Władze regionalne wyspy Sycylia we Włoszech w trakcie trwania pandemii koronawirusa w kwietniu 2020 roku zaostrzyły obowiązujące obostrzenia jeszcze bardziej niż w innych regionach kraju. Prawo umożliwiało im taki ruch. Ówczesny gubernator wyspy Nello Musumeci zabronił na pięć dni wykonywania jakiejkolwiek aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Nawet indywidualnie. W tym czasie włoski rząd wydał podobny nakaz, z tym że zrobił wyjątek dla uprawiania sportu lub ćwiczenia blisko domu (w odległości 500 metrów). Odległość tą na Sycylii skrócono jednak do zera i zupełnie zakazano opuszczania domu.
Ucierpieli na tym nie tylko dorośli, ale też dzieci, które chciały pobawić się na dworze, a został im narzucony areszt domowy. Rodzice jednego z 11-latków, których zamknięto wtedy w domach, zaskarżyli wydane rozporządzenie. Sąd administracyjny wyspy uznał w tym miesiącu, że wprowadzone przepisy były nieproporcjonalne do zagrożenia pandemicznego, a chłopcu odebranie "normalnego życia" należy wynagrodzić - opisuje włoska gazeta "Giornale di Sicilia". Tydzień z dzieciństwa wyceniono naprawdę sowicie.
Wyznaczono symboliczną rekompensatę za każdy dzień spędzony w domu w wysokości 200 euro. W sumie do dziecka trafi 1000 euro, bo tych dni było aż pięć. Włoska prasa sugeruje, że obecnie 13-letni już chłopiec może kupić sobie za to porządny rower i spędzać na świeżym powietrzu tyle czasu, ile chce (albo ile pozwolą mu rodzice).