Zwolnienia grupowe w Tesco. Pracę może stracić do 70 osób. To i tak znacznie mniej niż się zapowiadało

Związkowcy z NSZZ "Solidarność" w Tesco otrzymali od swojego pracodawcy zawiadomienie o zamiarze dokonania zwolnień grupowych. Pracę może stracić nawet 70 osób z Biura Głównego w Krakowie. W ubiegłym roku mowa była o znacznie większej grupie.

Zwolnienia tłumaczone są reorganizacją zakładu pracy, polegającą na „zaprzestaniu wykonywania części działań specjalistycznych i administracyjnych lub ich znaczącej zmianie”. Wskutek tego ze struktur Biura Głównego Tesco może zostać zwolnionych maksymalnie 70 osób. Zwolnienia grupowe mają się odbywać od 24 stycznia do 7 lutego br.

- Prowadzony w tej chwili formalny proces jest częścią zmian, o których informowaliśmy już wcześniej - jesienią 2017 roku. Wszystkie osoby, których on obecnie dotyczy zostały wówczas z wyprzedzeniem poinformowane o zmianach dotyczących ich stanowisk pracy - komentuje biuro prasowe Tesco Polska. We wrześniu ub. r. spółka informowała, że pracę może stracić do 400 osób. Teraz mówi "tylko" o maksymalnie 70 osobach.

Niebawem mają rozpocząć się konsultacje związkowców ws. zwolnień. Tesco proponuje, aby dobór pracowników do zwolnienia opierał się w pierwszej kolejności na ocenie ich pracy (zarówno realizacji celów, jak i m.in. umiejętności współpracy czy gotowości do działania), a następnie na nominacjach do puli talentów, nienagannym przebiegu zatrudnienia w ostatnim roku, znajomości języka angielskiego czy trudnej sytuacji rodzinnej.

Sieć informuje ponadto, że o kolejności zwolnień decydować będzie okres zatrudnienia i związany z tym ustawowy okres wypowiedzenia umowy o pracę. 

Pracownikom objętym zwolnieniami grupowymi, w miarę możliwości, mają być proponowane inne stanowiska w firmie. Jeśli ich nie przyjmą, otrzymają propozycje rozwiązania umów o pracę za porozumieniem stron, a w przypadku odmowy otrzymają oni wypowiedzenia umów.

Zwalniani pracownicy otrzymają odprawy w wysokości 1-3 miesięcznych wynagrodzeń - w zależności do stażu pracy w Tesco Polska.

W Tesco bywało lepiej

Tesco nie ma ostatnio w Polsce dobrego czasu. Spółka poza zwalnianiem pracowników zamyka również nierentowne sklepy. Eksperci z rynku zwracają uwagę m.in. na brak masowej modernizacji istniejących placówek (jest ich nadal ponad 400).

W III kwartale 2017 r. spółka zlikwidowała w kraju 9 sklepów. Na dniach sieć zamknie kolejne trzy - w Konstantynowie Łódzkim, Tuchowie i w Łodzi przy ul. Elsnera. - Wspomniane sklepy działają w bardzo trudnym, konkurencyjnym otoczeniu i nie widzimy możliwości odwrócenia negatywnego trendu w ich wynikach sprzedażowych – pisał w listopadzie do pracowników tych sklepów Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska. Pracownicy zamykanych placówek mają znaleźć zatrudnienie w innych, pobliskich sklepach sieci.

Związkowcy z NSZZ „Solidarność” i Tesco Polska pozostają też już od prawie roku w sporze zbiorowym dotyczącym podwyżek dla pracowników. Choć to akurat stan niemal permanentny, bo poprzedni spór zakończył się ledwie w maju 2016 r.

Pod koniec poprzedniego roku pojawiły się plotki, że Tesco mogłoby wycofać się z Polski. Te informacje nie znalazły jednak potwierdzenia. Sieć zauważała, że w Polsce konkurencja jest naprawdę mocna, zwracała jednak uwagę na poprawiające się wyniki.

Czytaj też: Odważna decyzja Tesco. Ujawnili, ile jedzenia wyrzucają w Polsce. Gigantyczne liczby

***

Zbigniew Grycan: Dobrze mi się wiodło, bo przede wszystkim dbałem o jakość swoich produktów [NEXT TIME]