Z budżetem Polski nie jest aż tak dobrze, jak się może wydawać. Szczerość z Ministerstwa Finansów

Po lipcu w budżecie Polski jest już deficyt, a prognozy niektórych analityków, że na koniec roku manko w kasie państwa będzie wynosiło tylko ok. 20 mld zł, są raczej nie do spełnienia - wynika z zapowiedzi wiceministra finansów Leszka Skiby.

Po tym, jak Ministerstwo Finansów ostatnio co miesiąc chwaliło się nadwyżką w budżecie (na koniec czerwca wyniosła ona ponad 9,5 mld zł), w niektórych analizach rynkowych zapanowały bardzo optymistyczne tony. Zaczęły pojawiać się prognozy mówiące wręcz o tym, że zaplanowany w ustawie budżetowej deficyt na koniec grudnia na poziomie 41,5 mld zł w rzeczywistości okaże się niższy nawet o połowę

Samo Ministerstwo Finansów teraz trochę ostudziło ten entuzjazm. Jak powiedział wiceszef tego resortu Leszek Skiba w rozmowie z PAP Biznes, "raczej nie należy oczekiwać", aby deficyt na koniec roku był niższy od założonego w ustawie budżetowej aż o 20 mld zł. Choć oficjalne dane o wykonaniu budżetu po lipcu jeszcze nie są dostępne, to, jak zdradził Skiba, "pierwszy obraz wskazuje na to, że jesteśmy na minusie". Dodał, że w kolejnych miesiącach ten deficyt będzie się pogłębiał.

Ministerstwo Finansów nigdy nie ukrywało, że nadwyżki w ciągu roku są "chwilowe" i na koniec roku deficyt będzie. Natomiast sygnał z rządu do ekonomistów "niekoniecznie jest tak różowo, jak sądzicie" sam w sobie jest ciekawy.

Lipiec na dużym minusie

Skoro więc po czerwcu mieliśmy nadwyżkę ponad 9,5 mld zł, a po lipcu będzie już deficyt, to oznacza, że tylko w samym lipcu różnica między wydatkami a przychodami budżetowymi mogła wynieść około 10 mld zł. To, w opinii analityków mBanku czy PKO BP, zaskoczenie - biorąc pod uwagę typową sezonowość wykonania budżetu.

Zarówno eksperci mBanku, jak i ING Banku Śląskiego, jako przyczynę takiego stanu rzeczy sugerują m.in. zwiększone wydatki inwestycyjne. Z kolei analitycy z PKO Banku Polskiego uważają, że prawdopodobnie miał więc miejsce jednorazowy transfer, np. dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. O tym, kto miał rację, przekonamy się, gdy resort finansów poda oficjalne dane. Czyli pod koniec miesiąca.

Teraz rząd będzie więcej wydawał

Jak tłumaczy Leszek Skiba, nadwyżka w pierwszym półroczu wynikała nie tylko z dobrych wpływów podatkowych (dzięki m.in. dobrej sytuacji na rynku pracy), ale i z przesuwania wydatków, m.in. jeśli chodzi o programy współfinansowane ze środków europejskich. Teraz w końcu inwestycje, finansowane ze środków unijnych, ale i z budżetu Polski, muszą ruszyć mocniej (jest tu też presja Unii), więc i wydatki państwa będą rosnąć szybciej. 

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, po czerwcu plan dochodowy założony w ustawie budżetowej na 2018 r. był zrealizowany w 51,2 proc., a wydatkowy "tylko" w 43,4 proc.

***

Magazyn Porażka: Media kreują wyspy szczęśliwości, które dla wielu są po prostu nieosiągalne [NEXT TIME]