Kolejne kraje przekraczają kluczowy próg dot. "elektryków". Polska w tyle, ale liczba aut też rośnie

Już w 23 krajach świata poziom sprzedaży samochodów elektrycznych przekroczył kluczowy punkt, który może wskazywać, że coraz szybciej będą zastępować auta spalinowe. Polsce do tego poziomu jeszcze sporo brakuje, ale także u nas wzrost sprzedaży "elektryków" rośnie dynamicznie.
Zobacz wideo Bartłomiej Derski: Ceny baterii samochodowych w ciągu dekady obniżyły się o 80 procent

Hiszpania, Tajlandia, Węgry, Australia i Kanada to kolejne kraje, w których co najmniej 5 proc. sprzedaży nowych samochodów to auta elektryczne. W sumie takich państw na świecie jest już 23 - informuje Bloomberg, który przeprowadził analizę rynku motoryzacyjnego. 

Według serwisu próg 5 proc. udziału "elektryków" w sprzedaży aut jest kluczowy i wskazuje, że upowszechnienie się tej technologii jest za rogiem. Dlaczego właśnie ten poziom jest ważny? Rozwój innych nowych technologii (jak telefony komórkowe czy LED-owe żarówki) często podąża podobną ścieżką, z długim i powolnym rozwojem na początku i ostrym przyspieszeniem, gdy technologia się upowszechnia i przekroczony zostaje "punkt krytyczny". Według Bloomberga ten punkt w przypadku samochodów elektrycznych to właśnie 5 proc. udziału w sprzedaży.

W poszczególnych krajach może zająć to inny okres, ale scenariusz jest podobny. Gdy koszt "elektryków" staje się konkurencyjny, zanika początkowy sceptycyzm, sieć ładowania jest wystarczająca, następuje dynamiczny rozwój rynku.

Jak dynamiczny może być wzrost po przekroczeniu progu? Serwisu informuje, że w cztery lata odsetek może urosnąć z 5 do 25 proc. Poza pięcioma nowymi krajami, do państw z 5-procentowym lub wyższym odsetkiem sprzedaży "elektryków" należą m.in. Chiny, USA i większość państw Europy Zachodniej. Do tego progu zbliżają się Indie, trzeci największy rynek motoryzacyjny na świecie. 

Rekordzistą jest Norwegia, gdzie według najnowszych danych już 85 proc. sprzedawanych aut to "elektryki". W pozostałych krajach skandynawskich to ok. 30 proc., a na przykład w Niemczech czy Francji - 14-15 proc.

Polska jeszcze przed "punktem krytycznym"

Polska znajduje się wciąż przed progiem, o którym pisze Bloomberg. W pierwszym kwartale samochody elektryczne odpowiadały u nas za 3,3 proc. nowych sprzedanych aut. Jednak jak pisze branżowy serwis elektrowoz.pl, to i tak "niesamowity" skok. Serwis przypomina, że jeszcze niedawno było to mniej niż 1 proc. 

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych informowało w swoim ostatnim Liczniku Elektromobilności, że w lipcu w Polce było zarejestrowanych w sumie ponad 47 tys. samochodów elektrycznych. "Przez pierwsze siedem miesięcy b.r. ich liczba zwiększyła się o 13 293 sztuki, tj. o 57,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku" - czytamy. Poza tym na polskich drogach jeździ też ponad 40 tys. hybryd typu plug-in, czyli takich, które można ładować z gniazdka. 

Poza samochodami osobowymi, w Polsce jest też 4,7 tys. ciężarówek i samochodów dostawczych z napędem elektrycznym oraz blisko tysiąc autobusów. Liczba rejestracji elektrycznych ciężarówek rośnie o wiele bardziej dynamicznie niż aut osobowych - była aż trzykrotnie wyższa niż w analogicznym okresie. 

Maciej Mazur z PSPA zwrócił uwagę, że utrzymuje się "dobra koniunktura wdrażania do użytku nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania". - Przewidujemy rozbudowę sieci ładowania do ok. 7,5 tys. punktów, a w kolejnych dwóch latach do ponad 38 tys. punktów - stwierdził. Jednak jego zdaniem wyzwaniem pozostaje wyrównanie tempa rozwoju infrastruktury ładowania na terenie kraju, bo mniejsze miejscowości zostają w tyle za dużymi miastami.

Sponsorem materiału jest KIA.

Więcej o: