Bitcoin już za 10 tys. dolarów. Niewiarygodny wzrost notowań. Ale jest coraz więcej ostrzeżeń

Od początku roku wartość bitcoina wzrosła już ponad 10-krotnie. Jest o nim coraz głośniej i może kusić szybkim zarobkiem. Pojawiają się jednak kolejne ostrzeżenia, że bitcoin to "oszustwo" i "bańka spekulacyjna".

W tym roku na tej kryptowalucie można było zarobić blisko 1000 proc. Najwięcej spośród wszystkich klas aktywów (choć większość rynkowych ekspertów bitcoina za aktywo nie uznaje). Inwestując na początku roku w bitcoina niespełna 1000 dol., dziś można byłoby go sprzedać za ponad 10 tys. dolarów.

Wartość wszystkich bitcoinów, które są w obiegu to już prawie 180 mld dolarów. Więcej niż kapitalizacja niejednej wielkiej giełdowej firmy, mniejszą ma już na przykład Boeing czy General Electric - wyliczają eksperci Quercus TFI.

Notowania bitcoina przebiły w środę pułap 10 tys. dolarów na największych giełdach handlujących tą kryptowalutą. Nie ma jednak jednego, powszechnie uznawanego źródła notowań – i różnią się one znacznie w zależności od rynku. Na przykład w Zimbabwe, które przeżywa obecnie poważne zawirowania polityczne i gdzie w związku z tym zaufanie do lokalnych pieniędzy nie jest duże, bitcoin poziom 10 tys. dolarów przebił już dawno temu i ostatnio notowany był po 17,8 tys. dolarów.

Ta technologia jest niezależna od jakiegokolwiek banku centralnego (jak waluty), jest generowany ("wykopywany", jak w górnictwie) przez komputery, wykorzystujące skomplikowane algorytmy. Ma wbudowany mechanizm, który sprawia, że może powstać ograniczona, z góry określona ilość bitcoinów, z tego samego powodu ich ilość w obiegu rośnie coraz wolniej. To może być jedna z przyczyn szybujących notowań. Inne wymieniane przez analityków to spekulacyjny popyt z Azji, a także doniesienia, że bitcoinem będzie można handlować na uznanych giełdach.

Wielu rynkowych ekspertów wprost przed bitcoinem ostrzega. Prezes wielkiego banku JP Morgan, Jamie Dimon jest przekonany, że to oszustwo i „musi skończyć się źle”, mówi też, że zwolniłby każdego swojego tradera, który zacząłby handlować bitcoinem. Warren Buffett, znany inwestor giełdowy, już dawno nazwał bitcoina złudzeniem, jego zdaniem to „prawdziwa bańka spekulacyjna”. Tidjane Thiam, prezes banku Credit Suisse argumentuje, że to, co dzieje się z bitcoinem, wypełnia definicję spekulacji i bańki.  Wielu innych ekspertów uważa, że krach tej kryptowaluty jest niemal pewny.

Podobne głosy płyną też z Polski. W lipcu wspólne ostrzeżenie przed kryptowalutami wydał Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego. Instytucje pisały w nim m.in., że pieniądze zainwestowane w waluty wirtualne nie są gwarantowane przez panstwo ani Bankowy Fundusz Gwarancyjny, że kryptowaluty mogą być przedmiotem kradzieży w wyniku cyberataku, że kurs kryptowalut cechuje się dużą zmiennością i szybko może bardzo mocno spaść, czy że niektóre oferowane formy inwestowania w waluty wirtualne mogą mieć charakter piramidy finansowej. Podobne ostrzeżenie w zeszłym tygodniu na posiedzeniu sejmowej komisji finansów wystosowali zastępca prezesa NBP Piotr Wiesiołek i prezes Związku Banku Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz.

+++

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]

Więcej o: