Najwyższy czas. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że Amerykanie zdecydują się w końcu podwyższyć stopy procentowe. Jak wskazują ekonomiści, gospodarka USA od dawna jest już gotowa na wyższy koszt pieniądza.
Dalsze zwlekanie podniosłoby tylko poziom niepewności i przyniosło więcej szkody niż pożytku. Inflacja w USA wzrosła w listopadzie do 2 proc., co ostatecznie zakneblowało usta przeciwnikom wprowadzenia zmian.
Decyzja Janet Yellen, szefowej Fedu, da wyraźny sygnał inwestorom. Jeśli stopy pójdą w górę, będzie to oznaczało, że amerykańska gospodarka awansowała po kryzysie z 2008 r. do wagi półśredniej. Jeśli wszystko pozostanie bez zmian, rynki odbiorą tę decyzję za powrót do wagi koguciej.
Zresztą sama w sobie podwyżka nie jest aż tak ważna dla rynków finansowych. Najważniejszy będzie komunikat Fedu i ewentualna zapowiedź dalszych stopniowych podwyżek.
Jak wobec dzisiejszej zapowiadanej decyzji zachowa się nasza waluta? Analitycy zdają się być zgodni. Złoty chude lata ma już za sobą.
- Gospodarki rynków wschodzących, w tym Polski, najgorsze mają już za sobą. W takim środowisku złoty powinien odrabiać straty do euro i franka, dolar i funt szterling pozostaną natomiast nadal drogie - mówi nam Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz TMS Brokers.
Złoty przed decyzją się osłabia i za euro płacimy obecnie 4,33 zł, za dolara 3,96 zł, a za franka szwajcarskiego 4 zł.
Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas