Tylko 5 proc. VAT na całą żywność. Taki pomysł ma PO. "W trosce o najuboższych"

Piotr Skwirowski
Ma być taniej. I bez przedziwnych sytuacji, gdy niemal identyczne produkty mają różne stawki VAT, bo różnią się jednym składnikiem, miejscem, w którym je kupiliśmy albo opakowaniem. Wszystko za sprawą jednolitej i niskiej stawki VAT na żywność. Jej wprowadzenie proponuje PO.

Na żywność mamy dziś dwie stawki VAT: 5 i 8 proc. Ale niektóre towary żywnościowe objęte są 23-proc. stawką tego podatku. Kryteria tego podziału są przy tym często niejasne, by nie powiedzieć absurdalne. Zachęca to producentów, dostawców i sprzedawców do kombinacji. Oczywiście, chcą mieć jak najniższą stawkę VAT, po to by sprzedawać taniej i więcej. To często oznacza nierówną konkurencję, bo trudniej sprzedać niemal taki sam towar, jaki oferuje konkurent, jeśli stosuje on niższą stawkę podatku.

Jednolita 5 proc. VAT na żywność - w sklepach będzie taniej

- Proponujemy zastąpienie trzech stawek, którymi dziś objęta jest żywność, jedną stawką - ogłosiła w czasie zeszłotygodniowego Forum Ekonomicznego w Krynicy Platforma Obywatelska. Stawka ta ma wynosić 5 proc.

Projekt nowelizacji ustawy o VAT w tej sprawie PO ma złożyć w Sejmie w tym tygodniu. - Dlaczego jednolita stawka ma objąć tylko żywność - zapytaliśmy Izabelę Leszczynę byłą wiceminister finansów, posłankę PO, która w Krynicy opowiadała o tym pomyśle w czasie panelu programowego Platformy.

- Jesteśmy odpowiedzialną partią. Gdyby PiS był w opozycji, pewnie zaproponowałby jednolity VAT na wszystko. Jego stawka musiałaby wynieść 16-17 proc., a to oznaczałoby podwyżki tego podatku m.in. na żywność i leki, a w konsekwencji wyższe ceny tych towarów w sklepach i aptekach - wyjaśniła Leszczyna. - Dla osób z najniższymi dochodami trzeba by było przygotować osłony - dodała.

Jej zdaniem, wbrew temu co mówi PiS, duża grupa osób ciągle z trudem wiąże koniec z końcem. - Nie wszyscy dostali 500+. Są rodziny wielodzietne, które tego wsparcia od rządu nie dostały, bo dzieci mają więcej niż 18 lat. Dalej się uczą i ich utrzymanie dużo kosztuje. To samo samotne matki z jednym dzieckiem. No i emeryci - wylicza była wiceminister finansów.

Przekonuje, że dla tej grupy osób objęcie całej żywności najniższą 5-proc. stawką VAT będzie bardzo korzystne. - Zapłacą w sklepach mniej. A przecież na żywność idzie 50 proc. dochodów osób najuboższych. To będzie dla nich bardzo ważna zmiana - tłumaczy Izabela Leszczyna.

Pomysł PO ma kosztować budżet państwa 1,6 mld zł. - Wyłączyliśmy z tego napoje bezalkoholowe [alkoholowe też będą poza tym rozwiązaniem] żeby nie podnosić kosztów tej zmiany. Zresztą gdyby to zmienić to zaraz zaczęłyby się kombinacje i spory o to co jest napojem bezalkoholowym, a co nie. Nie o to nam chodzi - twierdzi posłanka PO.

PO: Teraz 5 proc. VAT nie przewróci budżetu

Uczestnicy panelu programowego PO w Krynicy pytali, dlaczego tego typu zmiana nie została wprowadzona w życie w czasie rządów PO-PSL. - Wtedy walczyliśmy ze skutkami światowego kryzysu gospodarczego. Mieliśmy też na głowie unijną procedurę nadmiernego deficytu. Musieliśmy ograniczać wydatki. KE zdjęła z nas procedurę nadmiernego deficytu dopiero w połowie 2015 r. - tłumaczył Janusz Lewandowski, europoseł Platformy. - Teraz są inne czasy. Mamy dobrą koniunkturę w gospodarce. Teraz jest czas na takie ruchy - dodał.

Zdaniem Izabeli Leszczyny pomysł Platformy jest odpowiedzialny i możliwy do zrealizowania. - Nie przewraca budżetu. A stanowi realną pomoc dla najuboższych - przekonuje Leszczyna. - To rozwiązanie dobre także z punktu widzenia uszczelnienia VAT - dodaje.

