Rzecznik GIS: Współczuję mówiącym, że 200 tys. osób w stolicy nie zakaża, a 20 na cmentarzu już tak

Rzecznik GIS Jan Bondar ocenił, co jeszcze możemy zrobić, by ograniczyć epidemię koronawirusa. Jako kluczowe dla epidemii wskazał protesty. Bondar ocenił też decyzje o zamknięciu cmentarzy.

Druga fala koronawirusa przyniosła lawinowy wzrost nowych zachorowań w całej Europie. W Polsce w minionym tygodniu dobowa liczba zakażeń codziennie biła rekordy. Dopiero w niedzielę liczba ta zaczęła spadać, by w poniedziałek 2 listopada sięgnąć 15 578 przypadków. Od 22 października, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił wyrok w sprawie legalności aborcji w przypadku poważnych uszkodzeń płodu, w całej Polsce trwają protesty. Wiele osób wyraża niepokój, że demonstracje doprowadzą do eskalacji epidemii. 

Koronawirus. Na Mazowszu zostały już tylko dwa wolne respiratory (zdjęcie ilustracyjne)Zmiana w finansowaniu szpitali za pacjentów z COVID-19

Rzecznik GIS o protestach i pandemii

Na antenie Radia Plus Jan Bondar, rzecznik GIS zapytany o kolejne obostrzenia odparł, że w kraju można zamknąć wiele obszarów, chociażby szkoły. Jako kluczowe dla rozwoju epidemii określił jednak protesty. -Teoretycznie jest jeszcze wiele rzeczy do zamknięcia. Można zupełnie wygasić szkoły, można zrobić wiele rzeczy, ale nie będę się bawił w spekulacje. Kluczowe jest to co dzieje się na ulicach i tu powinien być lockdown zrobiony. Jeśli tego nie zrobimy to zamykanie klasy trzeciej, czy klasy drugiej jest bez znaczenia - stwierdził rzecznik GIS. Prowadzący spytał także, czy GIS ma już informacje o zakażeniach podczas protestów. 

Tego nie wiemy, będziemy to widzieć w tym tygodniu i w następnych dniach. Współczuję tym ekspertom, którzy potrafią powiedzieć, że 200 tysięcy osób w centrum Warszawy nie zakaża, a zakaża 20 na cmentarzu. Myślę, że wzrosty będą, to jest nieuniknione. Wiele zależy od tego jak protestujący zachowują się po ich zakończeniu, czy odwiedzają rodziców, dziadków, czy też nie. To głównie osoby młode, którym nic nie grozi.

- odrzekł Bondar. 

Koronawirus. Zdjęcie ilustracyjneGrzesiowski: Liczba zakażeń poszybuje w górę przez nową def. COVID-19

W dalszej części rzecznik GIS ocenił także decyzję o zamknięciu cmentarzy, nazywając ją kontrowersyjną. - Na pewno jest to decyzja kontrowersyjna. Trudno oceniać ją z punktu widzenia zdrowia publicznego, nie ma na to jakichś danych z tego powodu, że nic takiego nie miało miejsca. Musimy też zrozumieć intencje rządzących, mamy zapchane szpitale, mamy bardzo dużo ludzi pod respiratorami i stąd każde zmniejszenie aktywności ma sens. Natomiast nie mnie oceniać inne motywy - powiedział Jan Bondar.

Zobacz wideo Epidemia przybrała na sile. „Wiążemy to ze szkołami”

Protesty nie wpływają na eskalację epidemii

Inaczej wpływ protestów na rozwój epidemii oceniają amerykańscy naukowcy. Ich wstępne badania wykazały, że protesty Black Lives Matter nie przyczyniły się do eskalacji epidemii. Miało na to wpływ sześć czynników, m.in. fakt, że protesty odbywają się na otwartej przestrzeni, a uczestniczyli w nich ludzie młodzi, którzy nosili w trakcie demonstracji maseczki. Innym faktem, który może przeczyć przewidywaniom rzecznika GIS, jest rozwój epidemii w innych europejskich krajach, gdzie mimo braku demonstracji, liczba zakażeń także rośnie w zastraszającym tempie.