Pierwszy kwartał okazał się rekordowy, jeśli chodzi o wypłaty z Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Na wypłacenie środków zdecydowało się 210 tys. Polaków, a podjęta przez nich suma to ponad 607 mln zł. W porównaniu do tego samego okresu w dwóch poprzednich latach jest to o ponad 200 mln zł więcej. Skąd aż tak duże sumy?
Uczestnicy programu znaleźli lukę prawną w konstrukcji PPK. Z założenia pieniądze są odkładane do 60. roku życia. Można jednak dokonywać wcześniejszych wypłat, równocześnie pozostając w programie. Na fakt, że jest to niedopatrzenie w przepisach, zwrócił uwagę w swoim raporcie Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Również wielu ekspertów negatywnie postrzega takie działanie, rząd jednak na razie nie planuje interweniować.
Przy wypłacaniu pieniędzy na bieżąco uczestnicy PPK zachowują nie tylko swoje wpłaty, ale też wpłaty pracodawcy (z czego 70 proc. trafia do nich, a pozostałe 30 proc. trafia do ZUS i jest ewidencjonowane na koncie ubezpieczonego, co oznacza, że te środki będą uwzględnione przy obliczaniu przyszłej emerytury). Warto przy tym jednak pamiętać, że przy wcześniejszej wypłacie uczestnik programu traci dopłaty, które pochodzą ze środków publicznych (wpłata powitalna i dopłaty roczne). Musi również uiścić 19 proc. podatek Belki od zysków kapitałowych.
Na wcześniejszą wypłatę środków z PPK zdecydowało się już 700 tys. uczestników. "Przyczyną tego stanu jest nie tylko chęć rezygnacji z oszczędzania w PPK, lecz również upowszechnienie wśród uczestników PPK wiedzy o możliwości składania dyspozycji zwrotu zgromadzonych środków w PPK w każdym momencie aktywnego uczestnictwa w PPK, a nie tylko po osiągnięciu przez uczestnika 60. roku życia" - można przeczytać w raporcie UKNF.
W Pracowniczych Planach Kapitałowych uczestniczy ok. 3,8 mln Polaków, a w maju 2025 r. wartość odłożonych tam pieniędzy przekroczyła 37 mld zł. Wcześniejszy rekord wypłat padł w II kwartale 2024 r. i wynosił prawie 500 mln zł. Wówczas na taki krok zdecydowało się 187 tys. osób.
Aktualny rekordzista wypłacił już ponad 800 tys. zł. Mimo to tylko 50 procent pracowników decyduje się korzystać z PPK. - Tymczasem ten program naprawdę daje zarobić i to natychmiast, bez czekania kilka czy kilkadziesiąt lat - powiedział dr Łukasz Wacławik z wydziału zarządzania krakowskiej AGH cytowany przez serwis Wyborcza biz.
PPK to system oszczędzania regulowany ustawą z października 2018 r. i wprowadzany w firmach od 2019 r. Na oszczędności składają się zarówno składki pracownicze, jak i wpłaty od pracodawcy, a także dopłata od państwa. Odprowadzanie składek jest dobrowolne. PPK stanowi element III filaru emerytalnego w Polsce. Uczestnicy programu gromadzą oszczędności do 60. roku życia, po czym wypłacają 25 proc. zgromadzonych środków.
Kolejne wypłaty są nieopodatkowane i realizowane co miesiąc przez 10 lat. Jednak z programu można zrezygnować w dowolnym momencie, choć wiąże się to z utratą części środków. 30 procent z wpłat od pracodawcy wraca do ZUS, natomiast do Funduszu Pracy zostaje zwrócona całość z dopłat państwa. Przy wcześniejszej rezygnacji trzeba też zapłacić podatek od zysków kapitałowych.
Czytaj też: Emerytury w górę? Karol Nawrocki może wpłynąć na rząd. "Co najmniej 150 zł"
Źródła:Wyborcza.biz