Dyskonty coraz mocniej rozpychają się łokciami na rynku. Ale odczuwają skutki zakazu handlu

Sieci dyskontowe są coraz mocniejsze na polskim rynku. Mają już ponad 33 proc. udziału w sprzedaży żywności w Polsce. Ich udział rośnie, choć czują skutki zakazu handlu w niedziele.

Sieci dyskontowe skutecznie podbijają polski rynek. Choć ich placówki stanowią niecałe 5 proc. wszystkich sklepów w Polsce, to mają już 33,2 proc. udziału w sprzedaży żywności. Najnowsze dane firmy Nielsen, cytowane przez "Rzeczpospolitą" wskazują, że od końca lipca 2018 roku dyskonty powiększyły swój udział w rynku artykułów spożywczych o 0,8 punkta procentowego. 

Metodą na sukces dyskontów jest podążanie za zmianami w zachowaniach klientów. Sieci zaczynały od oferowania produktów w bardzo niskich cenach (i czasem niewiele lepszej jakości) kierowanych do niezamożnych i liczących każdą złotówkę klientów. Dlatego też w dawnych czasach sklepy sieci dyskontowych nie wyglądały zbyt atrakcyjnie. Te czasy to jednak już przeszłość. 

Wraz ze zmieniającymi się klientami, zmieniały się również sieci dyskontowe. Z powodzeniem poszerzyły ofertę i weszły w konkurencję z supermarketami. Na półkach dyskontów regularnie zaczęły się pojawiać produkty pozycjonowane jako wyroby premium. W efekcie dyskonty poszerzyły rynek i udało im się wyprzeć z rynku choćby sieć Alma. Za symboliczny dowód sukcesu dyskontów można uznać niedawne przejęcie przez sieć Biedronka pięciu placówek sieci supermarketów Piotr i Paweł. 

Dyskonty też odczuwają zakaz handlu

Pomimo faktu, że niedzielny zakaz handlu dyskontom udało się złagodzić przyciąganiem nowych klientów (cennikowe wydatki sieci dyskontowych na reklamę wzrosły o 32 proc., do ponad 400 mln zł), to jednak niewątpliwie odczuły brak dni handlowych. Widać to było w wynikach finansowych Biedronki wskazujących na wolniejszy niż dotychczas wzrost sprzedaży, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w ujęciu like for like (sprzedaży porównywalnej, bez nowych placówek). W przypadku Biedronki w trzecim kwartale sprzedaż like for like rosła w tempie zaledwie 0,8 proc. czyli poniżej tempa inflacji

Na polskim rynku działa około 90 tysięcy sklepów, z czego około 4 tys. mają sieci dyskontowe. Największą siecią dyskontową w Polsce jest należąca do Jeronimo Martins Biedronka, mająca już blisko 2900 sklepów. Jej największym konkurentem jest Lidl, który ma około 600 placówek. Daleko za tymi dwoma gigantami są Aldi i Netto. W Europie jednak Biedronka (a dokładniej JMP) jest już jedną z mniejszych sieci - największe są Lidl i Aldi. 

Według niektórych ekspertów, maksymalny pułap udziału w rynku dla dyskontów to około 40 proc. Później nasycenie rynku ich placówkami sprawi, że sklepy sieci dyskontowych będą się nawzajem kanibalizować. 

Sieci dyskontowe na razie nie weszły w Polsce w e-handel spożywczy. Tymczasem rynek ten wart jest już ponad 800 mln złotych. Niewątpliwie mają jednak potencjał, by w razie potrzeby wejść szybko na ten rynek - zarówno Biedronka, jak i Lidl rozbudowują we współpracy z firmami zewnętrznymi, sieć automatów do odbioru paczek przy swoich placówkach. Lidl jedną nogą już jest obecny w e-handlu poprzez quasi sklep z alkoholami - Winnicę Lidla, poprzez który można zamawiać alkohole do wybranego sklepu sieci. Być może tak będzie wyglądał model sprzedaży artykułów spożywczych w tej sieci - zamawianie przez internet, ale odbiór w sklepie lub paczkomacie. 

Więcej o: