O patentowych starciach pomiędzy dwoma najważniejszymi graczami na rynku mobilnym można byłoby napisać nie jedną, a co najmniej kilka książek. Prawnicy Apple i Samsunga już od lat spotykają się na salach sądowych i toczą zacięte boje o to, która z firm skopiowała coś od drugiej.
Czytaj też: Jaki będzie Galaxy S7? Wszystko, co wiemy o kolejnym flagowcu Samsunga
Jeden z takich sporów właśnie dobiegł końca. Sędzia Lucy Koh nakazała Samsungowi wycofanie części swoich smartfonów z amerykańskiego rynku w związku z naruszeniem praw patentowych należących do Apple.
Gdyby ten wyrok zapadł kilka lat temu, prawdopodobnie poskutkowałby prawdziwą finansową katastrofą dla Samsunga. Zapadł jednak w 2016 roku i prawdopodobnie nie wyrządzi Koreańczykom większej szkody. Dlaczego? Ponieważ dotyczy on urządzeń, których Samsung w USA już nie sprzedaje lub stanowią one jedynie niewielki procent portfolio mobilnego giganta.
Chodzi o modele: Admire, Galaxy Nexus, Galaxy Note, Galaxy Note 2, Galaxy S2 Epic 4G Touch, Galaxy S2 Skyrocket, Stratosphere oraz Galaxy S3. To właśnie ten ostatni smartfon, który swoją premierę miał w 2012 roku, jest najmłodszym spośród "zakazanych" w USA telefonów Samsunga.
Zawieszenie broni?
Konflikt pomiędzy mobilnymi gigantami rozpoczął się w 2012 roku, gdy firma kierowana przez Tima Cooka oskarżyła Samsunga o kopiowanie niektórych rozwiązań dotyczących wyglądu iPhone'a przez smartfony z serii Samsung Galaxy S. Ostatecznie sąd przychylił się do wniosku Apple i nakazał Samsungowi wypłatę ponad 1 mld dolarów odszkodowań. W toku postępowania odwoławczego kwota ta została jednak obniżona do 548 mln dolarów.
W grudniu ubiegłego roku koreański gigant zgodził się na wypłacenie tej kwoty swojemu amerykańskiemu konkurentowi. Ma to być pierwszy krok w kierunku zakończenia trwającej od lat wojny patentowej pomiędzy obydwoma firmami.