- Zauważyłam, że zmiany klimatyczne wywarły ogromny wpływ na moją wyspą. Teraz przypływ osiąga poziom, jakiego nie miał wcześniej, a upał jest nie do zniesienia - mówiła w rozmowie z AP 24-letnia Nadín Morales, mieszanka wyspy Gardi Sugdub. To jedna z 50 zaludnionych wysp archipelagu San Blas, w panamskiej prowincji Guna Yala. Zmiany klimatu sprawiły jednak, że życie na niej stało się nie tylko bardziej uciążliwe, ale wkrótce będzie też niemożliwe.
Co roku, zwłaszcza gdy w listopadzie i grudniu ma morzu szaleją silne wiatry, woda wypełnia ulice i wdziera się do domów. Mieszkańcy wyspy próbowali wzmacniać brzegi, ale bezskutecznie. Żywioł i tak nawiedza wyspę i ją zalewa. Problem ten będzie tylko rósł. Po pierwsze zmiany klimatyczne prowadzą do wzrostu poziomu mórz. Po drugie ocieplają oceany, przez co wpływają na powstawanie silniejszych burz.
Z tego powodu około 300 rodzin mieszkających na wyspie musi się przesiedlić. Według naukowców wyspa Gardi Sugdub jest pierwszą z wielu wzdłuż wybrzeży Karaibów i Pacyfiku, które będą zmuszone do ewakuacji w nadchodzących dziesięcioleciach ze względu na podnoszący się poziom mórz. Autonomiczny rząd Guny już od wielu lat pomaga z przesiedleniami. Między innymi za 12 mln dolarów wybudowano osiedla w dżungli, skąd można w kilka minut dopłynąć do wyspy. Mieszkańcom Gardi Sugdub trudno jednak przestawić się z wyspiarskiego trybu życia na lądowy.
Podnoszenie się poziomu wód to problem, od którego nie da się uciec. Naukowcy podają, że globalny średni poziom mórz wzrósł o około 21-24 centymetry od 1880 roku. W latach 2006-2015 średni poziom wody w oceanie wzrastał o 3,6 milimetra, co stanowiło 2,5-krotność średniego tempa rocznie przez większą część XX wieku - czytamy na stronie chronmyklimat.pl. "Podnoszący się poziom wody jest głównie spowodowany połączeniem wody topniejącej z lodowców i pokryw lodowych oraz rozszerzalności termicznej wody morskiej podczas jej ocieplania" - wskazują naukowcy.
Wzrost poziomu wód to nie tylko problem maleńkich wysp. Naukowcy z Climate Central przygotowali prognozę, z której wynika, że do 2050 roku woda może dostać się w głąb lądu i zagrozić niektórym londyńskim dzielnicom położonym wzdłuż Tamizy, a także Portsmouth, Eastbourne i części Brighton. Na stałe pod wodą mogą natomiast znaleźć się Blackpool, Hull i duża część Liverpoolu - przytacza badania "Daily Mail".