Ubezpieczyciele szczerzy do bólu w kwestii OC. "Dalsze podwyżki są nieuniknione"

Pomimo znacznych podwyżek cen komunikacyjnych OC i AC, branża ubezpieczeniowa straci na nich w tym roku nawet ponad 1 mld zł. A co to oznacza dla nas? Dobrze się domyślacie - ubezpieczyciele odbiją sobie te straty podwyższając ceny polis.

- OC nadal jest nierentowne i jeśli taka sytuacja się utrzyma, dalszego wzrostu składki wykluczyć nie można – mówi PAP Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Najważniejsze dla rynku jest zdefiniowanie równowagi pomiędzy stawką dla kierowcy, a właściwą ochroną poszkodowanego. Na razie na rynku nie ma takiej równowagi – dodaje Prądzyński.

- Tych strat nie daje się pokrywać ze zbieranej składki, zatem jedną z metod działania są podwyżki – nie pozostawia wątpliwości Katarzyna Grześkowiak, członek zarządu InterRisk.

Po trzech kwartałach 2016 r. strata ubezpieczycieli na ubezpieczeniach komunikacyjnych wyniosła 806 mln zł. Do straty z całego 2015 r., czyli 1 mld 56 mln zł, jest niebezpiecznie blisko. - Można przypuszczać, że tegoroczna strata branży z polis OC/AC ponownie przekroczy 1 mld zł - prognozuje szefowa marketingu firmy Uniqa Katarzyna Ostrowska. - Dopiero od przyszłego roku spodziewamy się poprawy sytuacji, ale nie oznacza to osiągnięcia rentowności – dodaje Ostrowska.

OC podrożały nawet o 60 proc. Albo i więcej

- W Uniqa podwyżka stawek rok do roku w OC waha się między 30 a 60 proc. – mówi Ostrowska. - W AC wzrost jest „nieznaczny”, od 3 do 20 proc. – dodaje.

Jak mówi Katarzyna Grześkowiak z InterRisk, w tym roku niektórzy klienci zapłacili nawet o kilkadziesiąt procent więcej.

- Dane rynkowe wskazują na podwyżki cen polis OC rzędu 30 proc. – ocenia Prezes PIU, Jan Grzegorz Prądzyński.

Ale padają też, między innymi w dysputach sejmowych, zupełnie inne rzędy wielkości podwyżek. – Podwyżki w niektórych przypadkach sięgają nawet 500 procent – mówiła w Sejmie w listopadzie Agnieszka Pomaska z PO. - W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy nastąpił kilkusetprocentowy wzrost składek z tytułu ubezpieczenia OC pojazdów mechanicznych oferowanych przez wszystkich ubezpieczycieli – pisze w swojej interpelacji poselskiej do Ministra Finansów Adam Abramowicz z PiS.

Przy okazji poseł partii rządzącej skrytykował też podwyżki OC w PZU, którego większościowy pakiet akcji należy do Skarbu Państwa. - PZU powinien złamać tendencję na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, nie dokonując tak znaczących podwyżek.  Niestety, również ubezpieczenie OC oferowane przez PZU zdrożało o kilkaset procent w stosunku do poprzednich miesięcy i nie odbiega znacząco od cen oferowanych przez konkurencję co rodzi podejrzenia , że także państwowy ubezpieczyciel bierze udział w zmowie cenowej – pisze Abramowicz.

Czytaj też: OC nie będzie obowiązkowe przez cały rok? To może być rewolucja. Poseł Liroy złożył interpelację

Z czego wynikają podwyżki?

Jak widać, nie tylko politycy opozycji grzmią o zmowie cenowej. Tej tezy nie potwierdza jednak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Wydaje się, że na obecne podwyżki w przeważającej części miały wpływ czynniki ekonomiczne, np. skutki wojny cenowej ubezpieczycieli prowadzonej od lat, potrzeba przywrócenia  rentowności oferowanych ubezpieczeń komunikacyjnych – mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK

Poza wyniszczającą wojną cenową, za podwyżkami cen OC stoją nowe, kosztowniejsze dla ubezpieczycieli wytyczne KNF dotyczące likwidacji szkód, a także – w zasadzie przede wszystkim - rosnące odszkodowania i świadczenia na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach i ich rodzin. Mimo, że wypadków jest coraz mniej, ubezpieczyciele płacą coraz więcej. - W 2010 r. na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach ubezpieczyciele z OC wypłacili ok. 5 mld zł. Na koniec 2015 r. to już było 6,4 mld zł – mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU.

Innego zdania jest premier Beata Szydło. - Ta podwyżka jest wynikiem działań poprzedniego rządu, rządu PO i PSL - mówiła w listopadzie Szydło.

Czytaj też: Ten bat na piratów drogowych może wiele zmienić. Na razie propozycja trafiła do premier Szydło