Banki nie zwrócą spreadów frankowiczom. Ale kredytobiorcy w kłopotach dostaną nawet 2000 zł miesięcznie

Robert Kędzierski, Mikołaj Fidziński
PiS podjął decyzję w sprawie kredytów frankowych. Ustawa nakazująca bankom zwrot zbyt wysokich spreadów ma nie wejść w życie. W zamian wprowadzony ma zostać m.in. mechanizm "motywujący" banki do dobrowolnego przewalutowywania kredytów. Ponadto więcej osób będzie mogło skorzystać z nieoprocentowanej pomocy finansowej z tzw. Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

PiS zdecydował jak będzie wyglądała pomoc państwa dla osób spłacających kredyty frankowe - informuje RMF FM. Spośród dwóch głównych rozwiązań, które były rozważane do tej pory, w życie wejdzie tylko jedno.

Procedowany będzie sierpniowy projekt ustawy Andrzeja Dudy. Zakłada on utworzenie tzw. Funduszu Restrukturyzacyjnego. Każdy bank co kwartał miałby do niego „wrzucać” 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów walutowych (rocznie cały sektor wyłożyłby ok. 3,2 mld zł, czyli ok. 20 proc. jego zysków). Przez pół roku składka danego banku miałaby służyć wyłącznie jemu - tzn. gdyby bank „odwalutował” frankowiczom czy posiadaczom innych kredytów walutowych ich zobowiązania, to mógłby sobie z wpłaconej składki „zrefundować” różnicę bilansową między wartością kredytów przed i po restrukturyzacji. Do pośpiechu ma motywować fakt, że składka „niewykorzystana” przez pół roku trafi do wspólnej puli, i będą mogły z niej skorzystać inne banki.

Projekt zakłada również zmiany w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców tak, aby był on łatwiej dostępny. Z FWK mogą obecnie skorzystać osoby nieradzące sobie ze spłatą kredytu. Pomoc polega na tym, że Fundusz za kredytobiorcę pokrywa 18 rat, maksymalnie w kwocie 1,5 tys. zł, a ten potem tę pomoc (nieoprocentowaną) Funduszowi przez następnych 8 lat po trochu zwraca. W wersji Dudy pomoc Funduszu ma być rozłożona nawet na 36 miesięcy, dotyczyć rat nawet do 2 tys. zł, a kredytobiorcy dostaliby na zwrot wsparcia nawet 12 lat. Ponadto poluzowane mają zostać kryteria dostępu do wsparcia z Funduszu, które dziś sprawiają, że z FWK w zasadzie nikt nie korzysta.

Projekt Dudy zakłada też, że z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców wypłacona mogłaby zostać jednorazowa, nieoprocentowana pożyczka dla osób, które sprzedadzą swoje mieszkanie, ale środków ze sprzedaży nie wystarczyłoby im na całkowitą spłatę kredytu walutowego (spłata takiej pożyczki również odbywałaby się przez maksymalnie 12 lat). To właśnie problem wielu frankowiczów - ich zadłużenie w przeliczeniu na złote bywa nadal znacznie wyższe od wartości mieszkania, a to uniemożliwia jego sprzedaż. Rozwiązanie zaproponowane przez prezydenta mogłoby tę kwestię rozwiązać.

Przewalutowania nie będzie

Drugi z pomysłów Dudy, zaprezentowany jeszcze w 2016 r., ma zostać odłożony na półkę. Chodzi o ustawę, która nakładałaby na banki konieczność oddania konsumentom zbyt wysokich spreadów naliczonych w już wpłaconych ratach oraz przy przeliczeniu salda zadłużenia. To kosztowałoby je, jak wylicza Parkiet, - od 4 do 9 mld zł. Banki nie będą też zmuszane do przewalutowania kredytów po z góry określonych kursach odbiegających znacząco od dzisiejszych, co proponowała Platforma Obywatelska i Kukiz'15. 

Nic nie wiadomo też o spełnieniu postulatów stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, które w sierpniu apelowało do prezydenta Dudy o złożenie projektu ustawy wstrzymującej licytacje majątków frankowiczów i wydłużającej okres, po którym bank może wypowiedzieć umowę. „Do dnia dzisiejszego licytowane są majątki na podstawie niekonstytucyjnych przepisów o Bankowym Tytule Egzekucyjnym oraz na podstawie nielegalnych zapisów umów” – zwracają uwagę frankowicze.

Czytaj też: Spłacający kredyty we frankach muszą wiedzieć, co Szwajcaria planuje względem swojej waluty

***