Dziwaczne kryteria doboru stawek, czyli absurd goni absurd

W Krynicy przytaczała przykłady produktów bardzo do siebie podobnych, lecz objętych różną stawką VAT. - Nachosy z kukurydzy i z mąki kukurydzianej mają różne stawki podatku, choć w zasadzie nie różnią się smakiem. W przypadku hot-dogów stawka VAT zależy od tego czy sprzedawane są w foodtruckach czy w punktach stacjonarnych. Różne stawki obejmują też takie same dania sprzedawane raz jako „dania na wynos”, a raz jako „dania gotowe”. To absurd - mówiła była wiceminister finansów.

Ale takich absurdów jest znacznie więcej. Przed laty dużym echem odbił się pomysł producenta betoniarek, który swoje urządzenia malował na zielono i sprzedawał jako mieszalniki do pasz. Z niższym VAT, bo z betoniarek robiły się w ten sposób maszyny rolnicze. Różne stawki VAT stosowali też na przykład producenci ciastek typu delicje, a także wężyków stosowanych m.in. do łączenia rezerwuarów z rurami doprowadzającymi wodę do muszli klozetowych.

Więcej takich przykładów znalazło się w niedawnym raporcie firmy doradczej Grant Thornton, która szacowała skutki finansowe ujednolicenia VAT na żywność. - W branży spożywczej toczą się największe boje między podatnikami a fiskusem o to, według jakich stawek podatku VAT rozliczać poszczególne produkty. Na przykład dlaczego musztardę należy rozliczyć z 23-proc. stawką, a sos musztardowy z 8-proc. - napisała firma w raporcie „Niestrawny VAT na żywność”.

Inne przykłady? Chipsy ziemniaczane - 8 proc. VAT, chipsy kukurydziane 23 proc. Brzoskwinia 5 proc., banan 8 proc. Kawa zbożowa 8 proc., kakao 23 proc. Wody: mineralna 8 proc., źródlana 23 proc. VAT.

Niezauważalne koszty 5-proc. VAT?

Według Grand Thornton obecnie największa część wydatków na żywność, aż 69 proc., dotyczy produktów opodatkowanych stawką 5-proc. Tu mieści się żywność nieprzetworzona. - Na produkty opodatkowane stawką 8-proc., a więc żywność przetworzoną, wydajemy znacznie mniej. Przypada na nią nieco ponad 16,5 proc. sprzedaży. natomiast stawka podstawowa 23-proc. stosowana jest do zaledwie niespełna 15 proc. wartości sprzedaży w kategorii żywność i napoje bezalkoholowe - wylicza Grand Thornton.

Firma ta oszacowała, że gdyby stawkę 8-proc. zlikwidowano i całą żywność i napoje bezalkoholowe objęto jednolitą stawką 5-proc., dochody budżetu państwa spadłyby jedynie o ok. 529 mln zł. - Przy wpływach VAT na zakładanym na 2017 r. poziomie 143,5 mld zł, to bardzo niewielka kwota, tymczasem korzyść dla przedsiębiorców byłaby ogromna - komentowała Małgorzata Samborska, doradca podatkowy w Grant Thornton, lider zespołu doradztwa dla branży spożywczej.

Grant Thornton porównał ten ubytek także z pełnymi dochodami budżetu. Te zaplanowane są w 2017 r. na 325,4 mld zł. Wspomniany ubytek wywołany zastąpieniem stawki 8-proc., stawką 5-proc., sięgnąłby więc 0,17 proc. tej kwoty. - Wydaje się niemal niezauważalny - oceniają eksperci Grant Thornton.

Firma policzyła też, że gdyby taką obniżką objąć także usługi gastronomiczne, to koszt takiej reformy podskoczyłby do 1,5 mld zł rocznie. Przy objęciu całej żywności, także tej, która ma dziś 23 proc. VAT (ale bez napojów bezalkoholowych) stawką 5-proc., kasa państwa straciłaby niemal 1,7 mld zł [a więc podobnie jak to policzyła PO], z napojami prawie 3 mld zł. Gdyby natomiast jednolita stawka VAT na żywność i napoje bezalkoholowe miała wynosić 8-proc., to dochody budżetu byłyby wyższe niż dziś - o niespełna 218 mln zł rocznie.

Rząd nie komentuje pomysłu PO.

+++

Prezes Rainbow: Firmy stają się nieefektywne, jeśli wszystko spoczywa na rękach prezesa [NEXT TIME]

Więcej o: