Test bezprzewodowego adaptera HD EZView+

Firma EZAir ma w ofercie kilka wersji bezprzewodowych adapterów. Najlepsza i najdroższa z nich to EZView+. Czy jest warta 400 złotych?

Dźwięk, obraz i wszystko inne

EZView+ ma być ostatecznym rozwiązaniem problemów plączących się pod nogami kabli. Zestaw składa się z dwóch podstawowych elementów. To mały nadajnik podłączany do komputera przez port USB oraz odbiornik łączący się z telewizorem przez HDMI i zestawem kina domowego przez kabel optyczny. Sprzęt kosztuje w Polsce około 400 zł, ale zestaw jest na tyle bogaty, by zadowolić osoby liczące każdy grosz. Oprócz pełnego okablowania i płyty ze sterownikami, w zestawie jest też kilka przejściówek na inne standardy wtyczek zasilania. To miły dodatek.

EZView EZView  Fot. Szymon Adamus

Niestety w zestawie, który do mnie dotarł brakowało polskiej instrukcji. Nie jest ona bardzo potrzebna, bo instalacja trwa tylko kilka minut i wiąże się jedynie z wgraniem sterowników i oprogramowania do obsługi połączenia. Jednak osoby nie władające językiem angielskim, niemieckim, francuskim, chińskim, koreańskim, duńskim, hiszpańskim lub włoskim powinny o tym pamiętać.

EzAirEzAir Fot. Szymon Adamus

Możliwości w teorii

Teoretyczne możliwości urządzenia są spore. EZAir zapewnia, że ich najbardziej zdolne dziecko umie przesyłać sygnał w rozdzielczości 1920x1080 pikseli na odległość do 10 metrów. Oprócz obrazu można bezprzewodowo wysłać też dźwięk 5.1. Transmisja może mieć maksymalnie 480 Mbit/sek. Zestaw będzie działał na komputerach z systemem operacyjnym Windows XP, Vista lub 7.

Wymagania minimalne to:

Windows Vista/7

- przeglądanie stron, wykorzystanie biurowe - procesor 1,6 GHz, 1 GB RAM, - wideo 720p - procesor 1,8 GHz Core 2 Duo, 1 GB RAM, - wideo 1080p - procesor 2,4 GHz Core 2 Duo, 2 GB RAM, karta graficzna minimum Intel GMA X4500, ATI Radeon HD3xxx, NVidia GeForce 9xxx.

Windows XP

- przeglądanie stron, wykorzystanie biurowe - procesor 1,6 GHz, 512 MB RAM, - wideo 720p - procesor 1,8 GHz Core 2 Duo, 1 GB RAM, - wideo 1080p - procesor 1,8 GHz Core 2 Duo, 1 GB RAM.

System nie jest dostatecznie wydajny, by mógł obsłużyć odtwarzanie Blu-ray z komputera, ale teoretycznie powinien wystarczyć dla większości kopii cyfrowych domowej biblioteki filmowej w HD.

EZView EZView  Fot. Szymon Adamus

Możliwości w praktyce

Tyle teorii. W praktyce EZView+ wypada niestety znacznie słabiej. Nadajnik łączy się z odbiornikiem natychmiastowo i cały proces jest równie intuicyjny, co połączenie dwóch urządzeń kablem HDMI. Niestety dużo mniej wydajny.

Opcje adaptera pozwalają na ustawienie maksymalnej jakości obrazu, w której filmy HD wysłane do telewizora nie różnią się bardzo od tego co widzimy na ekranie komputera. Co innego z płynnością. Im większy bitrate, tym film bardziej się przycina. Dostatecznie, by uniemożliwić wygodne oglądanie.

EZView EZView  Fot. Szymon Adamus

Zaradzić można temu zmniejszając jakość sygnału. W tym przypadku obraz jest płynny, ale widać niestety bardzo duży spadek jakości. Najbardziej podczas porównywania ruchu w czasie odtwarzania i po spauzowaniu. Statyczny obraz jest ostry i nie różni się niczym od tego z komputera. Po wciśnięciu "play" widzimy jednak ogromne piksele i ostre krawędzi.

EZView EZView  Fot. Szymon Adamus

Na domiar złego system ma tendencję do generowania opóźnienia. To efekt, który można zignorować w czasie seansu filmowego, ale jest absolutnie nie do zniesienia przy zwykłej pracy z komputerem (surfowanie, prace biurowe itd.). Myszka nie działa tak płynnie jak powinna, a okna programów w Windowsie minimalizują się z zauważalnym opóźnieniem.

Piękne marzenie

EZView+ firmy EZAir to piękne marzenie. Sprzęt nie jest bardzo drogi, jest mały, prosty w obsłudze i dostatecznie ładny, by nie szpecił przy nowym telewizorze za kilka tysięcy. Niestety przy tym wszystkim jest też mniej praktyczny niż zwykły kabel HDMI za kilkadziesiąt złotych.

Bardzo, ale to bardzo chciałbym powiedzieć, że EZView+ jest znakomitym rozwiązaniem problemu wiecznie kłębiących się pod nogami kabli. Niestety nie mogę. To ciekawa koncepcja i teoretycznie ogromna wygoda. Praktycznie wiążąca się jednak ze zbyt dużym spadkiem jakości. Fani wysokich rozdzielczości nie będą usatysfakcjonowani.

Szymon Adamus

Więcej o: