Szokujący listopad w hipotekach. Wzrost o 50 procent

Wartość zapytań o kredyty hipoteczne zwiększyła się w listopadzie o ponad 50 proc. rok do roku. Jeśli dodać do tego niedawne dane dotyczące listopadowej sprzedaży mieszkań, mamy obraz zaskakująco silnej zmiany na rynku.
Nieruchomości (Zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

W listopadzie banki i SKOK-i wysłały do Biura Informacji Kredytowej zapytania o kredyty mieszkaniowe na łączną kwotę o 50,3 procent wyższą niż w listopadzie zeszłego roku - podał BIK. Można wyjaśniać to z jednej strony drożejącymi nieruchomościami - i jest to oczywiście prawda, bo średnia wartość wnioskowanego kredytu się zwiększyła, ale o 9,2 proc. rok do roku (miesiąc do miesiąca o zaledwie 0,3 proc.) - wyniosła 476,5 tys. zł (wciąż minimalnie mniej niż w rekordowym pod tym względem czerwcu).  To jednak nie wszystko. 

Coraz więcej chętnych na kredyty hipoteczne

Jednocześnie widać bowiem, że zainteresowanie takimi kredytami po prostu rośnie. Wniosek o kredyt mieszkaniowy w listopadzie złożyło o 37,6 proc. osób więcej niż przed rokiem (37,06 tys.) - choć miesiąc do miesiąca było ich już mniej o 13,6 proc. 

Zobacz wideo Za co kochamy podatek katastralny

Powód zwiększonego popytu na hipoteki jest dość oczywisty. Stopy procentowe spadają, w tym roku główna stopa zmniejszyła się już łącznie o 175 punktów bazowych i obecnie wynosi 4 proc. Zdolność kredytowa Polaków rośnie, samo oprocentowanie także może wyglądać znacznie bardziej zachęcająco niż jeszcze kilka miesięcy temu (pytanie tylko, czy banki w przyszłym roku nie podniosą marż w związku z wejściem w życie nowego, wyższego podatku CIT dla tej branży). 

Stopy procentowe coraz niższe

Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się ściąć stopy ostatnio w zeszłym tygodniu - co jest dość niezwykłe, bo w ostatnim miesiącu roku takie zmiany w polityce monetarnej polskiego banku centralnego są rzadkie. Tym razem RPP miała solidne argumenty, przede wszystkim spadającą inflację (przypomnijmy: wynosi już tylko 2,4 proc. rok do roku, czyli jest nawet lekko poniżej środka celu inflacyjnego NBP). Do tego polska gospodarka szybko rośnie, ale nie napędza to wzrostu cen, a presja płacowa na rynku pracy jest niezbyt wysoka i taka według prognoz ma pozostać w przyszłym roku, podobnie jak inflacja zresztą. 

Stopy procentowe w 2026 roku nadal będą jeszcze spadać, tego w każdym razie spodziewają się ekonomiści (niektórzy nawet obniżki do poziomu 3,0 proc.). Także prezes NBP i przewodniczący Rady na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej nie wykluczał dalszych cięć, choć był dość ostrożny.

- Nie zobowiązujemy się do żadnych działań, choć oczywiście dyskutowaliśmy na ten temat [...]. Obserwujemy to, co się pojawia. Ja mogę powiedzieć osobiście: te perspektywy są dobre, myślę, że Rada będzie chciała na chwilę przejść w stan "wait and see", zobaczyć, jak działają te wszystkie obniżki, których dokonaliśmy, a potem przystąpi do dalszych obniżek - powiedział Adam Glapiński. - Ja jestem z natury ostrożny, konserwatywny, patrzę z optymizmem, ale takim umiarkowanym, zawsze patrzę na zagrożenia. Ta stopa 4,0 proc. jest w tej chwili doskonała. Czy możemy zejść do 3,75 czy 3,50 będzie zależało od innych członków Rady, przemawiać będzie siła danych. Na pewno nie będzie żadnych gwałtownych ruchów - dodał. 

Deweloperzy kuszą promocjami

Jednocześnie dla myślących o zakupie mieszkania argumentem za taką decyzją może być dość szeroka oferta deweloperów oraz liczne promocje i rabaty, którymi rywalizują między sobą o klientów. Ruch u deweloperów także widać w danych. Według Otodom w listopadzie sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym była aż o 73 proc, wyższa niż rok wcześniej i o 23 proc. lepsza od całkiem dobrej sprzedaży październikowej.

Na siedmiu największych rynkach deweloperzy sprzedali łącznie ponad 5 tysięcy mieszkań. Przewaga bieżącego popytu nad bieżącą podażą - czyli mieszkań sprzedanych nad wprowadzonymi do sprzedaży - na tych rynkach wyniosła 1,4 tys. jednostek, co jest najwyższym poziomem od sierpnia 2023 roku. A był to czas ogromnego wzrostu zainteresowania mieszkaniami z racji programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Mimo tego nadal jest w czym wybierać, bo oferta mieszkań jest bardzo duża - to 61,3 tys. 

- Istnieją co najmniej dwa powody tego na pozór nieintuicyjnego zjawiska. Po pierwsze, liczba mieszkań zarezerwowanych zmienia się z tygodnia na tydzień, co wpływa na obraz dostępnej oferty. Drugim są zawirowania wynikające z wejścia w życie przepisów o jawności cen. Choć od ich wprowadzenia minęły już dwa miesiące, deweloperzy nadal dostosowują swoje strategie sprzedażowe, a końcówka roku budżetowego dodatkowo sprzyja nasileniu akcji promocyjnych i rabatowych. W efekcie w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się jeszcze niejednej zaskakującej zmiany w wielkości dostępnej oferty - wyjaśniała Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Więcej o: