"Monstrualne" wydatki samorządów przed wyborami. Najszybszy wzrost w historii

Drogowcy kładą kilometry asfaltu, ścieżki rowerowe zyskują nowy blask, a to wszystko za chwilę zamieni się w festiwal przecinania wstęg. Jeżdżąc po Polsce nie da się nie zauważyć, że za kilka tygodni wybory samorządowe.

Nie chodzi o rzucające się w oczy billboardy. Teoretycznie nie ma przecież lepszej kampanii niż oddanie przydatnej dla ludzi drogi, mostu czy nowego pięknego parku. Tylko w pierwszej połowie tego roku samorządy przeznaczyły na inwestycje aż 11,2 mld złotych - wynika z danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów. To góra pieniędzy. Można ją porównać do połowy rocznych wydatków budżetu państwa na program 500+. A będzie jeszcze więcej.

Wydatki samorządów w I półroczu 2018Wydatki samorządów w I półroczu 2018 źródło: Ministerstwo Finansów

"Monstrualne" inwestycje samorządów

Ekonomiści mBanku piszą nawet o „monstrualnym cyklu wyborczym”. Według ich wyliczeń inwestycje w drugim kwartale 2018 roku były aż o 111 proc. wyższe niż rok temu.

- Patrząc na dynamikę wzrostu można powiedzieć, że inwestycje samorządów są najwyższe w historii. To ożywienie następuje po roku bardzo mocnego spowolnienia. Po pierwsze jest to na pewno efekt zbliżających się wyborów samorządowych. Drugim bardzo ważnym czynnikiem są rozpędzające się inwestycje unijne - mówi Piotr Bartkiewicz, starszy ekonomista mBanku.

Unijny zastrzyk gotówki

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że inwestycje samorządów przed wyborami są finansowane w dużej mierze właśnie przy udziale dotacji unijnych. W ostatnich miesiącach spadło zadłużenie w samorządach i teraz mogą one znów zapożyczać się, by mieć pieniądze na wkład własny potrzebny przy unijnych projektach. W wielu samorządach nawet 50-60 proc. wszystkich wydatków inwestycyjnych jest zasilane z funduszy UE.

- Inwestycje w samorządach są rozgrzane do czerwoności. Chęci do wydawanie pieniędzy są, bo jest cykl wyborczy. A temu sprzyjają odpowiednie warunki, bo także środki unijne pełnym strumieniem - podkreśla Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP.

Dobry rok dla gospodarki

Samorządowcy wprost nie potwierdzą, że cykl wyborczy idzie w parze z cyklem inwestycyjnym, bo musieliby przyznać, że prowadzą kampanie za publiczne pieniądze. Jak to zwykle bywa, za kilka kwartałów znów zapewne zobaczymy wzrost zadłużenia w samorządowych budżetach, który zamrozi wydatki na jakiś czas. Na razie jednak chwilo trwaj. Rok wyborczy w samorządach przypadł w szczycie gospodarczego rozkwitu. PKB całego kraju rośnie w tempie pięcioprocentowym. W piątek GUS opublikuje najnowsze dane na temat PKB z II kwartał.

Wzrosną koszty?

Tak naprawdę wszyscy trochę na to czekali. To, że inwestycje rosną, powinno cieszyć. Dzieje się tak nie tylko w sektorze publicznym. Długo oczekiwane ożywienie widać także w firmach prywatnych. Bez wątpienia jest to kolejny silnik naszej gospodarki, który odpalił. Jest tylko jeden problem, bo gdy wszyscy chcą inwestować w jednym czasie, to koszty pracy i materiałów budowlanych na rozgrzanym rynku również mogą rosnąć.  

Zobacz też: Branży budowlanej grozi powtórka z 2012 roku i masowe bankructwa. Potrzeba odważnych decyzji rządu

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"