Exodus na uczelniach. Studenci masowo rezygnują. Traci polska gospodarka

Studia w Polsce przeżywają kryzys. Młodzi masowo z nich rezygnują, a co drugi licealista rozważa studia za granicą. Straci na tym polska gospodarka.
Studenci (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Na polskich uczelniach dzieje się coś bardzo niepokojącego. Drop-out, czyli rezygnacja ze studiów jeszcze przed uzyskaniem dyplomu, stała się zjawiskiem wręcz powszechnym. W latach 2012-2020 ponad 1,3 mln rozpoczętych toków studiów zakończyło się skreśleniem z listy studentów. To 40 proc. wszystkich studentów, którzy zaczęli się kształcić na studiach wyższych - wynika z raportu Ośrodka Przetwarzania Informacji - Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB). 

Młodzi ludzie masowo rezygnują ze studiów

- Rezygnacja ze studiów i zmniejszanie się liczby słuchaczy to strata wielopoziomowa. Tracą nie tylko sami studenci, ale także uczelnie (im mniej studentów, tym mniej pieniędzy), ale także polska gospodarka, która cierpi na brak wykwalifikowanej kadry, która mogłaby napędzać innowacje - mówi minister nauki i szkolnictwa wyższego dr inż. Marcin Kulasek, cytowany przez Business Insider. Największy odpływ następuje już na pierwszym roku - w niektórych uczelniach nawet 60-70 proc. nowych studentów nie kontynuuje nauki po pierwszych dwóch semestrach. 

Dr inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor OPI PIB, uspokaja jednak, że "porażki edukacyjne są nieuniknioną konsekwencją selekcyjności systemu i świadczą o dbałości o jakość kształcenia". - Dlatego też nie należy oceniać zjawiska drop-outu jedynie przez pryzmat jego negatywnych konsekwencji. Nawet krótki okres studiowania może przynieść studentom korzyści w postaci zdobytej wiedzy i umiejętności, czy wsparcia w podjęciu decyzji, jaką ścieżkę kariery powinni obrać - tłumaczy. Najwięcej rezygnacji dotyczy kierunków ścisłych (51 proc.) i humanistycznych (47 proc.), a najmniej medycznych i artystycznych (29 proc.), gdzie dużo zaangażowania trzeba włożyć już na etapie rekrutacji.

- Wczesny drop-out ma negatywny wpływ nie tylko na organizację pracy i wykorzystanie zasobów, ale też na atmosferę - demotywuje innych studentów oraz pracowników i wykładowców. Co więcej, takim rezygnacjom trudno zapobiec, ponieważ studenci odchodzą zbyt szybko, byśmy mogli lepiej ich poznać i zaoferować skuteczne, indywidualne wsparcie - tłumaczy mgr Karolina Salis, kierowniczka Centrum Wsparcia i Rozwoju Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Wielu studentów i studentek wybiera studia na naszej uczelni, kierując się pasją i troską o zwierzęta, przyrodę czy zainteresowaniami rolniczymi. Chcą zmieniać świat na lepsze. To wskazówka, której nie możemy pomijać. Chcemy wspierać tę motywację, zwłaszcza u osób młodych, które często kierują się ideami i wartościami - dodaje.

Zobacz wideo Tym różni się nauka w Stanach od nauki w Polsce. "Nie siedzą w sali"

Młodzi ludzie nie chcą studiować w Polsce? To zła wiadomość

Równolegle rośnie też zainteresowanie studiami poza Polską. Z najnowszego raportu EduCat wynika, że aż 57,7 proc. uczniów szkół średnich w Polsce planuje lub poważnie rozważa wyjazd na studia za granicę. - Studia za granicą przestają być marzeniem nielicznych. Dla młodych to logiczny krok - inwestycja w rozwój, język i niezależność. Polscy uczniowie są ambitni, świetnie przygotowani językowo i cyfrowo. Potrzebują tylko kogoś, kto pomoże im przekuć marzenie w plan działania - mówi Adam Dziedzic, doradca edukacyjny i ekspert EduCat. Najczęściej w ich planach pojawiają się takie kierunki jak: Wielka Brytania i Irlandia (39,8 proc.), Włochy, Francja, Hiszpania (37 proc.) oraz USA (26,3 proc.), Skandynawia (22,5 proc.) i Holandia (20 proc.).

Od tego roku akademickiego na działania, które mają zwiększyć szanse na ukończenie studiów, NCBR przeznaczy łącznie ponad 288 mln zł dofinansowania z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego. - Mam nadzieję, że te działania pomogą nam zatrzymać młode talenty na uczelniach i stworzyć warunki, w których będą mogły się one rozwijać. Bo jeśli chcemy, aby Polska była krajem nowoczesnym i dynamicznie się rozwijała, potrzebujemy dobrze wykształconych, gotowych do działania ludzi - podkreślał dr inż. Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Przeczytaj też: "Nadchodzi rewolucja na rynku pracy? Jest propozycja dużej reformy. Poważna różnica zdań w rządzie".

Źródła: Business Insider, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, EduCat (materiały prasowe)

Więcej o: