Odkryto nową planetoidę trojańską Ziemi. To dopiero drugi taki obiekt w historii

Bartłomiej Pawlak
Naukowcy odkryli tajemniczy obiekt, który jest planetoidą trojańską Ziemi. Oznacza to, że obiega Słońce w ścisłym powiązaniu z naszą planetą. To dopiero drugi tego typu obiekt, jaki udało się znaleźć na niebie. Na dodatek wielokrotnie większy od pierwszej planetoidy trojańskiej, którą znamy od lat.
Zobacz wideo NASA opublikowała nagranie z lądowania łazika Perserverance

Planetoidy trojańskie to bardzo specyficzne obiekty, które od ponad 100 lat odkrywane są w pobliżu części planet Układu Słonecznego. Pierwszą (planetoidę Achilles) zaobserwował w 1906 roku niemiecki astronom Max Wolf. Jest planetoidą trojańską Jowisza, a więc obiega Słońce po podobnej orbicie jak największa planeta Układu Słonecznego, ale się z nią nie zderzy.

Jak to możliwe? Planetoidy trojańskie gromadzą się wokół punktów libracyjnych L4 i L5, czyli takich miejsc w przestrzeni kosmicznej, gdzie wpływ grawitacyjny Słońca i Jowisza w danej chwili równoważy się. Kosmiczna skała obiega wtedy naszą gwiazdę, poruszając się trochę przed (punkt L4) lub za (punkt L5) Jowiszem na bardzo podobnej orbicie.

Nie tylko Jowisz, ale i Ziemia

Dziś wiemy już, że planetoid trojańskich Jowisz ma ponad 10 tysięcy. Na pewno mają je też Uran, Neptun i Mars (choć jest ich zdecydowanie mniej), a jedną ma Ziemia. "Nasza" asteroida (2010 TK7) odkryta została jednak w październiku 2010 roku. Dopiero w 2010 roku, bo odnajdywanie planetoid trojańskich Ziemi okazało się niezwykle trudnym zadaniem (obserwując z naszej planety punkty L4 i L5 znajdują się na niebie blisko Słońca, które utrudnia obserwacje).

Poniżej można zobaczyć rozmieszczenie punktów libracyjnych Ziemi. Na obrazku zaznaczono orbity Ziemi (wokół Słońca), Księżyca (wokół Ziemi) i Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (wokół punktu L2). 2010 TK7 orbituje wokół Słońca po orbicie zbliżonej do ziemskiej, ale czasem jest bliżej, a czasem nieco dalej od punktu L4.

embed

Źródło: NASA/WMAP Science Team

2010 TK7 to malutka skała kosmiczna o średnicy ok. 300-400 metrów znajdująca się w pobliżu punktu L4 Ziemi - oznacza to, że obiekt ten "wyprzedza" nas na orbicie wokół Słońca. Naukowcy od lat zakładają, że podobnych "kosmicznych towarzyszek" możemy mieć zdecydowanie więcej, ale wciąż nie udawało się ich odkryć. Aż do teraz.

Odkryto drugą w historii planetoidę trojańską Ziemi

Na drugą planetoidę trojańską Ziemi musieliśmy czekać aż 12 lat. Astronomowie z Uniwersytetów w Alicante i Barcelonie korzystający z danych z teleskopu SOAR (Southern Astrophysical Research) w Chile poinformowali właśnie oficjalnie, że Ziemia ma nie jeden, a dwa obiekty tego typu. 

Nowym trojańczykiem Ziemi okazała się być asteroida 2020 XL5. Odkryto ją w grudniu 2020 roku w obserwatorium Haleakala na Hawajach, ale dopiero teraz udało się badaczom potwierdzić, że obiekt ten faktycznie jest w taki specyficzny sposób związany z naszą planetą.

 

2020 XL5 orbituje wokół Słońca, obiegając jednocześnie punkt w przestrzeni w pobliżu punktu libracyjnego L4 (podobnie jak 2010 TK7). Od swojej starszej "siostry" jest jednak przynajmniej trzykrotnie większa - ma średnicę ok. 1,2 km. Dane z SOAR pokazały, że jest to asteroida klasy C, czyli zbudowana z materiału zawierające znaczne ilości węgla o ciemnej powierzchni, słabo odbijającej światło słoneczne.

Wcześniej jej nie widzieliśmy, ale ona tam była

Co ciekawe, autorzy badania posiłkowali się w obliczeniach danymi z ostatniej dekady. Znaleźli bowiem 2020 XL5 na archiwalnych zdjęciach wykonanych w latach 2012-2019 (czyli jeszcze przed jej odkryciem) w ramach badań nad ciemną energią. Dysponując obrazami z prawie 10-letniego okresu przed odkryciem oraz współczesnymi obserwacjami, udało im się określić orbitę asteroidy, co z kolei pozwoliło potwierdzić, że jest ona trojańczykiem Ziemi (już wcześniej to podejrzewano).

Badacze wyliczyli jednak, że 2020 XL5 nie pozostanie planetoidą trojańską Ziemi na zawsze. Jak twierdzą, będzie tkwić stabilnie na swojej orbicie jeszcze tylko przez ok. 4 tys. lat. Potem najpewniej zostanie wytrącona z orbity i ucieknie dalej w przestrzeń kosmiczną. Naukowcy podkreślają, że istnieje realna szansa na to, że 2020 XL5 i 2010 TK7 to niejedyne planetoidy trojańskie Ziemi, ale jak na razie udało się odkryć tylko te dwie.

Jak twierdzi Cesar Briceno, naukowiec amerykańskiego centrum badawczego NOIRLab i jeden z autorów badania, ewentualne kolejne trojańskie o sprzyjających nam orbitach mogą stać się świetnym celem misji kosmicznych. Zbudowane są najczęściej z pierwotnego materiału skalnego z początków istnienia Układu Słonecznego, a więc badając je, możemy odkrywać historię Ziemi. W dłużej perspektywie mogłyby nawet stać się źródłem cennych zasobów.

Więcej kosmicznych ciekawostek znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o: