Ewakuacja maleńkiej wyspy nieunikniona. Wkrótce znajdzie się pod wodą

Maleńka wyspa na Morzu Karaibskim musi zostać ewakuowana. Podnoszący się poziom wód sprawi, że ludzie nie będą w stanie na niej przetrwać. Według naukowców, zmiany klimatu mogą wkrótce zagrozić m.in. znacznej części Wielkiej Brytanii, w tym niektórym dzielnicom Londynu.
Ewakuacja maleńkiej wyspy
Google Maps /// X: Yahoo News

- Zauważyłam, że zmiany klimatyczne wywarły ogromny wpływ na moją wyspą. Teraz przypływ osiąga poziom, jakiego nie miał wcześniej, a upał jest nie do zniesienia - mówiła w rozmowie z AP 24-letnia Nadín Morales, mieszanka wyspy Gardi Sugdub. To jedna z 50 zaludnionych wysp archipelagu San Blas, w panamskiej prowincji Guna Yala. Zmiany klimatu sprawiły jednak, że życie na niej stało się nie tylko bardziej uciążliwe, ale wkrótce będzie też niemożliwe. 

Zobacz wideo Woda musi być traktowana jako zasób środowiskowy, a nie infrastrukturalny

Maleńka wyspa na Karaibach może zniknąć przez zmiany klimatu

Co roku, zwłaszcza gdy w listopadzie i grudniu ma morzu szaleją silne wiatry, woda wypełnia ulice i wdziera się do domów. Mieszkańcy wyspy próbowali wzmacniać brzegi, ale bezskutecznie. Żywioł i tak nawiedza wyspę i ją zalewa. Problem ten będzie tylko rósł. Po pierwsze zmiany klimatyczne prowadzą do wzrostu poziomu mórz. Po drugie ocieplają oceany, przez co wpływają na powstawanie silniejszych burz. 

Z tego powodu około 300 rodzin mieszkających na wyspie musi się przesiedlić. Według naukowców wyspa Gardi Sugdub jest pierwszą z wielu wzdłuż wybrzeży Karaibów i Pacyfiku, które będą zmuszone do ewakuacji w nadchodzących dziesięcioleciach ze względu na podnoszący się poziom mórz. Autonomiczny rząd Guny już od wielu lat pomaga z przesiedleniami. Między innymi za 12 mln dolarów wybudowano osiedla w dżungli, skąd można w kilka minut dopłynąć do wyspy. Mieszkańcom Gardi Sugdub trudno jednak przestawić się z wyspiarskiego trybu życia na lądowy.

Poziom wód się podnosi. Problem dotknie też Europę

Podnoszenie się poziomu wód to problem, od którego nie da się uciec. Naukowcy podają, że globalny średni poziom mórz wzrósł o około 21-24 centymetry od 1880 roku. W latach 2006-2015 średni poziom wody w oceanie wzrastał o 3,6 milimetra, co stanowiło 2,5-krotność średniego tempa rocznie przez większą część XX wieku - czytamy na stronie chronmyklimat.pl. "Podnoszący się poziom wody jest głównie spowodowany połączeniem wody topniejącej z lodowców i pokryw lodowych oraz rozszerzalności termicznej wody morskiej podczas jej ocieplania" - wskazują naukowcy.

Wzrost poziomu wód to nie tylko problem maleńkich wysp. Naukowcy z Climate Central przygotowali prognozę, z której wynika, że do 2050 roku woda może dostać się w głąb lądu i zagrozić niektórym londyńskim dzielnicom położonym wzdłuż Tamizy, a także Portsmouth, Eastbourne i części Brighton. Na stałe pod wodą mogą natomiast znaleźć się Blackpool, Hull i duża część Liverpoolu - przytacza badania "Daily Mail". 

Więcej o: