Zgodnie z informacjami Ministerstwa Finansów KSeF będzie służył do wystawiania, przesyłania, odbierania i przechowywania faktur ustrukturyzowanych. System będzie wprowadzany stopniowo. W pierwszym etapie, od 1 lutego obejmie podatników, których wartość sprzedaży wraz z podatkiem przekroczyła w 2024 roku 200 mln zł. Od 1 kwietnia będzie dotyczył pozostałych przedsiębiorców. Do końca tego roku z nowych regulacji wyłączeni będą natomiast podatnicy z fakturami o łącznej wartości sprzedaży nie przekraczającej 10 tys. zł brutto miesięcznie.
Ministerstwo podkreśla zalety nowego rozwiązania. - System jest przede wszystkim korzystny dla przedsiębiorców. Zapewnia bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, bezpieczeństwo danych, automatyzację księgowości i eliminację błędów. System gwarantuje dostęp do faktur przez 10 lat bez konieczności ich samodzielnego przechowywania - wyjaśniał niedawno podczas konferencji prasowej sekretarz stanu w resorcie finansów Marcin Łoboda.
Polityk zaznaczył przy okazji, że ministerstwo przeprowadziło w sprawie szerokie konsultacje społeczne, w których wzięli udział przedsiębiorcy, organizacje branżowe, księgowi, doradcy podatkowi, sektor IT oraz jednostki samorządu terytorialnego. Uwzględniono 98 proc. uwag, a jednocześnie zagwarantowano, że nawet błędne korzystanie z KSeF nie będzie się do końca roku wiązało z karami. Może mieć to duże znaczenie, bo jak pokazały badania Grand Thornton przeprowadzone w listopadzie ub.r. tylko 12 proc. podmiotów czuje się w pełni przygotowanych do uruchomienia systemu.
W internecie - i nie tylko - cały czas trwa więc gorąca dyskusja w temacie. Swoje zastrzeżenia, a przy okazji pomysły wyraził np. lider Konfederacji Sławomir Mentzen. "Wprowadzenie KSeF oznacza, że skarbówka ma dostęp do wszystkich faktur polskich firm w czasie rzeczywistym. Każdy krajowy zakup oraz każda sprzedaż są widoczne od razu dla urzędników. Skoro urzędnicy chcą wiedzieć wszystko, co się dzieje w firmach, to Polacy mają prawo wiedzieć, jak urzędnicy wydają nasze pieniądze. Dane z KSeF wszystkich urzędów, samorządów, ministerstw, spółek samorządowych etc. powinny być jawne i łatwo dostępne!" - napisał polityk na X.
Mentzen proponuje też mechanizmy, które ułatwiałyby porównywanie kosztów poszczególnych podmiotów i wyszukiwanie nieprawidłowości. Dzięki temu, zdaniem polityka, szybciej wychodziłyby przypadki niegospodarności, przepłacania, zawyżania cen czy faworyzowania określonych firm. "Jeżeli urzędnicy mają prawo wiedzieć o tym, jak wydajemy swoje pieniądze, to my mamy prawo wiedzieć, jak urzędnicy wydają nasze pieniądze!" - podsumował Mentzen. Dodał też, że niejawne pozostałyby wydatki "służb, armii i innych szczególnych podmiotów."
Na wpis Sławomira Mentzena postanowiła odpowiedzieć Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej. "Chciałabym jasno podkreślić, że dostęp do danych w KSeF nie odbywa się w sposób dowolny ani niekontrolowany. Pracownicy KAS nie przeglądają dokumentów ‘z ciekawości’ - w praktyce takie działania są po prostu niemożliwe" - napisała urzędniczka.
Jak wyjaśniła, systemy są w pełni zelektronizowane, a każde przeglądanie wiąże się z koniecznością zalogowania i pozostawia ślad wskazujący, kto sprawdzał dane dokumenty. Dostęp do danych konkretnej firmy w KSeF będzie też posiadał szczególne zabezpieczenia i będzie możliwy jedynie w oparciu o uzasadniony wniosek, zaakceptowany przez przełożonych. "Przypominam również, że pracowników administracji skarbowej obowiązuje tajemnica skarbowa. Mamy wysoką świadomość wrażliwości danych, z którymi pracujemy, co jest regularnie wzmacniane poprzez szkolenia i procedury bezpieczeństwa" - podkreśliła Jagodzińska. Do sprawy bezpieczeństwa dokumentów i ich dostępności odniosło się również Ministerstwo Finansów. "Faktury nie są i nie mogą być dostępne poza systemem KSeF - jest to bezpośredni efekt zastosowanego procesu szyfrowania treści faktur wykorzystywanego przez Ministerstwo Finansów oraz rygorystycznych wymogów bezpieczeństwa" - napisał resort na X.
Czytaj też: Wielka zmiana w podatkach już za parę tygodni. Firmy nie są gotowe