotu w stronę asteroidy Dimorphos, który zaplanowano na listopad 2024 roku.

Zmieni się jednak cel misji Hera. ESA planuje dokładne zbadanie asteroidy naruszonej przez zderzenie z amerykańskim statkiem. Europejska agencja planuje, że sonda dotrze do planetoidy pod koniec 2026 roku, uwolni kilka miniaturowych satelitów obserwacyjnych, które wspólnie ze "statkiem-matką" wykonają dokładne badania powierzchni asteroidy. Co prawda rolę obserwacyjną przejął włoski satelita LICIACube wystrzelony w ramach misji DART i teleskopy naziemne, jednak Hera może wykonać znacznie bardziej szczegółowe obserwacje.

embed

Źródło: ESA

Celem będzie przede wszystkim dokładne zbadanie krateru uderzeniowego powstałego na powierzchni asteroidy Dimorphos. Misja zbierze wysokiej rozdzielczości wizualne, laserowe i radiowe mapy naukowe księżyca Didymosa oraz stworzy szczegółowe mapy jego powierzchni i struktury wewnętrznej. Dane te mają pomóc badaczom w lepszym zrozumieniu struktury asteroid. ESA chce też w ramach misji Hera przetestować wiele nowatorskich rozwiązań, jak chociażby system będzie też system zupełnie autonomicznej nawigacji wokół planetoidy. 

 

Przy okazji warto wspomnieć, że Dimorphos stanie się też najmniejszym ciałem niebieskim, wokół którego orbitowały urządzenia stworzone przez człowieka. Jego wielkość można porównać do Koloseum w Rzymie lub Wielkiej  Piramidy w Gizie. Na ten moment najmniejszym obiektem naturalnym wokół którego orbitował statek kosmiczny stworzony ręką człowieka jest asteroida Bennu o średnicy niespełna 500 metrów.

Więcej o: