W ostatni piątek Quest po raz trzeci w tym roku wykonał test na obecność przeciwciał na koronawirusa. Wcześniejsze testy dawały wynik pozytywny. Ostatnie badanie wskazało jednak inny wynik.
"Byłem w szoku. Nawet jeśli nie ma pewności, że przeciwciała zapewniają odporność, traktowałem poprzednie pozytywne wyniki testów jako swoją tarczę. 'Przecież mam to już za sobą' - myślałem. Nieważne, czy miałem rację, czy nie. W każdym razie moje poczucie ochrony rozmyło się" - pisze Richard Quest.
Dziennikarz CNN uznał negatywny wynik testu za błąd popełniony w laboratorium. Z tego powodu zwrócił się tam ponownie, by wyjaśnić sprawę. "Pan Quest posiada przeciwciała, lecz ich ilość jest poniżej skali" - odpowiedziało laboratorium. Wynik dziennikarza wynosił 1, w czasie gdy pozytywny rezultat dawała ilość przeciwciał oznaczona jako co najmniej 1,4.
Po weryfikacji danych w laboratorium Quest zwrócił się z wynikami do swojego lekarza od chorób zakaźnych. Ten nie był zaskoczony. W rozmowie z dziennikarzem stwierdził, że rezultaty ostatnich badań wskazują, że po 90 dniach przeciwciała w ciele ozdrowieńca słabną i zmniejsza się ich ilość.
Jednocześnie lekarz Questa przyznał, że głównym elementem, budującym odporność organizmu, są limfocyty T, wytwarzane w czerwonym szpiku kostnym. Zapamiętują one przechodzoną wcześniej infekcję. Dzięki temu szybko mogą wyprodukować odpowiednią ilość przeciwciał zdolnych pokonać np. koronawirusa.
"Z medycznego punktu widzenia, z dużą dozą prawdopodobieństwa nie zachoruje pan ponownie na COVID-19 w tym roku" - przyznał lekarz w rozmowie z Questem. W swoim tekście dziennikarz podkreśla również, że nadal będzie zachowywał odpowiednie zasady bezpieczeństwa jak utrzymywanie dystansu społecznego, częste mycie rąk i wykonywanie testów.