Nowy Kodeks pracy coraz bliżej. Komisja Kodyfikacyjna zakończyła prace. "To nie ustawy, to propozycje ekspertów"

Robert Kędzierski
Ministerstwo Pracy poinformowało o zakończeniu pracy Komisji Kodyfikacyjnej nad propozycjami do nowego Kodeksu pracy. Jest deklaracja dotycząca dorabiania do etatu.

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy zakończyła dziś trwające 18 miesięcy prace nad nowym Kodeksem pracy - informuje Ministerstwo Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przyjęto dwa projekty: Kodeksu pracy i Kodeksu zbiorowego prawa pracy. 

Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, podczas konferencji prasowej podkreślił, że wprowadzenie zmian w regulacjach dotyczących prawa pracy jest niezbędne. - Obecnie obowiązujący kodeks pracy ma bowiem ponad 40 lat. Jest dokumentem już archaicznym i krytykowanym - ocenił.

Wynik prac Komisji nie można traktować jak gotowe projekty ustaw. Według ministra "są to propozycje ekspertów prawa pracy". 

26 dni urlopu dla każdego

Wśród jednej ze zmian zaproponowanych przez komisję jest uznanie uniezależnienia długości przysługującego urlopu od stażu pracy. Obecnie zatrudnieni krócej niż 10 lat mają prawo do 20 dni wolnego, 26 dni przysługuje osobom ze stażem pracy wynoszącym co najmniej 10 lat. Ten podział miałby zniknąć. 

Wiele rodzajów umów, mniej cywilnoprawnych

Zmiany w kodeksie pracy przewidują też wprowadzenie nowych, nieznanych dotąd umów u pracę: umowy o pracę sezonową, umowy o pracę dorywczą i umowy o pracę nieetatową.

Czytaj też: Pracodawcy miażdżą propozycje zmian w Kodeksie pracy. 

Ministerstwo podkreśla jednocześnie, że dąży do zmniejszenia liczby osób pracujących na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło. 

Co z dorabianiem do etatu?

Minister Zieleniecki stwierdził też, że, wbrew obawom niektórych ekspertów, nowy Kodeks pracy nie będzie zabraniał wykonywania pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej. Może to oznaczać, że dorabianie do etatu nie będzie wymagało założenia firmy. 

Część pracodawców nieufnych

Monika Gładoch, wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, ekspertka Pracodawców RP, w rozmowie z Next.gazeta.pl skrytykowała wiele proponowanych zmian. 

- To jest kodeks, który mnie przeraża jako prawnika. Zawsze wydawało mi się, że wolna Polska od lat 90. i to prawo, które tworzono, szło w kierunku wolności. Jest mi bardzo ciężko pogodzić się z faktem, że tę wolność się ludziom odbiera - mówiła m. in. Gładoch.

Wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej, na pytanie czy politycy narzucili ramy takiego kodeksu odpowiedziała: - Nikt niczego nie narzucił. Zespół to zaakceptował, tak samo komisja. Tyle że konsekwencja wprowadzenia tych przepisów w życie byłaby okrutna dla społeczeństwa. To jest bardzo niebezpieczne. To zaprzeczenie państwa demokratycznego. Wracają pojęcia z przeszłego systemu: zakład pracy, placówka zatrudnienia. Tego ostatniego nawet w PRL-u nie wymyślono. Duch pracy dla zakładu.

Swoje wątpliwości wyraził też m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. 

***

Anna Skórzyńska z firmy Szumisie: Człowiek bardziej żałuje tego, czego nie zrobił, niż tego, co zrobił źle [NEXT TIME]