Koronawirus może sprawić, że bezrobocie w USA sięgnie 30 proc. Tak przewiduje członek Fed

Koronawirus może uderzyć w gospodarkę USA tak mocno, że produkt krajowy brutto kraju gwałtownie spadnie, a stopa bezrobocia wzrośnie o 30 proc. - uważa James Bullard, przedstawiciel amerykańskiego banku centralnego z St. Louis.
Zobacz wideo Czy w Polsce są przesłanki do zamykania miast? Odpowiada minister Szumowski

Pandemia koronawirusa powoduje wysyp czarnych scenariuszy dla gospodarki, w tym Stanów Zjednoczonych.

Koronawirus i ponure prognozy dla PKB USA

W ubiegłym tygodniu Goldman Sachs prognozował, że PKB Stanów Zjednoczonych w drugim kwartale tego roku może się skurczyć aż o 24 proc. w ujęciu annualizowanym (jeszcze tydzień wcześniej zakładał spadek o 5 proc.), w kolejnych dwóch wzrosnąć o odpowiednio 12 i 10 proc. W całym roku (Goldman Sachs szacuje, że i w pierwszym kwartale PKB USA spadnie - o 6 proc.), amerykańska gospodarka może skurczyć się o 3,1 proc.

Na marginesie jeszcze ważne zastrzeżenie: urząd statystyczny USA dane o zmianie PKB prezentuje inaczej niż większość takich agencji: kwartał do kwartału w ujęciu annualizowanym, czyli pokazuje, jak wyglądałaby hipotetyczna zmiana PKB w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jeśli byłaby taka sama jak ostatnia zmiana z kwartału na kwartał. Jeśli zastosować "nasz", europejski, sposób podawania danych, to powyższa prognoza Goldman Sachs na drugi kwartał tego roku zakłada spadek PKB o 6 proc. kwartał do kwartału, czyli w porównaniu z I kwartałem tego roku. 

Inne prognozy nie są aż tak ponure, ale bynajmniej nie optymistyczne. Bank JPMorgan w tym momencie zakłada annualizowany spadek PKB w drugim kwartale o 14 proc., a Bank of America o 12 proc.

Bullard z Fed: bezrobocie w USA może wzrosnąć do 30 proc.

Wszystkich ich przebił przedstawiciel Fed - amerykańskiego banku centralnego - z oddziału w St. Louis. Zdaniem Jamesa Bullarda, gospodarka Stanów Zjednoczonych w drugim kwartale skurczy się aż o 50 proc. w stosunku do zwykłego rozwoju. Do tego stopa bezrobocia ma wzrosnąć do poziomu 30 proc. - doniósł w niedzielę portal Bloomberg

Jednocześnie zapewnił, że ze strony Fed "wszystko jest na stole" w zakresie działań stymulujących gospodarkę, w którą uderzają przestoje w produkcji, wstrzymany handel w wielu dziedzinach i zmniejszone wydatki konsumentów. "Możemy zrobić więcej, jeśli będzie taka potrzeba" - zapewnił. Fed od czasu wybuchu pandemii dwa razy ściął stopy procentowe i uruchomił program skupu aktywów o wartości 700 mld dolarów (500 mld na papiery skarbowe, a 200 mld na hipoteczne) - w ten sposób decydując o wpompowaniu ogromnej ilości pieniędzy na rynek (choć wtedy nie uspokoiło to nastrojów na giełdach). 

Bullard zasugerował też, że to, jak rozwinie się sytuacja gospodarcza w USA, w dużej mierze zależy od działań polityków. Tymczasem Kongres nie jest w stanie porozumieć się co do propozycji wielkiego planu pomocowego, którego wartość może przekroczyć bilion dolarów. Kilka dni przed Bullardem amerykański sekretarz skarbu Steve Mnuchin na spotkaniu z senatorami Partii Republikańskiej ostrzegał, że bezrobocie może sięgnąć 20 proc., jeśli Kongres nie przyjmie planu. 

Fed nie czeka i odpala kolejną bazookę

Wygląda to, że Fed postanowił nie czekać na polityków. W poniedziałek wczesnym popołudniem polskiego czasu ogłosił, że program wprowadzony niedawno będzie nieograniczony - zarówno pod względem wartości, jak i czasu trwania. Bank będzie kupować niemal wszystkie rodzaje papierów dłużnych, bez ograniczeń, może też wprowadzić bezpośrednie finansowanie dla małych i średnich firm.